Bioware ma 20 lat, przed nimi siódme niebo? - Publicystyka

11
Cascad

BioWare to dziś firma symbolizująca wysokobudżetowe RPG-i z „zachodnim” zacięciem i mnogością wyborów moralnych. Aż trudno uwierzyć, że raczkowała 20 lat temu i już swym drugim tytułem zawojowała świat grą, która od dawna jest uznawana za klasyk - czyli Baldur’s Gate (1998).

 

Dalszy rozwój studia można opisać jako pasmo nieprzerwanych zwycięstw – z Baldur’s Gate II (2000), Neverwinter Nights (2002) i Knights of the Old Republic (2003) na czele. BioWare w pierwszej połowie swego życia było w  wyraźnym gazie, a na naprawdę szerokie wody wpuściło firmę wejście w rynek konsolowy i przestawienie się na multiplatformowość. Przy okazji debiutu na Xboksie z KOTOR-em (który dopiero potem trafił na PC) nastąpiła symboliczna zmiana stylu gier firmy, na trójwymiarowe odyseje z wielkimi światami, inwestujące w emocje postaci i ciekawy system walki. Tradycji tej BioWare trzyma się zresztą do dzisiaj.

 


Gra Bioware w 2002 r.

 

Gra Bioware w 2003 r.


Choć obecnie BioWare to Mass Effect, Dragon Age i domniemana (bo jeszcze niepotwierdzona) gra w uniwersum Gwiezdnych Wojen, to najoryginalniejszy tytuł firmy wyszedł 10 lat po jej założeniu. Chodzi o zapomniane Jade Empire mieszające wschodnie sztuki walki z walką w czasie rzeczywistym, chińskimi legendami i złożoną moralnie fabułą znaną z poprzednich tytułów studia.

 

 

Dla wielu graczy firma prowadzona przez doktorów Raya Muzykę i Grega Zeschuka to dopiero historia najnowsza, którą rozpoczął Mass Effect (2007). Przygoda Sheparda ukazała się rok przed tym jak BioWare zostało kupione przez Electronic Arts (warto zaznaczyć, że doprowadziło to do odejścia Muzyki i Zeschuka w 2012 roku). 

 

 

Shepard stał się jednym z największych bohaterów poprzedniej generacji sprzętów i osobą wokół, której kręciła się jedna z najgłośniejszych trylogii w historii gier. Od RPG-a z mocnym nastawieniem na strzelanie w TPP seria wyewoluowała w korytarzową strzelaninę okraszoną wyborami, ale milionom graczy to pasowało. Próby powrotu do klimatu swych staroszkolnych tytułów w nowych szatach podjęto z serią Dragon Age, która finalnie zmieniła się wraz z DA: Inquisition (2014) w… Mass Effect w świecie fantasy. Trudno jednak jej to zarzucać bo pokazuje, że BioWare opracowało własną formułę tworzenia gier, której za nic nie chce wypuścić z rąk.

 

Teraz, tuż przed E3 2015 czekamy na pokaz kontynuacji Mass Effecta i potwierdzenie, że firma faktycznie szykuje coś w świecie Gwiezdnych Wojen. Daleka droga z kanadyjskiego malutkiego biura do dzisiejszego lidera wysokobudżetowych RPG-ów jest godna podziwu i pełna dobrych, bardzo dobrych i przełomowych gier. Dlatego gratuluję wam BioWare i życzę tworzenia wielu nowych marek w przyszłości – najlepiej takich, które nie skończą się jak Mass Effect 3, albo nie będą tak wypchane mikrotransakcjami jak Dragon Age 2.

 

 

 

PS Ciekawostka dotycząca genezy nazwy firmy: BioWare nawiązuje do określeń hardware (sprzęt komputerowy) i software (oprogramowanie) i ma podkreślać, że twory tego studia są "organiczne", tworzone przez ludzi pełnych pasji.

 

O autorze
CascadCascad
3214 22

Prawdziwy entuzjasta gier, który uwielbia z nich szydzić, żartować i nakręcać się na kolejne premiery. Piszę dla was newsy, raporty, recenzje… lubię oryginalne pomysły, dziwactwa i cały czas jestem na czasie. 

1 Komentarz

awatar
larvalsth (gość) rok temu

Star Wars: The Old Republic - MMO od BioWare też zasługuje na wspomnienie.

Ok jeśli studio ma na koncie Baldura, KOTORa, Mass Effect i Dragon Age to nie mają poprostu przebłysków, albo szczęścia. Oni wiedzą jak robić z.......e gry. Studio na poziomie Blizzard'u.

Młodsi gracze warto spróbować Star Wars: The Knights Of Old Republic. Nie jestem tego pewien, ale chyba kiedyś został uznany za najlepsze cRPG w historii przez CD-Action w jakimś urodzinowym czy noworocznym numerze. Jade Empire to też solidna niedoceniana gra.

0 Odpowiedz