Test obudowy NZXT H1 - Publicystyka

00
TommyLee

O sukcesie H1 może świadczyć fakt, że w mateczniku NZXT - czyli Stanach Zjednoczonych - krótko po premierze cały zapas magazynowy obudowy rozszedł się, jak świeże bułeczki. Jak widać zainteresowanie obudowami ITX, szczególnie ukierunkowanymi na entuzjastów, jest bardzo duże. Również w Polsce H1 cieszy się sporą popularnością, ale biorąc pod uwagę popyt zza oceanem należy uważnie śledzić dostępność na gruncie europejskim. Pytanie: czy jest faktycznie, na co ostrzyć zęby? Sprawdzamy.

Co znajdziemy w zestawie

Skąd takie zainteresowanie NZXT H1? Obudowa na starcie ma wszystko, co potrzeba do złożenia kompletnego PC: AIO, zasilacz SFX 650W 80+ Gold oraz przedłużka GPU dla portu PCIe. Producent wycenił kompaktową skrzynkę na 350$. Zatem w obecnej sytuacji w przeliczeniu na złotówki przyjdzie nam zapłacić nieco ponad 1400 zł. Może dla niektórych kwota ta wydaje się wygórowana, ale po dokładnym podliczeniu wartości wszystkich podzespołów całość dość sprawnie domyka się. Wystarczy powiedzieć, że już sam zasilacz tej klasy – a pod blachą jest to najprawdopodobniej Seasonic – kosztuje przeszło 600 zł.

nzxt h1

Obudowa H1 przypomina swoją stylistyką i gabarytem nadchodzącą konsolę Microsoftu. Jej wymiary wynoszą odpowiednio 187 x 387,7 x 187,6mm. Waga nie przekracza 6,5Kg. Producent wykorzystał stal SGCC, tworzywo sztuczne oraz hartowane szkło. Jakością wykonania oraz stylistyką nie odbiega od innych obudów sygnowanych marką NZXT. Do wyboru macie dwa modele: cały w matowej czerni lub wariant śnieżnobiały. Na górnym panelu znajdziemy włącznik, gniazdo jack 3.5mm oraz jeden port USB Typ C i klasyczny Typ A.

Zestaw obudowy obejmuje kilka prostych akcesoriów. Mamy do dyspozycji m.in. rozgałęźnik audio na słuchawki i mikrofon, kilka trytek do spięcia kabli oraz pakiet montażowy chłodnicy AIO dla socketu AM4 oraz Intel LGA115X. Do tego nie zapomnijmy o czterech śrubkach koniecznych do przykręcenia płyty głównej. Na tym koniec, bowiem reszta dostarczonych podzespołów jest już zamontowana, plus producent zadbał o wstępne uporządkowanie przewodów.

Diabelnie prosty montaż

Montaż podzespołów w H1 jest prosty do tego stopnia, że z zadaniem może poradzić sobie nawet komputerowy laik. Jedyne, czego potrzebujcie to sprawne ręce i jeden śrubokręt krzyżakowy. Boczne panele (perforowana stal i hartowane szkło) zdejmujemy zdecydowanym ruchem od spodu obudowy. Wtenczas pozostałe dwa panele, tworzące z górą jednolity element, zdejmujemy pociągając całość w górę. Procedura jak dotąd odbywa się bez użycia narzędzi. W kluczowych miejscach producent zostawił należyte instrukcje, na przylepnych taśmach, opisując krok po kroku, co robić.

nzxt h1
Obudowa posiada dwa filtry przeciwpyłowe montowane na zaczepy z magnesu.

Chłodzenie AIO o nazwie M43 w każdym calu przypomina M22. Różnica polega wyłącznie na rozmiarach chłodnicy i wentylatora. W przypadku obudowy H1 mówimy o średnicy 140mm. Podobnie jak w przypadku M22 pompę wbudowano w chłodnicę. Zasadniczo użytkownikowi po przymocowaniu niskoprofilowej pompy na procesorze pozostaje jeszcze podłączyć dwa przewody PWN na płycie głównej. W przeciwieństwie do innych AIO produkcji NZXT chłodzenie nie zostało wyposażone w przewód USB. Tym samym nie ma konieczności sięgania po aplikację CAM w Windows, celem sterowania parametrami chłodzenia. Zadanie to realizujemy z poziomu BIOS/UEFI posiadanej płyty głównej lub jej oficjalnego oprogramowania płyty głównej instalowanego w systemie operacyjnym.

Zasilacz SFX ma już odpowiednio skrócone przewody, a cała reszta kabli w obudowie została wcześniej zaaranżowana przez producenta. Za zasilaczem ukrywa się podwójna przegroda na dyski 2.5”. Aby otrzymać do niej dostęp należy zdjąć górną maskownicę montowaną na prosty zatrzask. Względem GPU producent deklaruje tolerancję w granicach 305 x 128 lub 265 x 145mm, gdzie wysokość chłodzenia karty graficznej nie powinna przekraczać dwa i pół slotu. W innym wypadku nie będziemy w stanie zamknąć obudowy. Zasilacz posiada odpowiedni przewód 8+8 pin, a jego moc 650W pozwala na włożenie mocnego GPU pokroju RTX 2080 Super w towarzystwie solidnego CPU.

nzxt h1
Spód obudowy: w ten sposób ukryto wszystkie przewody konieczne do uruchoienia PC.

Na co warto zwrócić uwagę przed montażem? Przede wszystkim zaopatrzcie się w pamięci RAM z niskimi radiatorami. W innym wypadku będziecie mieć problemy lub nawet niedomknięcie stelaża z chłodnicą AIO i wentylatorem, które zasłaniają płytę główną. Polecam również zrezygnować z modułów RGB. Nie są one aż tak widoczne, jak ma to miejsce w przypadku klasycznej obudowy ATX. Nie licząc tego drobiazgu trudno zarzucić coś więcej obudowie.

Temperatury i kultura pracy

Do środka powędrował niereferencyjny RTX 2060 Super oraz procesor AMD Ryzen 5 3600. Zarówno AIO jak i GPU zakrywa perforowana blacha, za którą znajdziemy filtry przeciwkurzowe montowane na magnes. Trzeci panel z blachy przepuszczający powietrze służy już za wywietrznik i nie został doposażony w filtr. Mimo kompaktowych rozmiarów wypada podkreślić przyzwoite temperatury podzespołów. Pod obciążeniem w grach RTX wykazywał średnio 72°C. To niewiele więcej aniżeli w przypadku pełnowymiarowej H500 lub podobnej obudowy ATX.

nzxt h1
W obudowie niemarnuje się nawet milimetr przestrzeni.

W tym samym czasie procesor po dłuższej rozgrzewce pokazał temperaturę na poziomie 55°C. Naturalnie w grach kładących bardziej nacisk na CPU, tudzież wymagających aplikacjach, możecie spodziewać się temperatur nieco powyżej 60 stopni. Ostatecznie Kraken M43 udowodnił, że potrafi poradzić sobie z procesorem z średniej półki. Mimo wszystko, jeśli zdecydujecie się na coś mocniejszego, jak np. Ryzen 7, i7 lub i9 polecam unikać podkręcania zegarów. Najlepiej pozostać na fabrycznych ustawieniach. W przeciwnym wypadku sięgnijcie po zwykłą obudowę ATX i odpowiednie chłodzenie do tego typu zadania.

nzxt h1

W spoczynku odnotowujemy 33°C dla CPU i 45°C dla karty graficznej, przechodzącej w stan pasywnego chłodzenia. Tym samym komputer prezentuje należytą kulturę pracy, zwłaszcza, że poniżej obciążenia 100W zasilacz SFX również przechodzi w tryb pasywny. Pod długim obciążeniem możemy spodziewać się głośności w okolicach 40dB. W przypadku powyższego testu w aplikacji Blender zanotowałem 41.9dB (CPU) a Heaven Benchmark nieco ponad 43dB (GPU). Oczywiście oba przypadki to ekstremalny scenariusz, ponieważ wspomniane aplikacje wymuszają najwyższy bieg z podzespołów komputerowych.

Podsumowanie

NZXT pozytywnie zaskoczyło entuzjastów komputerowych nowinek. Obudowa H1 pod każdym względem wydaje się być udaną konstrukcją. Jak na tak kompaktowe rozmiary cechuje się należytymi temperaturami acz unikałbym montażu podzespołów a absolutnie najwyższej półki. Przykładowo od AIO M43 nie możemy oczekiwać, że będzie reprezentować ten sam poziom, co więksi bracia Kraken X63 lub nawet X53. Szkoda jedynie, że na pokładzie zabrakło przewodu USB 2.0, który pozwoliłby na podpięcie na płycie głównej chłodzenia lub zasilacza, celem zarządzania ich parametrami z aplikacji CAM. Z drugiej strony ruch ten pozwolił urościć całą konstrukcję i zaoszczędzić nieco miejsca. Zatem w tym wypadku nie powinniśmy zbytnio narzekać.

Jeśli macie w planach złożyć komputer w ciekawej formie i kompaktowych rozmiarach, mający docelowo stanąć w gabinecie na biurku, pokoju gracza lub obok telewizora w salonie, to chyba nie ma lepszego wyboru niż NZXT H1. Nabywca otrzymuje produkt kompletny, co pozwala zaoszczędzić czas zarówno podczas szukania pozostałych podzespołów jak i późniejszego składnia PC.

mocny

 

  • Plusy
  • Jakość wykonania obudowy
  • W zestawie PSU, AIO i taśma PCIe
  • Łatwość montażu podzespołów
  • Dobre temperatury, nawet po długim obciążeniu
  • Minusy
  • Panel z hartowanego szkło można zastąpić perforowaną blachą (lepszy efekt)
  • Ogólnie trudno wskazać poważniejsze wady H1
O autorze
TommyLeeTommyLee
1435 0

0 Komentarzy