Corsair Harpoon - test myszki - Test

03
Ping_Wu

Drogi sprzęt gamingowy to egzotyka, na zakup którego nie wielu, nawet najbardziej oddanych graczy się decyduje. W większości sięgamy po produkty z niższego segmentu cenowego, ale czy jesteśmy wtenczas zdolni znaleźć rozwiązanie mogące spełnić w nim pokładane oczekiwania odnośnie jakości? Testując gryzonia Corsair Harpoon postaramy się odpowiedzieć na to pytanie.

Pierwsze wrażenie

Mysz Corsair Harpoon nabywamy w niewielkim kartonie przyozdobionym podobizną urządzenia ukrytego wewnątrz. Prócz samego gryzonia nie spodziewajcie się innych dodatków, za wyjątkiem broszur i skróconej instrukcji, czyli oględnie mówiąc makulatury. Ewentualne oprogramowanie w postaci Corsair Utility Engine musimy pobrać ręcznie ze strony producenta.

Corsair Harpoon to niewielka, a także lekka myszka, o masie wynoszącej niespełna 85g. Czyni ją to idealnym rozwiązaniem szczególnie dla osób posiadających notebooki, oczekujących m.in. jak najmniejszych problemów podczas podróży z swoim sprzętem. Nasze testy wykonaliśmy na platformie stacjonarnej i także słowa złego nie można powiedzieć, szczególnie gdy idzie o komfort codziennej pracy. Całość pokrywa czarny, matowy plastik o przyjemnej fakturze. Do tego z prawej i lewej strony producent pomyślał jeszcze o gumowych wkładkach zapewniających pewniejszy chwyt nawet w trakcie najbardziej zażartych potyczek.

Niestety całość wyprofilowano z myślą wyłącznie o praworęcznych użytkownikach. Skutkuje to choćby umieszczeniem dodatkowych przycisków funkcyjnych wyłącznie z lewej strony. Gryzoń jest na tyle mały, że ich położenie nie przeszkadza. W wielu testowanych konstrukcjach napotykamy często problem z pewnym, komfortowym użyciem przynajmniej jednego z przycisków po lewej stronie, szczególni gdy przyzwyczajeni jesteśmy do stylu fingertip grip. Projektantom Harpoon udało uniknąć tej niedogodności.

Gdy odwrócimy gryzonia o sto osiemdziesiąt stopni nie spodziewajmy się zbytniego przepychu w detalach. Producent zrezygnował z wymiennych odważników, zaś naprawdę przyzwoite ślizganie niezależnie od powierzchni umożliwiają cztery duże podkładki teflonowe. Komunikację z komputerem zapewnia długi na 1,8m kabel, o dość niewielkiej średnicy, chroniony wyłącznie przez cienką gumową otulinę. Dla odmiany na końcu czeka na nas uczciwie wykonana wtyczka USB typu 2.0. Na dobrą sprawę wyłącznie kabel zdradza budżetowy charakter całego produktu.

Corsair postanowił postawić na całkowity minimalizm. Dlatego nie spodziewajcie się rozbudowanego podświetlenia diodami LED. Można je znaleźć wyłącznie pod logiem producenta, co pełni rolę przede wszystkim sygnalizatora obecnie używanej wartości DPI. Napomnieć trzeba, iż w domyślnych ustawieniach podświetlanie jest diabelnie jasne, wręcz rażące po oczach.

Użytkowanie

Serce Harpoon stanowi sensor optyczny Pixart PMW3320, uważany za jeden z lepszych w swojej klasie, będąc ulubieńcem szczególnie wziętych graczy wszelkiej maści strzelanek. Może pracować z najniższą wartością 250 DPI, lub maksymalną oscylującą w granicach 6000 DPI. Program testowy wykazał wynik na poziomie 5800 DPI, przy polling rate na poziomie 996 Hz, co należy uznać za bardzo dobry rezultat, szczególnie w segmencie budżetowym.

Wysoka rozdzielczość sensora daje nam również przewagę w trakcie obcowania z ekranami mogącymi pracować w rozdzielczości 4K. Niestety trzeba jasno powiedzieć, że jednak podczas wykorzystania trybu na poziomie 6000 DPI odczujemy pewne niedociągnięcia z szczególnym uwzględnieniem płynności poruszania kursorem. Zostając przy raczej standardowych wartościach w okolicach między 2000 a 4000 DPI uzyskamy największą precyzję i dość dobrą wartość przyspieszenia rzędu 1.44 m/s.

Corsair projektując przyciski myszy zdecydował się na wykorzystanie przełączników Omron, posiadających gwarancję wytrzymałości do 20 milionów kliknięć. Odkładając na bok astronomiczne wartości, należy podkreślić, że przyciski myszki nie tylko rozplanowano z głową, ale i działają lekko oraz płynnie. Niestety scroll pozostawia pewien niedosyt w kwestii dopracowania.

Aby wykorzystać pełen potencjał Corsair Harpoon musimy pobrać oprogramowanie Corsair Utility Engine. Gryzoń naturalnie posiada wbudowaną pamięć, na której zapiszemy profile konfiguracji. Żeby było tego mało użytkownicy mogą dzielić się własnymi profilami udostępnianymi w sieci, a następnie pobieranymi bezpośrednio z poziomu softu. Nie zabrakło również funkcji pobierania aktualizacji CUE, jak i firmware urządzenia.

Oprogramowanie jest proste, czytelne, pozwalające na konfigurację przycisków funkcyjnych, klawiszy makro, pooświetlania, dowolnej wartości DPI na pięciu poziomach, a także ręcznego wyboru polling rate. Więcej zakładek nie uwzględniono, szczególnie gdy idzie o bardziej zaawansowane konfiguracje, ale Corsair udostępnił i tak więcej, niż większość ma do zaoferowania w tym przedziale cenowym.

Reasumując mysz Corsair Harpoon idealna nie jest, ale w swoim segmencie jest jednym z lepszych produktów, mogącym konkurować z rozwiązaniami nawet znacznie droższymi. Faktycznie największą przeszkodą mogą być jej rozmiary dla graczy obdarzonych dużymi dłońmi. Niemniej, nawet pomijając kabel USB i troszkę niedopracowany scroll, otrzymaliśmy kawałek solidnego gryzonia. Jeszcze do niedawna niekwestionowanym "królem budżetu" była mysz TT eSport Talon Blu, ale ten zaszczytny tytuł musi zostać podzielony wspólnie z testowanym Harpoon.

 

  • Plusy
  • Jakość wykonania
  • Jakość użytych materiałów
  • Ergonomia
  • Dopracowany software
  • Sensor Pixart PMW3320
  • Cena
  • Minusy
  • Zasadniczo brak :)
O autorze
Ping_WuPing_Wu
31 0

0 Komentarzy