The Night of the Rabbit - Recenzje

20
JohnSnake

Zapewne wiecie jak to jest zbyt szybko wyrobić sobie o czymś opinię i zapoznać się z danym tematem głębiej tylko po to, żeby utwierdzić się w swoim przekonaniu. Tak właśnie wyglądały moje początki z The Night of the Rabbit – chciałem sprawdzić, czy całość jest tak banalna i infantylna jak mi się wydawało. Zawiodłem się jednak bardzo na swoim przeczuciu. I takie rozczarowania to ja lubię.

 

Abrakadabra!

 

Przyznać muszę, że moje nastawienie wobec tej gry wynikało tylko i wyłącznie z wrodzonej ignorancji. Dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie, że za The Night of the Rabbit stoi Daedalic Entertainment, czyli ekipa odpowiedzialna za trylogię Deponii. Panowie mają dryg do przygodówek i styl, który rozwijał się na przestrzeni ostatnich lat. Widać to w omawianej przeze mnie produkcji, ale o tym opowiem później. Najpierw musicie wiedzieć, że po tej grze nie ma sensu oczekiwać absurdalnego humoru charakterystycznego dla wcześniej wspomnianej Deponii.

 

 

The Night of the Rabbit początkowo wydaje się być grą dla dzieciaków. Wcielamy się w dwunastoletniego Jerzego Orzecha – swoją drogą, angielski 'Jeremiah Hazelnut' brzmi zdecydowanie lepiej – którego życiowym marzeniem jest zostać prawdziwym czarodziejem. Chłopak powoli jednak oswaja się z myślą, że nigdy tego nie osiągnie, ponieważ zostały mu ostatnie dni wakacji. Wtedy z pomocą wkracza do jego świata humanoidalny królik Markiz de Hoto, za którym Jeremiasz leci do alternatywnej rzeczywistości Mysiboru. Tam ma nauczyć się tajników magii i zostać wędrującym między światami Obieżydrzewem – osobą korzystającą z drzewoportali, potrafiącą wędrować między równoległymi płaszczyznami. Fabuła w międzyczasie nieco 'dojrzewa', chociaż te kilka doświadczanych przez gracza zwrotów akcji to za mało, żeby całość uznać za 'wydoroślałą'.

 

 

Infantylność przedstawionego świata (czy raczej światów) wcale mi nie przeszkadzała. Mysibór okazał się być po prostu miniaturowym miasteczkiem zamieszkałym przez myszy, jeże, zające oraz Lebowskiego udającego magicznego hippisa. Miejsce to było tak idylliczne, że nikt nie musiał mnie przekonywać do tego by je uratować, kiedy już zagrożenie w grze pokazało swoją prawdziwą twarz. Za to nie szkoda by mi było samych mieszkańców, gdyby jakimś cudem stali się potrawką dla kota – wśród wszystkich NPC-ów nie było ani jednej postaci zapadającej w pamięć. Nasz króliczy mentor ma osobowość deski klozetowej i fakt, że główny bohater bez zastanowienia poszedł za nim do innego świata, świadczy jedynie o tym, że NAMBLA bardzo by się ucieszyła z obecności większej ilości dzieci pokroju Jerzego w prawdziwym świecie. Główną zasługą tego stanu rzeczy był brak ciekawych dialogów – sam przeklikałem co tylko mogłem, bo tak bardzo bezpłciowych i nieporywających rozmów w grach nie widziałem od dawna. Może dlatego, że na ogół nie gram w tytuły przeznaczone dla młodszych roczników.

 

 

Efekt motyla

 

Skoro rozwój fabuły i napotykane postaci nie porywają, to skąd moje pozytywne rozczarowanie tym tytułem? Przede wszystkim jest to zasługa samej rozgrywki. The Night of the Rabbit potrafiło zaskoczyć niektórymi zagadkami – wprawdzie nie mówimy tutaj o łamigłówkach na poziomie serii Myst, a raczej o dobrej, choć trochę lekkiej rozgrzewce dla mózgownicy. Wiele pozornie prostych czynności wymaga od nas zrobienia dziesięciu innych rzeczy, które mają swój sens jeżeli spojrzymy na nie z mniej standardowej perspektywy. Przykładowo, włamanie się do chaty krasnoluda wymaga wykorzystania gwoździa do zarysowania szyby i użycia ślimaka do odklejenia jej, ale żeby w ogóle dostać gwóźdź musimy pomóc złapać skrzata, który ukradł jeżom skrzynkę z narzędziami. W późniejszym czasie nasza postać dostaje także księgę zmieniającą porę dnia i nocy, co znacząco wpływa na świat gry. Niektóre zadania wymagają od nas przyjścia do danej lokacji w nocy, w celu zdobycia nowych przedmiotów czy przejścia na dalszy etap. Jerzy może także rzucać zaklęcia za pomocą różdżki – po uprzednim nauczeniu się ich. Jedna ze sztuczek pozwala na rozmawianie z posągami w celu uzyskania podpowiedzi. Mimo wszystko, gra raczej oszczędnie używa wskazówek i większość czasu jesteśmy zdani na własne pomysły.

 

 

Oprócz 'głównych' czynności, The Night of the Rabbit oferuje szereg dodatkowych zajęć. Wbudowany system osiągnięć jest przeznaczony dla największych zapaleńców – nikt mi nie wmówi, że kliknięcie 1000 razy pewnego stworzenia gdzieś w połowie gry jest osiągnięciem, na które może przypadkowo wpaść zdroworozsądkowa osoba. Poza tym możemy zbierać poukrywane naklejki oraz kropelki rosy, czy wysłuchać audiobooków przygotowanych przez ducha lasu. Wisienką na torcie wydawała mi się jednak karciana gra w 'Kwartet', którą możemy rozegrać z większością przyjaznych NPC-ów. Sama gierka jest raczej losową zabawą nieco podobną do Memo, ale sam fakt jej istnienia oraz możliwość zbierania dodatkowych kart poukrywanych w świecie gry sprawiają, że mamy wrażenie iż Daedalic Entertainment chce nas przy The Night of the Rabbit zatrzymać jak najdłużej.

 

 

Pomaluj mój świat

 

Fantastycznie prezentuje się oprawa graficzna The Night of the Rabbit. Rysowane postacie oraz plansze są czymś, do czego przyzwyczajeni powinni być fani innych gier studia – jest to pewnego rodzaju znak rozpoznawczy ekipy z Daedalic. Grafika świetnie zgrywa ze sobą elementy świata natury, magii i technologii, które to muszą ze sobą jakoś współgrać. Podczas gry nie miałem ani razu wrażenia, że fragmenty świata do siebie nie pasują. Strona techniczna ma jednak swoje mniejsze bądź większe 'babolki'. Kilka razy zdarzyło mi się, że gra po wczytaniu poziomu rozpoczynającego się rozmową bądź pomniejszą cut-scenką, mieszała gameplay z animacją – nasza postać mogła poruszać się przez to w momentach, w których nie było to przewidziane, a inni bohaterowie mogli nawet zniknąć przez to na parę chwil. Polska wersja gry także nie ustrzegła się pewnych problemów, takich jak poprzekręcane nazwy postaci niezależnych (np. młoda jaszczurka zamiast młoda wiewiórka). Całe szczęście, rodzima edycja gry zawiera nieprzetłumaczone dialogi w wersji audio - angielscy aktorzy głosowi w The Night of the Rabbit są po prostu świetni, a ich brytyjski akcent idealnie komponuje się ze światem gry.

 

 

Jak wspomniałem na początku, The Night of the Rabbit było dla mnie miłym zaskoczeniem. Zdecydowanie nie jest to tytuł przełomowy, a raczej lekka przygodówka dla ludzi w różnym wieku. Ma to swoje plusy i minusy – baśniowego wyglądu gry po prostu nie można nie lubić, ale już brak interesujących postaci razi przez większość przygody. Podobnie sprawa się ma z zagadkami, które są raczej lekkie i pomimo tego, że czasem potrafią sprawić problem, to nie są wyzwaniem godnym potencjalnych członków Mensy. Mimo wszystko fanom klasycznych gier przygodowych polecam – swoją porcję zabawy można z The Night of the Rabbit jak najbardziej wyciągnąć, a po skończonej sesji oddać młodszemu rodzeństwu i służyć radą przy bardziej skomplikowanych zadaniach.

The Night of the Rabbit

Ocena
7
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Świetna, rysowana grafika oraz baśniowy świat
  • Angielski dubbing
  • Całkiem ciekawe zadania i mechanika rozgrywki
  • Znajdźki i osiągnięcia
  • Gra w 'Kwartet'
  • Minusy
  • Słabi bohaterowie niezależni i nieciekawe dialogi
  • Mimo wszystko dość infantylna ścieżka fabularna
  • Pomniejsze błędy natury technicznej
O autorze
JohnSnakeJohnSnake
707 9
Pecetowiec wierny wujkowi Newellowi. Fan sieciówek, 'rogalików' i sandboxów. Serialowy maniak. Wieczny poszukiwacz dobrego kina science-fiction oraz fantasy. Oprócz tego lubi dobre żarcie i jeszcze lepsze piwo. Innymi słowy – typowy nerd.

2 Komentarze

PCD 5 lat temu

Dobra, sam sobie odpowiem, ale znalazłem źródło. Gra jest dostępna tutaj: http://www.playshop.pl/public/Produkt_Play/the-night-of-the-rabbit.html. Dzwoniłem i dowiedziałem się że grę w detalu najłatwiej jest dorwać w dużych marketach elektronicznych, ewentualnie w kiosku.

0 Odpowiedz
PCD 5 lat temu

Gra jest dostępna na afan.pl (wersja elektroniczna) i podobno są też wersje pudełkowe wydane przez Playshop. Ktoś wie gdzie mogę je znaleźć? Na powyższych stronach nie ma żadnych wskazówek na ten temat.

1 Odpowiedz