Tales From the Borderlands: Zer0 Sum - Recenzje

10
Cascad

Telltale Game's to studio, które wypracowało sobie własną, „złotą” metodę tworzenia przygodówek do której może wrzucić każdą licencję i efekt będzie co najmniej niezły. Kolejnym dowodem na słuszność tej tezy jest Tales From the Borderlands.

 

Przerobienie strzelaniny FPP (mocno zapatrzonej w stronę gry RPG) na chodzenie po mapie i klikanie po przedmiotach to próba śmiała, z której developer wyszedł zwycięsko, ale nie bez strat. Nie przepadam za uniwersum Borderlands i jest mi ono totalnie obojętne, ale losy garstki postaci które zaprezentowano w Zer0 Sum to kawał fajnej, luźnej historii w której wszystko rozchodzi się o pieniądze.

 


Akcja prezentuje historię z dwóch punktów widzenia: pary korposzczórów, którzy okradają swoją firmę (Hyperion), oraz sióstr-złodziejek z Pandory planujących konkretny przekręt. Ich losy szybko się splatają, a współpraca doprowadza do kosmicznej zadymy zakończonej sceną pościgu, która wyraźnie nawiązuje do Mad Maksa.


Znaleźć właściwy ton


Borderlands daje ogromne pole do popisu gdy chce się zaszaleć i przedstawić obłąkane postaci, aż proszące się o serię gagów. Dlatego zdecydowano się na próbę przedstawienia tego uniwersum w formie przygodówki. I choć gra ma dobrych scenarzystów i jest kolejnym projektem robionym według sprawdzonych metod Telltale Games to jednak brakuje w nim napięcia widzianego w The Wolf Among Us czy (tym bardziej) The Walking Dead. Na Pandorze śmierć jest jak kromka chleba i prawdopodobnie w pierwszym epizodzie Tales oglądamy więcej trupów niż w trzech poprzednich grach studia, w sumie.

 

 

Pozbawia to historię właściwej dramaturgii i poczucia ciężaru swych decyzji – główny bohater, Rhys jest zresztą tak głupio-mądry i cwaniakowaty, że poważne decyzje i tak by do niego nie pasowały. Nieco równoważy go druga grywalna postać, Fiona będąca sprytną i mądrą krętaczką bez porywającej osobowości czy żartów... Całość ratują jednak gagi sytuacyjne z udziałem bardzo wielu NPC-ów i ogólna luźnośc z jaką można przechodzić ten tytuł. Eksploracja została bowiem ograniczona do absolutnego minimum i cały pierwszy epizod Tales From the Borderlands wygląda jak okazjonalne wybieranie linii dialogowych przeplatane sekwencjami QTE. Jeżeli zatem lubicie spędzić czas leżąc na kanapie z chipsami i zobaczyć kawał interaktywnej historii to może to być dobry wybór.

 

Dobre chwile

 

 

Dlaczego na koniec poprzedniego akapitu jednak zachwaliłem grę? Przede wszystkim dzięki kreacją towarzyszących nam postaci, wśród których nie brakuje szaleńców, zdrajców, dziwaków, robotów, cyborgów-ninja i niezrównoważonych szmuglerów. Gwarantują oni więcej emocji niż się spodziewałem i budzą nadzieję na to, że gdyby nie zbyt typowi i mało przejmujący główni bohaterowie to mielibyśmy kontakt z grą mocno wyróżniającą się na tle innych pozycji końca 2014 roku. 

 

Tylko to napięcie którego nie ma... tak samo jak nie ma tu eksploracji czy rozwiązywania zagadek – z tyloma brakującymi elementami, które są przecież kluczowe dla przygodówek (a wg teorii, którą właśnie wymyśliłem dobry reprezentant gatunku powinien mieć choćby jeden z nich na wysokim poziomie) nie mogę dać Zer0 Sum wysokiej oceny. Może gdybym poznał całość historii to poczułbym się mocniej zaangażowany w ten spójny świat, narracja jednak „tradycyjnie” została rozbita na odcinki i mimo ciekawego finału, na jego dalszy ciąg muszę teraz czekać kilka tygodni. A potem jeszcze trochę i jeszcze, aż pojawi się piąty odcinek. Formuła ta o wiele lepiej sprawdzała się jednak przy poprzednich projektach Telltale, w których umieranie konkretnych postaci miało o wiele większe znaczenie i wybory potrafiły wstrząsnąć publiką.

 

 

Wychodzi na to, że ”komediowe” przygodówki zyskują w bardziej spójnej, dłuższej formie (vide Monkey Island czy Larry). Nie oznacza to jednak, że Tales From the Borderlands nie jest warte poznania – jak widać pisze to nawet ktoś kogo to uniwersum nie obchodzi. Po prostu brakuje tu iskry pozwalającej na nazwanie Zer0 Sum czymś więcej niż interaktywnych filmem, który co prawda bawi, ale ma problem z przywiązaniem nas do swych wydarzeń. Szkoda, ale i tak wyszło lepiej niż przewidywali to sceptycy wróżący twórcom The Walking Dead porażkę.

 

Tales From the Borderlands: Zer0 Sum

Ocena
6
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Szalone postaci, które spotykamy
  • Prostota obsługi (nawet „nie-gracz” sobie poradzi)
  • Dużo akcji
  • Rozdzielenie narracji na dwójkę bohaterów
  • Minusy
  • Nieciekawi bohaterowie
  • Mało znaczące konsekwencje naszych decyzji
  • Zbyt dużo QTE
  • Właściwie brak eksploracji i zero zagadek
  • Kolejny raz widzimy ten sam silnik i tak samo wykonane postaci jak w innych grach developera
O autorze
CascadCascad
3215 22

Prawdziwy entuzjasta gier, który uwielbia z nich szydzić, żartować i nakręcać się na kolejne premiery. Piszę dla was newsy, raporty, recenzje… lubię oryginalne pomysły, dziwactwa i cały czas jestem na czasie. 

1 Komentarz

Ogryzek 4 lata temu

Czepiam: -korposzczórów -kreacją (powinien być być dopełniacz w l. mnogiej) /czepiam Ja się boję tych ich gier podzielonych na odcinki, ale że z powstałych lubię tylko Borderlandsy (acz nie szaleję) to pewnie oleję... W sumie borderlandsy same w sobie też nie były jakieś mega wciągające. Ot fajnie się expi :D

0 Odpowiedz