Mario Kart 8 - Recenzje

01
Kamil Ś.

O co chodzi w Mario Kart? O bycie jak najlepszym — oczywiście! To jest: dotarcie na metę jako pierwszy, zostawiając całą konkurencję w tyle. A, że nasze zagrywki nie zawsze są czyste? Trudno, w końcu takie są reguły tej zabawy. Nie ważne jak, ważne, by zostawić wszystkich za sobą. Podobnie jak we wszystkich wyścigach z kartingami w roli głównej, tutejsza mechanika również została uproszczona do minimum — zapomnijcie o jakichkolwiek symulacjach. Założenie jest takie, że gra ma być przystępna od pierwszych minut nawet dla ludzi, którzy wcześniej nie mieli z nią nic do czynienia — jak na porządny arcade przystało!

Oprócz tego, że nieustannie przemierzamy kolejne kilometry po tych samych, nierzadko bardzo zawiłych, trasach, na drodze spotykamy również to, co tygryski lubią najbardziej, czyli kwadratowe pudła z niespodziankami. W nich znalazło się miejsce dla tajnych broni, które pozwolą nam zmieść konkurencję z powierzchni ziemi. Oprócz klasycznego zestawu amunicji (banany, trzy rodzaje skorup czy przyspieszenie po zażyciu czerwonego grzybka), znalazło się także miejsce dla świeżych produktów. Wśród nich są: klakson (nokautujący wszystkich i wszystko znajdujące się w obrębie naszego pojazdu), bumerang (możemy użyć do trzech razy — atakuje zarówno w momencie wyrzucenia, jak i powrotu do właściciela), piraniowata roślinka (łapiąca między swe zęby nie tylko otaczających nas rywali, ale także porozrzucane monety) oraz szalona ósemka — czyli zestaw innych ośmiu power-upów pozwalający dość szybko nadrobić zaległości na torze i wyeliminować rywali. 

Same trasy doczekały się świeżych elementów w postaci odcinków antygrawitacyjnych, podczas których grawitacja nam nie grozi. Jazda po ścianach i nabieranie prędkości poprzez zderzenia z innymi partycypantami wyścigu jest wówczas na porządku dziennym. To otworzyło zestaw możliwości projektantom plansz, którzy wykorzystali je zarówno pośród nowych jak i znanych już z poprzednich odsłon torów. W całej grze, zgodnie z tradycją, pierwsza połowa to nowości, drugie pół to odrestaurowane klasyki — w sumie 32 tory upchane w ośmiu pucharowych turniejach. Do zabawy powróciły znane z 3DSowej odsłony gry złote monety (za które kupujemy nowe elementy do naszych pojazdów), a także sekcje, w których latamy naszymi kartami oraz zanurzamy się pod wodą. Kartami, motorami, albo quadami — te ostatnie również zadebiutowały w Mario Kart 8 i cieszą się ogromnym powodzeniem wśród graczy, łącząc stabilność klasycznych pojazdów z prędkością uwielbianych motorów.

Po każdym zakończonym wyścigu możemy obejrzeć powtórkę w postaci automatycznie złożonego, wyselekcjonowanego materiału wideo z najlepszymi fragmentami. Ba, możemy podczas projekcji załączyć nawet tryb slow-motion, w którym wszystko jest jeszcze bardziej emocjonujące. Zapisami z sekcji Mario Kart TV możemy się też podzielić bezpośrednio na YouTube.

Tryb dla pojedynczego gracza to turniejowe zmagania pucharowe, wyścigi według ustalonych samodzielnie reguł, próby pobicia rekordów czasowych, a także balonowa walka, gdzie staramy się rozbić jak najwięcej tych posiadanych przez rywali — broniąc jednocześnie swojego przybytku. W przeciwieństwie do poprzednich odsłon Mario Kart, zmagania odbywają się na tych samych długich torach gdzie odbywają się wyścigi, a nie mniejszych, bardziej foremnych arenach — co jest zdecydowanie zmianą na minus. Mimo wszystko warto na początku wdrożyć się w zabawę rywalizując ze sztuczną inteligencją, odblokowując przy okazji kolejnych bohaterów i nowe akcesoria do naszych pojazdów.

Prawdziwą wisienką na torcie jest zabawa wieloosobowa. Na jednej konsoli może ścigać się maksymalnie czworo graczy. Warto też wspomnieć, że MK8 wspiera cały zestaw kontrolerów:  Wii U GamePad, Wii Remote z Nunchukiem, Wii U Pro Controller, Wii Classic Controller, a także kierownicę Wii Wheel. Oprócz lokalnej zabawy, dostępne są też zmagania sieciowe, w ramach których ścigamy się z użytkownikami z całego świata — losowymi, albo naszej listy przyjaciół: wybór należy do nas. W przypadku wyzwań internetowych liczba lokalnych graczy ograniczona została do dwóch osób. Nie zmienia to jednak faktu, że pojedynki z żywymi przeciwnikami są o wiele bardziej emocjonujące. Tym bardziej, że mimo kilkudziesięciu wyścigów, ani razu nie uświadczyłem jeszcze problemów w postaci lagów czy przerwanych połączeń.

Mario Kart 8 to pierwsza odsłona serii w rozdzielczości HD i nie da się ukryć, że prezentuje się fenomenalnie. Areny, jak zwykle, dopracowane są w najdrobniejszych szczegółach. Lokacje są kolorowe i z pomysłem, a wysoka rozdzielczość służy im jak mało komu. Twórcy zadbali nawet o tak, z pozoru nieistotne, rzeczy, jak telepiące się wąsy głównego bohatera czy mordercze spojrzenie, które posyłamy wyprzedzanym rywalom. Całość umila fenomenalna ścieżka dźwiękowa. To jedna z tych kompletnych, wymuskanych, gier, z których słynie Nintendo — pod tym względem na szczęście nic się nie zmienia.

Gra szybko została najlepiej sprzedającą się produkcją na Wii U — i raczej nikogo nie powinno to dziwić. To ponadczasowa zabawa, która z każdym wydaniem przedstawia nam świeże elementy i absolutnie nie ma w niej czasu na nudę. Przyznam, że sam obawiałem się jakości sieciowych potyczek (bo nie ma co ukrywać — infrastruktura giganta z Kioto nieco odstaje od konkurencji) — okazało się jednak, że było to zupełnie bezpodstawne. Mario Kart 8 to najlepsze wyścigi z gokartami w roli głównej — i mam tu na myśli przekrój wszystkich dostępnych obecnie platform. Dopracowana i nie dająca nam ani chwili na nudę, a przecież o to właśnie chodzi!

Mario Kart 8

Ocena
9
Wasza ocena
10
Oceń grę
  • Plusy
  • Jeszcze więcej, jeszcze lepiej, jeszcze ładniej!
  • Znakomicie działający tryb sieciowy, w którym zawsze czeka na nas grono zawodników
  • Wsparcie zarówno dla nowych, jak i starych kontrolerów
  • Minusy
  • Ograniczone możliwości w Mario Kart TV
O autorze
Kamil Ś.Kamil Ś.
27 0

Gram, z drobnymi przerwami, od zawsze. Niezdrowo wielbię 16-bitowce oraz szeroko pojęte produkcje mobilne — to właśnie im poświęcam w ostatnich latach najwięcej czasu. Na GameDot wyłącznie o Nintendo.

0 Komentarzy