O rozdawaniu gier za darmo - Publicystyka

30
Cascad

W ostatnich dniach Internetowy Order Uśmiechu poleciał w stronę polskiego 11 bit studios. Ekipa z Warszawy postanowiła rozdać kilka kodów na This War of Mine w komentarzach pod… torrentem z ich grą. Przedstawiciel studia, Karol Zajączkowski napisał: „jeżeli z jakichś powodów nie możecie zakupić gry, nie przejmujcie się. Wiemy jakie jest życie, i że czasami pewne rzeczy nie są możliwe” i rozdał kilka kodów, co oczywiście wywołało masę pozytywnych reakcji. Niektórzy komentujący stwierdzili nawet, że w takiej sytuacji ani nie spiracą gry, ani nie skorzystają z kodu – zamiast tego po prostu legalnie kupią swoją kopię.

 

Osiągnięto zatem spore zwycięstwo małym kosztem – nie stało się to jednak pierwszy raz. Podobne podejście do sprawy ma Cactus, twórca Hotline Miami. On jednak zamiast rozdawać kody pomagał użytkownikom Pirate Bay w… piraceniu własnej gry, tak by każdemu dobrze działała. Swoje podejście tłumaczył tym, że „wie jak to jest nie mieć pieniędzy”. 

 

 

Do Markusa Perssona, ojca Minecrafta pewnego dnia na Twitterze odezwał się jeden z fanów. Poprosił o darmowy klucz bo nie chciał piracić – popularny Notch stwierdził jednak, że nie ma nic przeciwko temu. Poprosił tylko, by w przyszłości rozważył zakup jeśli już będzie go na to stać i dalej będzie lubił Minecrafta… jak łatwo się domyśleć jego popularność znów wtedy podskoczyła.

 

Na takie luźne podejście mogą sobie jednak pozwolić tylko niezależni twórcy, trzymający swoje gry we własnych rękach i zadowoleni nawet z niewielkich zysków. W korporacjach takie coś nie powinno przechodzić… choć od tego też znamy wiele wyjątków. Pamiętacie darmowe Left 4 Dead 2 na Steamie? Śledzicie jak wiele gier za darmo rozdał już GOG? Wiecie jak często Amazon oferuje swoim klientom darmowe aplikacje, gry czy książki? Tak, „darmowa rewolucja” już się dzieje – z tym, że słowo „darmowa” może nie być do końca celne. Przecież na każdym wielkim serwisie płacimy nawet gdy nie bawimy się w przelewy. Płacimy swoimi danymi, e-mailem i założeniem konta dzięki czemu w przyszłości dokonanie szybkiego zakupu na promocji będzie dla nas łatwiejsze, sprawne, bezproblemowe („skoro mam już konto to kupię”).

 

 

Wśród niezależnych twórców też można się doszukiwać takich analogii, darmowego PR-u, lecenia na fali pozytywnych komentarzy od graczy… to też jest waluta. Nawet jeśli wierzymy w to, że Notch jest tak bezinteresownie dobry (ja wierzę), że otwarcie nie ma nic przeciwko piratom to działa to na jego korzyść i buduje jego legendę. Nikt jednak nie powinien mieć twórcom za złe wychodzenia naprzeciw graczy, to działanie które zawsze musi wygrywać. 


Ciekawe tylko jak duże zmiany wywołają akcje w stylu rozdawania gier tak jak zrobiło to ostatnio 11 Bit Studios. Na ile to rozwija rynek, a na ile go psuje? Wszystko będzie zależeć od tego jak często będzie się powtarzać. Popularyzacja segmentu Free to Play, nad którym swe pazury trzyma już Blizzard proponując darmowego HearthStone’a, Heroes of the Storm i prawdopodobnie Overwatch (+ dający możliwość grania bez opłat do dwudziestego levelu w World of Warcraft) sprawia, że inne studia robiące gry za pieniądze mają coraz mniejszą publikę. Jeżeli gracze przyzwyczają się też do ogólnego przyzwolenia na piracenie albo zaczną zalewać developerów prośbami o kod na grę, bo nie mogą sobie na nią pozwolić, to produkcja pewnych tytułów może zostać przystopowana. Dark Soulsy, Far Cry, Batmany, Forza, Halo, GTA nie będą przecież powstawać w świecie, który zamiast sięgać do portfela będzie tylko czekać na prezenty od dobrych twórców.

 

Na całe szczęście od zachwiania tej równowagi jesteśmy jeszcze bardzo daleko. Chwalmy zatem tych, którzy chcą dzielić się swą pracą z „potrzebującymi” – przynajmniej tak długo jak długo są to faktycznie potrzebujący, a nie znani nam wszystkim cwaniacy. 

O autorze
CascadCascad
3215 22

Prawdziwy entuzjasta gier, który uwielbia z nich szydzić, żartować i nakręcać się na kolejne premiery. Piszę dla was newsy, raporty, recenzje… lubię oryginalne pomysły, dziwactwa i cały czas jestem na czasie. 

3 Komentarze

freeqstyler 3 lata temu

"Jeżeli gracze przyzwyczają się też do ogólnego przyzwolenia na piracenie" - przecież społecznie takie przyzwolenie istnieje.

Demonizowanie Free 2 Play to też żaden argument, gry to nie tylko MMO ;]

A rozdanie kilku cyfrowych kopii gry ludziom, którzy i tak by jej nie kupili to żaden wydatek. Nie ma fizycznego nośnika, koszt wygenerowania kolejnego klucza jest zerowy, wygenerowany hype zaś duży. Ale i tak znajdą się ludzie, którzy policzą to jako "strata" dla firmy.

0 Odpowiedz
Cascad 3 lata temu
  • Naprawdę takie przyzwolenie istnieje? Nie wiem, może to tylko u mnie, ale z każdym rokiem widzę ogromną zmianę w tej materii (pisząc o Polsce) i nie uważam, by cokolwiek to tłumaczyło. Po prostu rozwój jeszcze nie do każdego dotarł i niektórym wciąż trudno wytłumaczyć, że piractwo to naprawdę kradzież

  • F2P to nie tylko MMO :)

0 Odpowiedz
freeqstyler 3 lata temu

@Cascad:

  • Naprawdę takie przyzwolenie istnieje? Nie wiem, może to tylko u mnie, ale z każdym rokiem widzę ogromną zmianę w tej materii (pisząc o Polsce) i nie uważam, by cokolwiek to tłumaczyło. Po prostu rozwój jeszcze nie do każdego dotarł i niektórym wciąż trudno wytłumaczyć, że piractwo to naprawdę kradzież

  • F2P to nie tylko MMO :)

Piractwo to nie kradzież. Piractwo to piractwo. Moralnie wątpliwe, ale z kradzieżą nie tożsame - w końcu "pokrzywdzony" towaru nie traci a jedynie nie ma przypuszczalnego zysku. Przypominam też, że dzięki piractwu zasadniczo rozwinął się w naszej Polszy rynek gier - rozumiem, że każdy grający na Pegasusie powinien mieć wyrzuty sumienia że dołożył cegiełkę do naruszania własności intelektualnej Nintendo, a wszystkie dyskietki na Amigę czy Commodore były szeroko powszechnie dostępne legalnymi kanałami ;] Nie dajmy się zwariować, bo sprawa nie jest taka czarno-biała. Taka szara strefa. A przyzwolenie na piractwo jest, tyle że zależy od kontekstu.

Singlowe F2P to zazwyczaj crapy, gry na 3 godziny o poziomie skomplikowania tetrisa, adware (czyli tak naprawdę nie f2p) i przestarzałe hity, które wydawca łaskawie wypuścił za darmo, żeby ściągnęły je te 4 osoby, które jeszcze używają Pentium III. Gdzie tu zagrożenie dla rynku?

0 Odpowiedz