Alien Rage - Recenzje

00
JohnSnake
 
Lubię sobie czasem postrzelać do hord obcych – jest w tym coś kojącego i relaksującego, zwłaszcza gdy nie ma potrzeby angażowania więcej niż kilku szarych komórek. Dlatego też z radością przyjąłem wieść o kosmicznej strzelance nastawionej na radosną rozwałkę. Czy jednak Alien Rage jest tytułem, który spełnia te niewygórowane wymagania? 
 

Say hello to my little friend!

 
Nowe dziecko rodzimego City Interactive jest 'rzeźnickim' FPS'em jadącym na tym samym wózku co polski Bulletstorm. Fabuła w Alien Rage nie jest zbyt ambitna i skomplikowana – oto mamy XXIII wiek, a na pewnej asteroidzie ludzkość odkrywa drogocenny surowiec, który ma realną szansę zastąpić paliwa kopalne. Żeby jednak nie było zbyt łatwo, na arenę wkracza tajemnicza, militarystyczna rasa obcych, która początkowo oferuje swoją pomoc w wydobyciu promethium, tylko po to żeby w najmniej oczekiwanym momencie wbić homo sapiens nóż w plecy i siłą przejąć wszystkie kopalnie znajdujące się na dryfującej w kosmosie skale. W tym momencie wkraczamy my, czyli łysa góra mięcha odziana w bojowy kombinezon. Naszym celem jest dowiedzieć się, dlaczego idea koegzystencji nie wypaliła oraz... skopać kilka Vorusiańskich tyłków. 
 

 

Sama rozgrywka jest równie banalna, co przytoczona wcześniej historia. Kolejne pomieszczenia odwiedzamy z krzykiem bojowym na ustach i nie zdejmując palca ze spustu. Wszystko sprowadza się do robienia jak największej rozróby – każdy headshot, celny strzał granatem czy likwidacja kilku wrogów naraz, napełnia nasz staro szkolny licznik punktowy. Spokojniejsze chwile wypełniane są natomiast czerstwymi żartami naszych kompanów lub porozrzucanymi po planszach nagraniami audio, odkrywającymi przed nami kolejne aspekty fabularne. Przyznać muszę, że model strzelania jest całkiem niezły. Liczba rodzajów broni nie powala, z uwagi na ograniczoną ilość amunicji najczęściej będziemy korzystać z kilku rodzajów oręża obcych. Pukawki mają odpowiedniego 'kopa', a przeciwnicy reagują inaczej w zależności od tego w którą część ciała zostaną postrzeleni. Kosmici są zróżnicowani, każdy rodzaj wroga cechuje się inną bronią i (nieco) sposobem ataku, dodatkowo czeka nas kilka starć z ogromnymi bossami.

 

 

Teoretycznie elementy te powinny nam dać przyjemnego, arcade'owego FPS'a. Niestety, zbyt wiele rzeczy tutaj zawodzi, na czym Alien Rage bardzo traci. Żywotność gry jest sztucznie zawyżana przez wyśrubowany poziom trudności. Wystarczy kilka strzałów by nasza postać przeszła do lepszego świata, co w połączeniu z wysoką celnością przeciwników i tym, że potrafią oni pojawić się za naszymi plecami w środku strzelaniny, jest niezwykle frustrujące. Nie pomaga również fakt, że mapy składają się głównie z ciasnych korytarzy pełnych ładunków wybuchowych. Wszystko to maskuje kiepskie SI, wrogowie są tępi jak kilo gwoździ i mają tendencję do wchodzenia nam prosto pod lufę jeden po drugim. Grzecznie pominę bugi takie jak nie wczytujące się skrypty uniemożliwiające przejście do kolejnych pomieszczeń czy przenikanie postaci przez ściany, ponieważ liczę na to, że CI Games wyda odpowiednie poprawki w najbliższym czasie. Cały czas miałem wrażenie, że Alien Rage stara się być trochę oldschoolową strzelanką, a trochę współczesnym FPS'em – i ostatecznie słabo sprawdza się jako jedno jak i drugie. Czasami krycie się za osłoną jest równie kiepskim pomysłem co frontalny atak, przez co wyniki starć zależą w dużej mierze od szczęścia. Ostatecznie grę dobija również monotonia, chodzenie przez łudząco do siebie podobne poziomy i częste powtarzanie walk staje się po prostu szybko nużące.
 

Szaro wszędzie, co to będzie?!

 
Biednie prezentuje się także oprawa graficzna. Dominują odcienie szarości, otoczenie jest brzydkie i nie przykuwa uwagi. Efekty specjalne są niskiej jakości i nie zachwycają, a jedynym zadaniem post-processingu wydaje się być oślepianie nas wzmocnioną intensywnością źródeł światła. Modele przeciwników wyglądają jakby były wyjęte z jakiegoś katalogu standardowych istot science-fiction, absolutnie niczym się nie wyróżniają i do tego są potraktowane tą samą paletą barw co otoczenie. Ten festiwal bylejakości dopełnia tzw. muzyka, która składa się głównie z prostych elektronicznych kawałków, które szybko zaczynają irytować. 
 
Biorąc Alien Rage pod lupę, nie nastawiałem się na specjalnie wybitne dzieło. Sami twórcy zresztą niejednokrotnie mówili, że ich produkcja jest nastawiona na dostarczanie prostej rozwałki w starym stylu. Esencja gry, czyli eksterminacja wrogów, faktycznie potrafi dać sporo satysfakcji, ale tylko czasami. Większość czasu tytuł ten jest niestety frustrujący i nużący. Być może gdyby postawiono na kompletny oldschool, zamiast regeneracji życia zaimplementowano apteczki, a mapy byłyby mniej klaustrofobiczne, to otrzymalibyśmy znośną grę – tymczasem dostaliśmy dzieło ledwo przeciętne.
 
 

 

Alien Rage

Ocena
5.5
Wasza ocena
6.5
Oceń grę
  • Plusy
  • radość z mordowania wrogów
  • potyczki z bossami
  • Minusy
  • szarobura oprawa graficzna
  • irytująca muzyka
  • poziomy projektowane na jedno kopyto
  • sztucznie zawyżony poziom trudności
O autorze
JohnSnakeJohnSnake
707 9
Pecetowiec wierny wujkowi Newellowi. Fan sieciówek, 'rogalików' i sandboxów. Serialowy maniak. Wieczny poszukiwacz dobrego kina science-fiction oraz fantasy. Oprócz tego lubi dobre żarcie i jeszcze lepsze piwo. Innymi słowy – typowy nerd.

0 Komentarzy