Agents of Mayhem - Recenzje

02
YASIU

Agents of Mayhem jest nowym projektem Volioton znanego dotychczas z serii Saints Row (parodii wszystkiego co znamy w GTA). Niestety widać, że grę wykonano w tzw. międzyczasie i bardzo wątpliwe, aby miała osiągnąć sukces na miarę swojego starszego brata. 


Seul potrzebuje wybawców!

W produkcji kierujemy losami bohaterów tytułowego Mayhem zajmującego się obroną świata przed wszelkim złem. Historia tym razem rzuca nas do Seulu opanowanego przez Legion, którym dowodzi doktor Babilon mający dość misterne plany zawładnięcia kulą ziemską. Tym samym musimy pokrzyżować mu te niecne zamiary. 

 

 

Zaserwowana opowieść należy do najbardziej miałkich i nijakich z jakimi miałem styczność od momentu premiery The Surge kilka miesięcy temu. Brakuje w niej rzeczy chociaż minimalnie mogących utkwić w głowie. Dodatkowo z racji sporej długości gry często zadawałem sobie pytanie, kiedy wreszcie dobrnę do finału, co musiałem uczynić z racji recenzenckiego obowiązku.
Wielka szkoda, albowiem motyw kosmicznego zagrożenia ze strony wielkiego Babilona i jego Legionu miał potencjał.


Liczy się tylko rozwałka totalna

Choć lista dostępnych misji jest naprawdę spora, to zabrakło im jakiejkolwiek różnorodności. Przeważnie musimy zdobywać bazy Legionu, niszczyć ich pojazdy, czy patrole. Większość z nich polega po prostu na rozwalaniu zatrważającej ilości oponentów przewijącej się na danym metrze kwadratowym, co powoduje dodatkową porcję znużenia. 

 

 

W zakładce zleceń pobocznych odnajdziemy tzw. misje lojalnościowe danych agentów inspirowane Mass Effectem, pozwalające poznać ich historię oraz początek współpracy z szefową firmy. Szkoda, że parę z nich w pewnym momencie potrafi urwać się bez jakiegoś sensownego zakończenia. 

Jak napomknąłem wyżej o zmarnowanym potencjale podstawowego nurtu fabularnego, kolejnym elementem ewidentnie proszącym się o dodanie do tego typu sandboxa jest sieciowa kooperacja do kilku osób oraz klasyczny multiplayer. Jak pokazał przykład GTA Online warto podejmować takie kroki.

Sztuczna inteligencja przeciwników w moim mniemaniu została wykonana na solidnym poziomie i choć całość uzależniono od danego poziomu trudności, to silniejsi wrogowie potrafią stanowić nie lada wyzwanie i zmuszać do używania więcej niż jednego przycisku. 

 

 

Jednym z reklamowanych przed premierą elementów Agents of Mayhem była jego otwartość. Mimo, że zaprojektowany świat nie ma prawa równać się z tym do czego przyzwyczaił nas Rockstar w serii Grand thef Auto, to doskonale przypomina ostatnie odsłony Saints Row.

Gra oferuje przemierzanie Seulu nie tylko z buta, ale także samochodami agencji lub skradzionymi losowym obywatelom. Niestety sama fizyka jazdy pozostawia wiele do życzenia, gdyż jest zwyczajnie toporna, nieintuicyjna, co przy udostępnionych wyścigach stanowi nie lada utrudnienie. 


Doskwierająca samotność

Do kolejnych dość dziwnych elementów zaliczę konieczność poruszania się w danej chwili tylko jedną postacią. Oczywiście nie ma problemu w przełączeniu się na danego agenta, jednakże na polu bitwy jesteśmy skazany wyłącznie na swe umiejętności bez wsparcia kolegi sterowanego przez SI jak w tysiącach podobnych produkcji. 

Dokładnie tak samo rzecz ma się z przypisaniem do danego bohatera wyłącznie jednego rodzaju broni. Zapomnijmy więc, by Hollywood używał czegoś więcej niż standardowego karabinu maszynowego, a Fortuna pistoletów.

 

 

Pochwalę za to bogactwo oferowanych agentów, których możemy przypisać do trzyosobowego wypadowego teamu. Niestety z racji narzucanych przez autorów rozwiązań siłowych w boju sprawdzą się tylko ci posiadający duży sprzęt. Reszta, to przy potężnych oponentach praktycznie placki.   

Jeśli chodzi o sam rozwój postaci, nie jest on co prawda jakoś szczególnie zaawansowany, acz w tym wypadku wystarczający. Usprawniamy bohaterów m.in. o lepsze finiszery, cechy zwiększające poziom zdrowia lub zadawanych obrażeń. 

Oprawę graficzną wykonano na naprawdę bardzo wysokim poziomie, a jej komiksowy styl w tym wstawki filmowe do złudzenia przypominają Overwatcha.

Do grona wad zaliczę obecne błędy techniczne. Parokrotnie zdarzyło mi się zawieszenie misji w trakcie jej wykonywania - przykładowo trzeba było odeprzeć atak żołnierzy Legionu, którzy w ogóle nie przybywali na miejsce. Pomógł dopiero reset gry. Jakby tego było mało nieprzyjacielom także zdarzyło się złapać laga mózgu i stać w miejscu. 

 


Czy wirtualny świat potrzebuje takich bohaterów?

Na rzeczone pytanie nie posiadam jednoznacznej odpowiedzi, albowiem Agenci przypadną do gustu zarówno fanom ostatnich Saints Row jak i mniej wymagającym konsumentom. Fabularna przeciętność, czy ogółem wiejąca nuda dyskwalifikują omawiany produkt na dłuższą metę. 

Agents of Mayhem

Ocena
6.5
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Bardzo ładna komiksowa oprawa graficzna
  • Otwarty świat
  • Wystarczający jak na tę grę system rozwijania postaci
  • Różnorodność dostępnych agentów
  • Minusy
  • Kiepska fabuła
  • Schematyczne i nużące po pewnym czasie zadania
  • Model jazdy autami
  • Problemy techniczne
  • Brak kooperacji, która aż się prosi w tego typu produkcji
O autorze
YASIUYASIU
1721 0

0 Komentarzy