Subiektywne spojrzenie na patriotyzm w grach - Felieton

00
Bramin

Tagując ten felieton próbowałem sobie przypomnieć wszystkie znane mi gry, które w choć najmniejszy sposób poruszały temat patriotyzmu. Muszę przyznać, że jest tego całkiem sporo. Każdy z tych tytułów w jakiś sposób miał związek z miłością do własnego kraju. Nie każdy jednak przejawiał tę miłość w sposób pochwalny. Zdarzały się gry, które poddawały patriotyzm krytyce, nawet jeśli nie robiły tego bezpośrednio. Cóż, przyjrzyjmy się temu zjawisku. Post-apokalipsa na pierwszej linii.

 

Fallout 3

 

Fani serii - nie zrozumcie mnie źle. Miałem styczność z prawie każdą odsłoną tego wspaniałego tytułu, jednak to właśnie część trzecia najbadziej mnie przyciągnęła. Motywy patriotyczne można znaleźć w tej grze na każdym kroku. Już samo wyjście z krypty jest motywem symbolicznym. Kojarzy mi się ono z wygłoszonym przez Winstona Churchilla pojęciem "Żelaznej Kurtyny". Symboliczną kurtyną w Falloucie miał być właz blokujący Kryptę od pustkowi. Ta pierwsza do złudzeń przypominała państewko o ustroju komunistycznym, przy czym pustkowia właśnie dawały nieograniczoną niczym wolność kojarzoną z kapitalizmem. To tylko taka ciekawostka.

Kolejnym ciekawym motywem po wyjściu z Krypty jest jedyna odbierana przez Pip-Boy'a stacja radiowa - Enklawa. Samozwańczy prezydent i patriota, John Henry Eden, głosił dziecinnie swoje hasła i opowieści przy akompaniamencie nieco sztywnych patriotycznych piosenek i zwrotu "Słodka Ameryko".

Doskonałym przykładem patriotyzmu był też plakat ukazujący Palladyna z Bractwa Stali podnoszącego Wujka Sama - propagandową postać Stanów Zjednoczonych z okresu II Wojny Światowej. Palladyn był symbolem nowej władzy, która miała podnieść tą starą po upadku.

 

Enemy Front

 

Enemy Front wciąż jest świeżą produkcją, na rynku gości bowiem zaledwie 5 miesięcy. I być może nie jest to tytuł klasy uber, ale na pewno prezentuje się znacznie lepiej niż Uprising 44 - tytuł o którym powinniśmy raczej zapomnieć.

Gra od CI Games jest chyba jak dotąd najwyżej ocenionym tytułem opowiadającym o Powstaniu Warszawskim. Szkoda tylko, że nie wszystkie aspekty gry sprostały naszym oczekiwaniom. Możemy się przyczepić do głównego bohatera gry - Roberta Hawkinsa będącego amerykańskim korespondentem wojennym. Cóż, najwyraźniej w branży nie ma parcia na polskich bohaterów. Bez wątpietnia jednak Enemy Front to jeden z pierwszych tytułów, które cisną się na usta na myśl o polskim patriotyzmie.

 

Assassin's Creed III

 

Ponownie wracamy do Stanów Zjednoczonych. Od premiery Asasyna obdarzonego numerkiem III minęły już niespełna dwa lata. Tytuł ze stajni Ubsoftu jest jak dotąd najlepiej sprzedającą się częścią serii. Można mieć co do tego faktu pewną teorię spiskową. Oczywiście Assassin's Creed III było szeroko reklamowane jako epopeja narodowa Amerykanów. Sama konstrukcja fabuły również nie pozostawiała złudzeń - trójka miała osiągnąć sukces za pomocą wybudzenia patriotycznej świadomości i dumy wśród graczy ze Stanów Zjednoczonych.

Jak widać Ubisoft pomimo niespełnionych obietnic co do możliwości silnika gry, oraz kompletnego olania większości bugów osiągnął to co zamierzał.  No ale jakie to ma znaczenie skoro w grze spotkać możemy Jerzego Waszyngtona, a nasza postać jest obecna przy podpisywaniu Deklaracji Niepodległości? Assassin's Creed (nie tylko III) to doskonały przykład na to, jak na patriotyzmie można zarobić pokaźną ilość pieniędzy.

 

Wiedźmin 2: Zabójcy Królów
 


W naszej rodzimej produkcji możemy odnaleźc całą gamę mniejszych lub większych smaczków i easter eggów odnoszących się do naszej rzeczywistości. Skupmy się jednak na tych politycznych odniesieniach. Już w pierwszych minutach prologu możemy usłyszeć ciekawą rozmowę pomiędzy królem Foltestem i ambasadorem Shilardem Fitz-Oesterlenem. Monarcha zwraca uwagę na pewnego żołnierza i pyta dyplomatę o jego zdanie na temat wojaków  żyjących z tak szpetnymi ranami. Shilard odpowiada pytaniem: A co Ty sądzisz Wasza Wysokość o żołnierzach którzy takie rany zadają? Dzielny wojak oznajmia dumnie, że ci drudzy już nie żyją. Taka sama konwersacja miała miejsce podczas spotkania Napoleona Bonaparte z carem Aleksandrem I. Rozmowa zmusza odbiorcę do pewnej refleksji dotyczącej walki za ojczyznę.

 

This War of Mine


 

This War of Mine to tytuł przez wielu nazywany najbardziej wyczekiwanym indykiem roku. Tak ambitne twierdzenie nie jest mu nadane bez powodu. Nowe dzieło 11 Bit Studios to zupełnie nowe spojrzenie na temat wojny w grach. Posiłkując się opinią pewnego zachodniego serwisu: This War of Mine może być grą wojenną, której nasza branża potrzebuje.

Trudno tu jednak mówić o patriotyzmie. Gra ukazuje raczej jego największy paradoks. Trudno mówić o miłości do ojczyzny kiedy brakuje jedzenia, wokół słychać strzały, a bliscy umierają w objęciach twoich ramion. W takiej sytuacji człowiek nie myśli o bezpieczeństwie kraju. Nagle najważniejszą wartością staje się przetrwanie. A w przetrwaniu nie ma miejsca na poszanowanie godła czy odśpiewanie hymnu narodowego - nie ma miejsca na wartości patriotyczne.

O dziwo przykład This War of Mine wpadł mi do głowy zaskakująco późno. Kto wie czy tytuł ten nie jest najdoskonalszym przykładem tego zestawienia?

 

Mass Effect 3


Chyba żaden tytuł nie wywołał we mnie tak wielkiej immersji i chęci walki za "ojczyznę". Nie bez powodu użyłem cudzysłowu, wszakże w międzygalaktycznym uniwersum ojczyzną dla ludzi była Ziemia, a nie konkretny naród.

Wciąż pamiętam ciarki na plecach kiedy Shepard wraz z kompanami biegł w kierunku Tygla połączonego z Cytadelą (nie mogę sobie przypomnieć czy aby napewno chodziło o to urządzenie). Trzymając przycisk sprintu na padzie czułem się jakoś inaczej. Scena ta niezwykle oddawała poczucie chęci walki o Ziemię.  Aż czuć było na plecach całe nasze starania i konsekwencje działań podjęte w ostatniej części trylogii. Swoją drogą to wciąż zupełnie nie rozumiem graczy narzekających na to zakończenie.  Mass Effect 3 to jeden z lepszych tytułów krzewiących poczucie dumy narodowej.

 

Call of Duty: Black Ops


 

Seria  Call of Duty  zawsze mogła się pochwalić jakimiś maniakalnymi postaciami. Szczególnie w pamięć zapadł mi jednak Viktor Reznov. Ten zaprzyjaźniony z naszym bohaterem Rosjanin kierowany rządzą zemsty zbyt często używał pamiętnych słów "Dragovich, Kravchenko, Steiner - all must die!"

Reznov całe życie wierzył w wyższe dobro wykonywania rozkazów. Kiedy jednak on i jego oddział zostali pozostawieni na pastwę losu, zmienił swoje przekonania. Uważał odtąd, że jednostka powinna sama podejmować niektóre decyzje. Reznov to prawdziwy przykład maniakalnego patrioty. Żołnierza który stracił ufność co do swoich przełożonych, i postanowił działać na własną rękę.

 

Duty Calls


Skoro już mowa o serii Call of Duty, to trudno nie wspomnieć o Duty Calls - jej osobistej parodii. Duty Calls sparodiowało w sposób wyśmienity niemal wszystkie cechy globalnej marki.

Jednak to końcowej scenie tejże gry należą się największe oklaski. Płaczący rosyjski generał był znakomitym symbolem głównej osi fabularnej CoD-ów, triumfu Stanów Zjednoczonych nad Rosją. Całość potęgowały fajerwerki i amerykańskie flagi. Jeśli jeszcze nie widzieliście tej sceny to koniecznie jej poszukajcie. Zresztą growa parodia jest dostępna do ściągnięcia za darmo.

Duty Calls ciekawie podejmuje się próby wyśmiania patriotyzmu nie urażając przy tym nikogo. No chyba, że ktoś bierze takie parodie zbyt poważnie.

 

Grand Theft Auto V

 

Tej gry chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Grand Theft Auto V to po prostu kopalnia easter eggów, nawiązań i innych absurdów parodiujących naszą rzeczywistość. Pamiętacie scenę z obrazka? Bohaterowie śmieją się ze skorumpowanych szych z FIB oskarżających IAA o korupcję. Całość jest jeszcze bardziej sparodiowana kiedy FIB tłumaczy się, że oni są skorumpowani w dobry sposób

GTA pokazuje w ten sposób motyw organizacji wyjętych spod prawa. Nie można budować patriotyzmu na oszukiwaniu własnej ojczyzny i jej obywateli. To tylko jeden z wielu przykładów krytyki patriotów w serii Grand Theft Auto.

 

I tym właśnie przykładem zakończymy nasze zestawienie patriotyzmu w grach. Pamiętajmy, że wszystkie powyższe przykłady mają na celu tylko nas edukować i uświadamiać niektóre rzeczy. Twórcy gier nie mieli na celu wywołać urażenia kogokolwiek, tylko pokazania pewnego punktu widzenia. A tymczasem cieszmy się naszym świętem narodowym w sposób nie gorszący nikogo. Niepotrzebne są krwawe manifestacje by okazać swoją miłość do narodu. Pograjcie sobie w Wiedźmina, Ethana Cartera czy Lords of the Fallen ze świadomością, że kody te zostały stworzone przez Polaków. Przytoczcie swojej rodzinie przykład Enemy Front.

No i przygotujcie się na wyśmienite polskie premiery w przeciągu najbliższych kilku miesięcy!

 

 

 


 

 

 

O autorze
BraminBramin
54 9
Konsolowiec wychowany na pececie. Ma ogromny sentyment do serii o nowojorskim gliniarzu. Lubi prowadzić długie konwersacje na temat gier oraz branży. Za nic w świecie nie zamieniłby pudełka na cyfrę.

0 Komentarzy