Po premierze Przebudzenia Mocy licencja Star Wars jest tak silna jak nie była od lat. Nowi fani czekają nie tylko na następne filmy, ale i na gry. Dlatego Battlefront tak świetnie radzi sobie na listach sprzedaży - warto jednak podkreślić, że gra studia DICE opiera się na Starej Trylogii Gwiezdnych Wojen i nie ma mowy byśmy zobaczyli w niej Poe, Rey, Kylo Rena czy Finna.
Powód? Pilnuje tego umowa zawarta z Disneyem, w której wyraźnie zabronione jest "łamanie kanonu" Star Wars, do którego doprowadziłoby stawianie naprzeciwko siebie postaci, które w filmach nigdy by się nie spotkały.
Bardzo możliwe jednak, że ostatnie DLC do Battlefronta będzie nawiązywać do filmu Rogue One (premiera w grudniu 2016), bo jego akcja będzie się dziać nieco przed Nową Nadzieją.
źródło: vg247
2 Komentarze
A to gdzie jest problem z mapami "TFA" only, jak w starym battlefroncie? Nikt tam kanonu nie łamał a dwie ery były...trochę pomyślunku przed napisaniem newsa.
news dotyczy postaci, a nie planet