NZXT Manta - małe jest piękne - Test

01
Darius

Firma NZXT to najbardziej znany amerykański producent sprzętu komputerowego - znany jest głównie ze świetnej jakości wykonania swoich produktów i nietuzinkowego wzornictwa. Do redakcji przyjechała Manta ich ITX'owa obudowa.

Pierwsze wrażenie

Pomimo tego, że NZXT przygotwało Mante z myślą o płytach głównych w standardzie ITX pudło, które przywiózł kurier wydało nam się trochę za wielkie. Jedno jest pewne robi wrażenie. Jest całkiem duża, jak na tego typu konstrukcje. Według mnie wygląda świetnie.

Specyfikacja

- wymiary: 245 x 426 x 450 milimetrów

- waga: 7,2 kilograma

- format płyty głównej: mini-ITX

- dwie wewnętrzne zatoki w formacie 3,5 cala

- trzy wewnętrzne zatoki w formacie 2,5 cala

- dwa otwory na karty rozszerzeń

- maksymalna wysokość systemu chłodzenia CPU: 160 milimetrów

- maksymalna długość karty graficznej: 363 milimetry

- maksymalna długość zasilacza: 363 milimetry

- wentylacja: 2x 140 lub 120 mm z przodu (2x 120 mm w zestawie), 2x 140 lub 120 mm u góry, 1x 120 mm z tyłu (w zestawie)

- wyjmowalne filtry przeciwkurzow

- miejsca na chłodnice systemu WC: 2x 280 mm z przodu 1x 120 mm z tyłu

- dwa porty USB 3.0 u góry

- dwa gniazda audio (3,5-milimetrowe mini jacki) u góry

- osiem gniazd zasilania dla wentylatorów PWM

- podświetlany panel tylny

 

Budowa i jakość wykonania

Po przebrnięciu przez bogatą specyfikację jedna rzecz powinna odrazu rzucić wam się w oko. Mowa o wadze 7,2 kilograma to naprawdę dużo, z jednej strony to dobrze bo czuć, że producent zastosował świetne komponenty z drugiej natomiast okazuje się, że będziemy mieć problem z przetransportowaniem do innego miejsca bo wszystko razem podłączone będzie za ciężkie.

Większość obudowy wykonano z czarnej mocnej blachy o chropowatej fakturze - wygląda zdumiewająco wolno. Pojawia się matowy plastik, trochę meszu. Generalnie nie mogę się do niczego przyczepić. No może tylko do okienka, bo nie było wykonane ze szkła. Ale i tak wyglądało nieźle.

Panel I/O znajduje się na górnej części budy. Oprócz dwóch portów USB 3.0, kolejnych dwóych audio i wielkiego przycisku power, nic więcej nie ma. 

Dłuższą chwilkę chciałbym poświęcić designowi. Jest on bardzo charakterystyczny i nietuzinkowy. Producent zdecydował się iść w krągłości! Po samych zdjęciach zapewne zauważyliście, że panele boczne mają wybrzuszenia. Góra też jest delikatnie zakrzywiona. Wygląda bardzo nietypowo i robi spore wrażenie.

Najbardziej standardowy w tej jakże niestandardowej konstrukcji okazał się być tył. Oprócz dwóch śledzi do karty graficznej, miejsca na zasilacz, wentylator 120mm przycisku sterującego podświetleniem led oraz wejśćia na złącza płyty głównej nic tam nie ma.

Na spodzie oprócz filtra przeciwkurzowego, znajdują się cztery nóżki, dodatkowo pokryto je gumą, żeby zagwarantować lepszą stabilność

Zestaw akcesoriów dodatkowych jest zaiste bogaty. mamy w nim instrukcje, wszelkiego rodzaju śruby i opaski zaciskowe do jeszcze bardziej efektywnego zarządania natrętnym i wijącym się w każdą stronę okablowaniem.

Co pod maską?

Nic standardowego i w sumie do dobra wiadomość, bo producent pomyślał o wszystkim. W środku nie znajdziemy specjalnej tacy na dyski czy płytę główną, NZXT poszło w trochę innym kierunku. Maksymalne wymiary płyty głównej mogą wynosić 170 x 170 mm inaczej nie wejdzie. W środku pojawiły się dwie specjalne zatoki na dyski twarde 3,5 oraz trzy nośniki SSD 2,5. Najdłuższa karta, która wejdzie do środka może mieć maksymalnie 363 mm. 

Najbardziej raduje mnie fakt okromnej ilości przepustów i dziur, dzięki którym lepiej będziemy zarządzać okablowaniem. Niestety nie są dodatkowo zbezpieczone, więc kable mogą się pościerać.

Świetnym rozwiązaniem jest płytka PCB, która pełni funkcje hub do podłączenia dodatkowych wentylatorów i podświetlenia led. Proste acz bardzo przydatne rozwiązanie.

Zasilacz zasłonięto piękną szufladą z wyciętym logiem producenta, które wedle naszego uznania może się świecić, ale nie musi. Wygląda dobrze zwłaszcza w nocy.

Sporym wyzwaniem będzie dobór odpowiedniego chłodzenia procesora. Nie możemy przesadzić z jakimś wielkim monstrum. Dobrze, że obudowa ma możliwość montażu chłodzenia wodnego. Całość napędzają trzy 120 mm wentylatory.

Podsumowanie

NZXT Manta to świetna obudowa, ma wszystko to czego każdy pasjonat względnego minimalizmu poszukuje. Za Mantą przemawia jeszcze fakt posiadania ogromnej ilości różnych wersji kolorystycznych - są nawet wersje bez okna. Największą wadą jest jej cena 550 zł to trochę dużo, w tym przypadku wiemy za co płacimy za jakość.

 

  • Plusy
  • Świetny Design
  • Dużo miejsca w środku
  • Jakość wykonania
  • Sporo miejsca do zarządzania okablowaniem
  • Minusy
  • Cena
O autorze
DariusDarius
881 2

0 Komentarzy