Maxis - anatomia upadku - Felieton

Parsec

Jakieś kilka miesięcy temu cały świat obiegła informacja, że EA zamyka swój gwieździsty sztandar- studio Maxis. Ach, ten płacz, ten lament setek, jeśli nie tysięcy fanów serii... Ponura aura objawiła się nawet wśród dziennikarzy growych, którzy krzyczeli: Niee! Czo robisz EA! Źle czynisz, zabijasz kurę znoszącą złote jaja!

 

A tutaj akurat EA miało rację, co postaram się przybliżyć. Pewnie niektórzy z was zastanawiają się: Ej! Rychło w czas się obudziłeś, hehe, całe 3 miesiące po fakcie. Oj tam, oj tam. Słowem wstępu, jak to mawiał pewien Franciszek z Klasyżu:

 

 

"Teraz na serio mam Ci coś do powiedzenia,

W moim Ritmo na tylnych siedzeniach ( ͡° ͜ʖ ͡°)"

 

 

Było sobie studio, co się zwało Maxis. Piękne, wielokrotnie nagradzane, dla niektórych było niczym złoty cielec (w tym dla mnie). Ojcem sukcesu studia był nikt inny jak Will Wright – typowy nerd, ekscentryk, trochę bardziej zwycięska wersja Petera Molyneux.

 

 

 

 

Will był człowiekiem w pytkę inteligentnym, który potrafił sprzedać pozornie największe gówno w ładnym opakowaniu i w dobrej formie. Tak powstały różne dziwne gry SimAnt, SimEarth, SimTower – nudny i kiepski tytuł nagle stawał się numerem jeden symulacyjnych list przebojów. Z czasem powstały kolejne Simsy, Simcity – główne filary sukcesu Willa. Wright i jego firma z czasem trafiła pod skrzydła EA i pod ich egidą wypuszczała kolejne bardziej dopracowane kontynuacje swoich gier. Niestety, simowa idylla musiała się kiedyś skończyć.

 

Stety albo niestety Will w roku 2009 postanowił odejść z Maxis niedługo po premierze Spore – trzeciego filaru studia. Jego nowym zajęciem miało być oddanie się szparagom i ich plantacji gdzieś w południowym Arkansas. Nie no, czerstwe żarty pozostawię sobie na kiedy indziej. Ziomek zajął się jakimiś startupowymi pierdołami, super-serialami kreowanymi przez widzów, czy tam koloniami mrówek w świecącym glucie. Serio.

 

 

 

 

Tymczasem EA postanowiło zrobić z Maxis to, co ZSRR zrobiło z Włodzimierzem Leninem – zamiast po śmerci złożyć go do grobu, postanowili go ukisić i pokazywać w mauzoleum jako symbol wiecznie trwającej rewolucji. Dusza (Will Wright) uleciała, ale ciało wciąż jest z nami! No, urra...

 

I tak historia ciągnęła się przez dobre kilka lat. Reszta ekipy z przerzedzonego już Maxis postanowiła dalej trwać w sztandarowych tytułach (Simsach i SimCity) totalnie pieprząc sprawę w obu przypadkach. Widząc, że coś jest nie tak, EA postanowiło wreszcie wylać zalewę i wsadzić swego Włodka do grobu.

Czy słusznie? No jasne! Maxis bez Wrighta było jak Japończycy w drugiej połowie XX wieku, którzy nie byli wcale innowacyjni, ale za to kopiowali pomysły innych. Paradoksalnie Japonia robiła to dobrze, a programiści z Maxis - źle.

 

 

 

 

SimCity okazało się okropną klapą, czwarta odsłona Simsów nie spełniła oczekiwań i była sporym krokiem wstecz w porównaniu do potężnej części trzeciej. Oto przyczyna zamknięcia. Dziwne, że nie chodzi o kasę, nie?

Po co odcinać kolejne kupony od słabego Maxis, kiedy można odciąć złe wspomnienia niczym pępowinę, a sprawę nad ewentualnymi kontynuacjami przekazać innym studiom? Tak też zrobiło EA. PR-owo wyszło dosyć słabo, ale ogólnie była to najlepsza decyzja, jaką można było podjąć. Długofalowo na pewno Elektronicy na tym zyskają niż coś stracą. 

 

Maxisowi z chęcią postawię niepoważną wirtualną świeczkę , a właściwie... to jednak nie. Wolę wrócić do Cities: Skylines – godnego następcy SimCity 4.

 

 

zdjęcia: gameindustry, gameinformer

O autorze
ParsecParsec
332 1
Miłość do gier PC-towych wyssał z mlekiem matki. Amator gier wszelakich, a w szczególności gier ekonomicznych i Guild Wars. Początkujący badacz kultury graczy komputerowych, ale tylko po godzinach i przy dobrym piwie.

13 Komentarzy

REDmartinesart 3 lata temu

Bardzo dobrze się czytało, trochę na pograniczu tego i owego, ale bardzo kurde dobrze. Co do Japończyków to się nie zgadzam. Chyba, że miałeś na myśli kopiowanie konkretnie pomysłów w branży gier? Też nie wiem co miałeś na myśli:P To co pokazali w przemyśle elektronicznym urywało jaja. Od dłuższego czasu EA robi "porządki" darmówki frituplej przeca też zamykają. Coś szykują, innowacyjny marketing, żeby odbić prezenty jakie dali do Battelsrilda czwartego?

0 Odpowiedz
Parsec 3 lata temu

Z Japończykami chodziło mi o to, że w praktycznie całej powojennej historii w przemyśle na nic nie wpadli sami, tylko kopiowali ogólny koncept, przerabiając go na swoją modłę, nieraz bijąc na głowę pomysł oryginalny. Tak powstały wszelkie shinkanseny, Aibo, Papero, Asimo. Ba, najlepszym przykładem jest japońska whisky, która jest podobno najlepsza na świecie. Tu można wrzucić też gry komputerowe, jednak to kwestia znacznie trudniejsza do obronienia. ;) A co do EA... Kurczę, to co oni teraz robią to jedna wielka zagadka. Mieszają działania pozytywne z negatywnymi w takiej proporcji, że trudno określić, co na dłuższą metę z tego wyjdzie. Wydaję mi się, że coś się wyklaruje jakoś niedługo po wyjściu Battlefronta. Czy wyjdzie z tego coś dobrego? Mam nadzieję.

1 Odpowiedz
REDmartinesart 3 lata temu

Wystarczy wspomnieć Hiroszimę i Nagasaki. Jedyny naród zbombardowany dziadostwem atomowym. A mimo to od ponad 500 lat w Japonii jest pięciu mistrzów wykuwających miecze samurajskie i tylko pięciu. Ponadto elektronika użytkowa made in Japan np: walkman sony, discman i wisienka na torcie Matsushita Electric Industrial Co., Ltd. Nawet mnie nie pytaj o to, co wymyślili i opatentowali;)

NEC, Toshiba, Sanyo, Sony i VCR, JVC i Video Home System (VHS), General electric, Philips, a to są lata 50. Japonia to potęga pod względem elektroniki użytkowej. Motoryzacja: Mazda, Honda, Mitsubishi, Nissan, Subaru, Suzuki, Toyota. Owszem opierali się o już istniejące pomysły, ale opatentowali i opracowali więcej, niż kilka krajów europejskich wziętych razem do kupy. Bynajmniej wtedy. Nie wiem jak jest dzisiaj.

Nobel w dziedzinie fizyki dla Japończyków za LED-y. Opracowują orbitalne farmy solarne, no przecież play station, nintendo gameboy i d-pad żebyśmy mieli na czym grać:) a resztę sobie poszukaj sam :P

0 Odpowiedz
Parsec 3 lata temu

@REDmartinesart: Wbrew pozorom Hiroszima i Nagasaki w pewnym sensie Japończykom się należała. Była idealną metodą do złamania ducha i zmuszenia Japonię do klęknięcia. Przerażające i okrutne, ale skuteczne. Akurat każdy przykład, który wymieniłeś to idealny przykład nad podparcie mojej tezy. Weźmy sobie takiego walkmana - magnetofony powstawały już od dawna, ale to dopiero Sony kopiując ideę, w końcu wpadło na pomysł, by sprawić, że urządzenie będzie mobilne. Zresztą przykład walkmana jest chyba najlepszy, bo jest podawany przez każdego Japończyka, z którym miałem przyjemność rozmawiać. Co do motoryzacji to nie jestem jakimś super specjalistą, ale większość patentów motoryzacyjnych dotyczyła samochodów produkowanych tylko i wyłącznie na rynek rodzimy. Tu pojawiła się idea kei-carów, z czasem w latach 80-tych standard japońskich aut dla przeciętnego Kowalskiego zaczął przewyższać standard europejski, ale dziś granica już dawno się zatarła. Z ledami się zgodzę, jednak tu też można mówić o dopracowaniu pomysłów - ledy czerwony i zielony to jeszcze lata 50-te. ;) A wszelkie orbitujące farmy, windy orbitalne i inne to na razie pieśń przyszłości. Ba, na razie udało im się to osiągnąć, ale w kreskówkach takich jak Gundam. ;) Na razie JAXA nawet nie ma za dużo hajsu, by częściej wystrzeliwać rakiety z Tanegashimy. A katany? "Mistrzów" jest ponad 30, którzy utrzymują się tylko z wyrobu mieczy, strasznie przereklamowanych zresztą ;)

0 Odpowiedz
REDmartinesart 3 lata temu

Wiesz co, na takiej zasadzie możesz obalić każdy wynalazek. Facet wymyślił oponę to powiesz, że koło zostało już wynalezione przed naszą erą? Niebieskie diody to nie to samo co zielone czy czerwone. Tak samo zwykły napęd CD a Blu-ray. Tak zrewolucjonizowali sposób słuchania muzyki i świat zobaczył czym są urządzenia przenośne. Wejdź na dowolną stronę producenta np: Toshiba.com i w dziale "history of Innovation" poczytaj co zawdzięczamy tylko tej jednej firmie. Model biznesowy R&D skupiający właśnie wynalazców, innowatorów z działem research i podwykonawców skopiował od nich cały świat. Te struktury są też obecne w Formule Jeden, poniekąd własnie Japończyk skonstruował podwójny dyfuzor w bolidach. Mitsubishi i ich jumbotrony (telebimy), anteny i teleskopy na pustyni w Atakamie. Tego jest tyle, że dam sobie spokój z wymienianiem. Głupio się czuje kopiując to z internetu.

Generałowie Eisenhower i MacArthur, admirałowie Leahy i Nimitz, odradzali atak jako militarnie nieuzasadniony. I ja im wierzę. Poza tym jak możesz napisać że im się "należało", tam zginęły praktycznie tylko dzieci i kobiety pracujące w fabrykach przy produkcji amunicji itp. Japonia już była na kolanach i sowieci włączając się do wojny praktycznie przesądzili los Japonii bez zrzucania na nich bomb atomowych. Amerykanie zrobili to w ramach zemsty za PH i oczywistym jest ich nieodparta pokusa wypróbowania efektów na ludności cywilnej. To się nazywa zbrodnia wojenna.

Kurde co do tych mieczy widziałem program lub coś czytałem. I wiem ze podkreślano tradycję właśnie kontynuacji ręcznego kucia. Być może jest więcej mistrzów? Tam chodziło o wyrób w sposób tradycyjny, taki właśnie od pokoleń. Może mi się coś ubzdurało. Jak dostanę olśnienia to podrzucę;)

0 Odpowiedz
REDmartinesart 3 lata temu

A więc znalazłem. Chodziło o 5 szkół kowalskich, a nie jak napisałem: o pięciu mistrzów. Od 25 minuty i 50 sekundy https://www.youtube.com/watch?v=KZpyFxvNpUM

Pomylone misie;)

0 Odpowiedz
Parsec 3 lata temu

@REDmartinesart: W kwestii technologii raczej nie dojdziemy do consensusu. Szanuję opinię, ale się z nią nie zgadzam. ;) Podobnie jest w kwestii historii ale już ostatecznie zamykając temat: Może użyłem za mocnego sformułowania, ale potrzebny był cios, który skłoniłby Japonię do poddania się. Konwencjonalne metody przedłużyłby wojnę jeszcze o parę miesięcy, co mogłoby tylko powiększyć straty po obu stronach. Jasne, można atak jądrowy uważać za zbrodnię wojenną (tak samo jak bombardowanie Drezna), jednak potrzebną dla rychłego zakończenia wojny. Tuż przed ogłoszeniem przez Hirohito orędzia o chęci zakończenia wojny przecież niemal nie doszło do puczu wojskowych. ;)

0 Odpowiedz
REDmartinesart 3 lata temu

Oczywiście, że to przyspieszyło zakończenie wojny i tu można tylko dyskutować, jakie straty w żołnierzach byłyby liczone gdyby walczono konwencjonalnymi metodami. Jednak historię zostawiam historykom :P

Wyznacznikiem postępu technologicznego i pomysłowości są patenty. Jest taka organizacja międzynarodowa WIPO World Intellectual Property Organization, która co roku publikuje raporty. Tu nie ma czego dyskutować http://g.forsal.pl/p/_wspolne/pliki/405000/405771-ranking-panstw-pod-wzgledem-liczby.jpg Są też dostępne raporty na stronie organizacji, (nieprzetłumaczone). Japonia ma najwięcej patentów "w mocy" to znaczy co roku opłacają ich utrzymanie tak aby nadal były ich własnością. Jeżeli tak jest to ciężko mi przyjąć twoją argumentację "że w praktycznie całej powojennej historii w przemyśle na nic nie wpadli sami". Wpadli sami na więcej niż inni, pomimo tak niekorzystnych wydarzeń historycznych i położenia geograficznego (trzęsienia ziemi). Od nich można się tylko uczyć nauka i przywiązanie do kultury. Dlatego nam, ciężko jest się z nimi dogadać i odpowiednio zachować. To dlatego włazimy im na krzesła jak tylko pojedziemy z wizytą;)

1 Odpowiedz
Parsec 3 lata temu

@REDmartinesart:

praktycznie całej powojennej historii w przemyśle na nic nie wpadli sami, tylko kopiowali ogólny koncept, przerabiając go na swoją modłę, nieraz bijąc na głowę pomysł oryginalny.

0 Odpowiedz
REDmartinesart 3 lata temu

Taaak... i z tym zdaniem mam właśnie problem :P Japońska technologia broni się sama. Dla mnie Mazda 787B w Assetto Corsa jest dobrym pomysłem na zakończenie dyskusji.Tak przy okazji mam nadzieję że szykujesz następny tekst podobny do anatomii upadku :P

0 Odpowiedz
Parsec 3 lata temu

@REDmartinesart: Coś w najbliższym czasie się pojawi :P

0 Odpowiedz
awatar
Boom (gość) 2 lata temu

Akurat jeżeli chodzi o Japonię to są drugim krajem z największą liczbą patentów jak np. wszelakie nośniki danych wykorzystywane obecnie jak cd, dvd, blu-ray... Przenośnie odtwarzacze muzyki czy filmów. Telewizja w HD czy 3d. Wszelakie Disney'owskie produkcje bazują na japońskich opowiadaniach czy literaturze. Nawet nasz polski schabowy czy gołąbki w sosie pomidorowym są tradycyjną japońską kuchnią. Największa ilość patentów w branży muzycznej(pierwszy na świecie teledysk 360stopni, pierwszy na smartphona, hologramy, czy light sticks zmieniające kolory pod wpływem konkretnej piosenki), tudzież obecnie motoryzacyjnej(np. Honda ze zmienną pojemnością silnika...). Lider w architekturze. W japońskich sklepach, szpitalach, szkołach pracują roboty wykonujące obowiązki takie same co zwykli ludzie. Jeżeli gdzieś spotka się jakiegokolwiek robota to pewnym jest, że był on właśnie projektowany i składany w Japonii, czy pociągi lewitujące nad torami bez dotyku szyn. Takich rzeczy jest od miliona.. Fakt, po wojnie nastąpił boom kopiowania, ale mimo wszystko po latach 70 to Stany czy reszta świata zaczęła korzystać z nowinek z Japonii. Co ciekawe Japonia też wykreowała obecny stan gier wideo. Gdyby po upadku Atari i zerowym zainteresowaniu grami wideo ze strony odbiorców Nintendo nie zawojowało rynkiem gier( po czym Sega i SONY nie powalczyły o dominację coraz to nowszymi technologiami), możliwe, że byśmy obecnie otrzymywali bardziej ''upośledzone'' gry.

0 Odpowiedz
awatar
Yenchey (gość) 3 lata temu

EA!!! MASIE Z POWROTEM OTWORZYĆ SERWERY GIER MAXISA!!! A PRZEDE WSZYSTKIM SERWERY SPORE!!!

0 Odpowiedz