Prostytucja w grach - Felieton

31
Parsec

Praktycznie każda gra stara się w pewnym stopniu nawiązywać do rzeczywistości, pokazać, że nawet całkowicie zmyślony świat stara się choć trochę nawiązywać do prawdziwych reguł obecnych na naszej planecie.

Nic dziwnego, że w niektórych grach pojawia się kwestia prostytucji, która podejmowana jest w wieloraki, czasem kontrowersyjny sposób i temu problemowi przyjrzymy się właśnie dziś.

 

 

Fable, Metro 2033, Dragon Age, czyli bohaterski standard

Jak sięgam pamięcią, to wątek prostytucji jest dosyć popularnym aspektem gier RPG, nawet tych papierowych. Wyobraźcie sobie strudzonego w boju wędrowca, który zatrzymuje się w okolicznej tawernie, która prócz strawy, napitku i dachu nad głową ma możliwość zapłacenia za odrobinę uciech z lokalnymi chłopkami. Często mamy wybór kogo sprowadzimy do łóżka, jeśli odpowiednio zabrzęczymy monetą w stronę nadzorującej burdelmamy.

Kobiety (i mężczyźni) w grach trudniące się najstarszym zawodem świata nie mają oporów w wypełnianiu swojego pracowniczego obowiązku, często są to postacie niezwykle atrakcyjne, uśmiechnięte, co nieco wypacza smutny obraz rzeczywistości.

 

 


 

 

Fallout – smutna prawda

Stare Fallouty od Black Isle podchodzą do tematu w sposób nie tylko odpowiedni do przyjętej konwencji, ale też w sposób naśladujący rzeczywistą twarz prostytucji. Spora część dziwek z Fallouta jest odurzona alkoholem i narkotykami w tym słynnym na pustkowiach jetem. Jedynym z niewielu miejsc w nowej i smutnej postapokaliptycznej rzeczywistości, które jeszcze jakoś „dba” o swoje pracownice jest burdel Kocia Łapa w Nowym Reno z Fallouta 2, gdzie panie lekkich obyczajów są specjalnie trenowane do zaspokajania swoich klientów. Zgodnie z planami bajzelmamy przybytku żadna z dziewczyn nie może ćpać. Standardowo dla gier tego typu spotkania z dziewczynami dają bohaterowi bonus do współczynników.

 

 

 

 

GTA – jak z klienta stać się alfonsem

Seria Grand Theft Auto to idealny przykład jak naśladować prostytucyjną "autentyczność" w złym świetle. Wyzywający wygląd i zachowanie idealnie wpisują się w tętniącą życiem metropolię. Od czasów wejścia serii w trójwymiar mogliśmy wejść z dziwkami w interakcje poprzez zaproszenie ich do samochodu i wykorzystanie ich usług w ustronnym miejscu, gdzieś w cichym zaułku, by otrzymać skromny bonus do punktów życia. Wartym wzmianki jest sam proces animacji sytuacji intymnej, a raczej jej brak. Poprzez zablokowaną, obniżoną kamerę, a także sugestywne bujanie, wiedzieliśmy, że w ukradzionym aucie zaczyna dziać się magia. GTA szło też krok dalej – z racji tego, że w grze mogliśmy zabić niemal każdego, panny lekkich obyczajów często padały pod ostrzałem z pistoletu zaraz po zakończenia swojej pracy. W ten sposób nie tylko mieliśmy więcej hp-ków, ale też odbieraliśmy pieniądze zapłacone wówczas jeszcze żywej kobiecie.

Seria HD, czyli GTA IV i V rozszerzała umiejętności prostytutek do trzech usług w różnych „wariantach cenowych”, a animacja została przedstawiona w sposób bardziej dobitny.

„Najgorzej” spośród GTA wypada San Andreas, w którym prócz standardowych funkcji możemy działać jako alfons, gdy aktywujemy misję w odpowiednim samochodzie. Podczas tej minigierki zawozimy koleżanki do klientów pragnących się zabawić, a w nagrodę za wypełnienie misji to prostytutki płacą nam za seks, co spotkało się z krytyką wielu środowisk zwalczających handel żywym towarem. 

 

 

 

 

Second Life – nowy wymiar wirtualnej prostytucji

Gra czasy swej świetności ma już za sobą, ale dalej znajdą się gracze codziennie logujący się w Drugim Życiu. Spora część z nich to osoby całkiem majętne, które lubią wymienić prawdziwe pieniądze na wirtualne lindeńskie dolary lub odwrotnie. Niektórzy znaleźli w Second Life metodę na łatwy zarobek, wiele osób para się wirtualną prostytucją. Gra pozwala uprawiać seks, a kwestia pieniędzy dodatkowo nasila rynek, gdyż pojawia się relacja „płacisz-wymagasz”. Seks za friko w grze nie jest tak atrakcyjny, gdyż jest czymś wymuszonym, sztucznym, bez emocji wzmocnionej przez zapach pieniądza. Wirtualne prostytutki potrafią zarobić nawet parę dolarów w ciągu kilku minut nieprawdziwego nierządu.

Sprawa Second Life jest niesamowicie ciekawa, gdyż podaje w wątpliwość moralność osób parających się tym zawodem, a także klientów. Z jednej strony można zarzucić tym osobom zachowania niemoralne, jednak ich awatary to jedynie zbiór pikseli a nie prawdziwe osoby. Czy w takim razie wkraczamy tu w orwellowską myślozbrodnię?

 

 

Prostytucja w grach bywa często komentowana przez środowiska antyprzemocowe, które wybrały sobie gry komputerowe jako nemezis. Zgodzę się z opinią, że niektóre gry podchodzą do tematu w sposób po prostu dziwny lub nieprzystępny, ale przecież dalej mówimy o fikcji.

Warto pogodzić się z licentia poetica twórców gier komputerowych i skupić się na problemie prostytucji i handlu ludźmi w codziennym życiu, często znacznie mroczniejszym od nawet najbardziej brutalnego i szowinistycznego wytworu rozrywki elektronicznej.

 

zdjęcia: Gameoir, Kamasecondlife, Fallout wikia, NY Post

O autorze
ParsecParsec
332 1
Miłość do gier PC-towych wyssał z mlekiem matki. Amator gier wszelakich, a w szczególności gier ekonomicznych i Guild Wars. Początkujący badacz kultury graczy komputerowych, ale tylko po godzinach i przy dobrym piwie.

3 Komentarze

chinemantis 3 lata temu

a gdzie Wiedźmin? :(

0 Odpowiedz
Parsec 3 lata temu

Tam, gdzie bohaterski standard ;)

0 Odpowiedz
awatar
Barney (gość) 3 lata temu

Najlepsze prostytutki i tak były w Gothic 2. Piękne były to sceny, zaiste.

0 Odpowiedz