Vikings: Wolves of Midgard - Recenzje

02
YASIU

Parę lat po premierze Diablo 3 wielu fanów porządnych hack'and'slash złapała lekka posucha na którą zaradzić postanowiło Games Farm wraz ze swoim Vikings: Wolves of Midgard. Czy gra reklamująca się jako „Diablo w świecie Wikingów” ma szansę zaskarbić sobie serca zwolenników tej kultowej serii?

 

Produkcję klasycznie rozpoczynamy od stworzenia postaci oraz wyboru klasy, płci, czy ogólnego wyglądu. Przyznam, że wachlarz możliwości nie jest zbyt spory, acz wystarczający.

 

 

TRUDNY LOS WIKINGA...

 

Po krótkim wprowadzeniu trafiamy w samo oko cyklonu. Wioska w której mieszka główny bohater zostaje doszczętnie zniszczona przez hordę goblinów oraz inne plugastwa. Po ich przepędzeniu i ostaniu nielicznych przy życiu wikingów musimy uratować tytułowy świat Midgard.

 

Prezentowana fabuła jest dla mnie ciężka do oceny, bowiem nie porywa jakoś szczególnie, ale też nie wepchnięto jej na siłę. Dodatkowo bazując na mitologii nordyckiej stanowi gratkę dla wielu fanów tej tematyki.

 

 

Choć podstawowe questy ujdą w tłoku to zadania poboczne trapi ogromna powtarzalność co tylko potęguje irytację. Serio nie dało się wymyślić czegoś bardziej ciekawszego niż „idź upoluj 10 wilków” lub „zmieć w pył wioskę sąsiada”?

 

Gra posiada klasyczny dla gatunku system rozwoju postaci. Punkty zdobywamy składając ofiary z krwi na specjalnych pomnikach. Wykupujemy za nie m.in. mocniejsze zadawanie obrażeń, czy lepsze zdrowie.

 

Dodatkowym wsparciem w walkach są specjalne moce zwane Darami pomagające nam obalać wrogów. Podobnie jak pozostałe elementy te także rozwijamy w specjalnym drzewku. Przykładowo Thor pozwala na zadawanie znacznie silniejszych ciosów mieczem, a dzięki Skaldi poruszamy się szybciej.

 

 

Solidna rozpierducha!

 

Same bitwy zaprezentowane w omawianej produkcji należą do nadzwyczaj widowiskowych i zgodnie z wszelkimi normami polegają na jak największej nawalance z tabunem generowanych komputerowo AI.

Uzupełniającym smaczkiem są epizodyczne starcia z bossami na dedykowanych arenach, których poziom odpowiednio podniesiono dzięki czemu przypadną do gustu amatorom mocnych wrażeń.

 

O ile samym potyczkom nie mam nic do zarzucenia tak nie podoba mi się różnorodność pojawiających się przeciwników – większość ras jaka się przewija to pospolite gobliny, czy ludzie zaś reszty jest zdecydowanie za mało.

 

Graficznie produkt przypomina Diabo 3 mającego już pięć lat, aczkolwiek nie zaliczę tego do wad, albowiem tutaj liczy się przede wszystkim walka, ewentualnie fabuła natomiast reszta to drugorzędna kwestia.

 

 

Kwiecień, plecień... 

 

Wizualnie lokacje wyglądają dobrze. Tutaj również postarano się o mały, pozytywny kogiel mogiel, gdyż raz przemierzamy deszczowe lokacje, a innym razem ośnieżone tereny (przy okazji odnotuję ciekawostkę: żeby przeżyć w ciężkich, śnieżnych warunkach musimy często podbiegać do ogniska).

 

Jednym z elementarnych atutów recenzowanej gry jest udźwiękowienie. Tutaj dzięki specom muzyka idealnie wkomponowuje się w tematykę zarówno Wikingów jak i gatunku. Jest mroczna oraz nastrojowa.

 

Do piekła zwanego Diablo

 

Przygody dzielnych Wilkingów z Midgard autorstwa Games Farm mogą być miłą odskocznią znudzonych maniaków Diablo i pozycją obowiązkową dla osób zainteresowanych skandynawskimi wojownikami. Natomiast prawdziwi koneserzy gatunku nie znajdą tu nic co by ich przyciągnęło na dłuższą metę. 

Vikings: Wolves of Midgard

Ocena
7
Wasza ocena
7
Oceń grę
  • Plusy
  • Mitologia nordycka
  • System walki
  • Różnorodność lokacji
  • MUZYKA!!!
  • Minusy
  • Schematyczność zadań pobocznych
  • Atakujące klony przeciwników
  • Do jakości Diablo to tej grze zdecydowanie daleko
O autorze
YASIUYASIU
603 0

0 Komentarzy