This is the Police - Recenzje

04
Smyku

Nazywam Jack Boyd i od lat stoję na czele Policji miasta Freeburg. To się jednak wkrótce zmieni: burmistrz Rogers zdecydował, że czas na zmiany. Co miałem zrobić? Płaszczyć się przed nim? Błagać, by zostawił mnie na stanowisku? Kiedyś może tak bym zrobił. Ale przez te wszystkie lata widziałem zbyt wielu gliniarzy, których przez takie akcje nikt później nie szanował - nie to, żebym nie potrafił chodzić na kompromisy, ale tym razem nie warto było robić sobie z gęby ścierkę. Za sześć miesięcy przejdę na emeryturę. Nie mam żadnych większych oszczędności, nie mogę też liczyć na zatrudnienie w innym zawodzie. Byłem, jestem i umrę gliną. Zanim więc upłynie tych 180 dni, uzbieram 500 tys. dolarów na spokojną emeryturę.

Dlaczego nie milion? Do diabła, każdemu marzy się właśnie milion. Ja postanowiłem, że zrobię to po swojemu.

Tak właśnie w skrócie prezentuje się fabuła This is the Police – gry indie od Weappy Studio. Cel gry jest jasny: masz 180 dni na uzbieranie pół miliona. Jak tego dokonasz? To już wyłącznie twoja sprawa.

 

 

Miasto moje a w nim...

Po tylu latach spędzonych w jednym biurze można znienawidzić swoje miejsce pracy. Monotonny wzór na tapecie, wciąż to samo biurko, kawa i sekretarka? Hej, podejrzewam, że budowlańcy mają znacznie ciekawszą pracę: robią a to w deszczu, a to śniegu, a czasami i skwarze. No i bycie przerzucanym z budowy na budowę – bajka!

Tak na serio: lubię swoje biuro. Uwielbiam zwłaszcza patrzeć na makietę miasta: z jednej strony pozwala mi ona skupić się na zadaniach, z drugiej: spojrzeć na wszystko z pewnej perspektywy. Poza tym nigdy nie byłem specjalnie dobry, jeśli chodzi o topografię Freeburga…

Wspomniana makieta to nic innego jak mapa, z poziomu której zarządzamy sprawami komendy: wysyłamy policjantów na akcje, kontaktujemy się z Ratuszem, prowadzimy śledztwa itd. W tle przygrywa zaś muzyczka z jednej posiadanych przez nas płyt winylowych – nic nie stoi na przeszkodzie, by z czasem poszerzyć muzyczną kolekcję.

 

 

Jakimi siłami dysponujemy? Nasi podopieczni – zwykli gliniarze jak i detektywi – dzielą się na zmianę A i B. Do tego dochodzi drużyna SWAT, a także wóz do upychania w nim większej ilości kryminalistów.

Każdego funkcjonariusza opisują dwa podstawowe wskaźniki: solidność i poziom zmęczenia. Ta pierwsza statystyka rośnie wraz z dobrze wykonanymi zadaniami a spada, gdy coś pójdzie nie tak: zginie cywil, inny policjant lub gdy zbir po prostu ucieknie. Jeśli chodzi o drugi wskaźnik, to zasada jest równie prosta: jeden w dzień pracy to wygaszenie jednej z pięciu belek umieszczonych po prawej stronie portretu policjanta, zaś dzień wolny – rzecz jasna przywrócenie jej.

 

Dobry partner na wagę złota

Nie o każdym z moich ludzi da się powiedzieć, że to wzorowy glina. Pełno tu starych, zmęczonych funkcjonariuszy, ale też i tych młodych, którzy o życiu wiedzą tyle, co ja o zdrowym odżywianiu. Nie narzekam jednak, bo nie za to mi tu płacą. Moją rolą jest trzymanie miasta w ryzach i od lat wypełniam tę robotę. Grunt to wiedzieć, jak dobierać tych biedaków, by później wszyscy wrócili w jednym kawałku.

 

 

Na pierwszy rzut oka rozgrywka nie wygląda na specjalnie skomplikowaną: ot, na mapce pojawia się jakieś zdarzenie, a my mamy kilkadziesiąt sekund na to, żeby wysłać tam swoich ludzi. Klucz do sukcesu tkwi w posyłaniu na akcję właściwych osób, mieszać tych godnych zaufania z tymi mniej radzącymi sobie – dzięki temu nie zaliczymy wtopy, a przy okazji ci drudzy czegoś się nauczą i wkrótce staną się normalnymi, porządnymi glinami. Jasne, z każdym kolejnym dniem na mapce pojawia się coraz więcej zgłoszeń i nie zawsze będziemy w stanie wysłać wszędzie funkcjonariuszy, ale w praktyce schemat na jakim bazuje gra jest łatwy do opanowania. I tu pojawia się pierwszy poważny zarzut pod adresem This is the Police: monotonna rozgrywka i szybko pojawiająca się nuda. Niby z czasem dochodzą nowe elementy, ale nie zmieniają one drastycznie obrazu całości.

Mimo to warto przyjrzeć się kilku z nich.

 

Urzędasy wszędzie są tacy sami

Pieprzeni biurokraci. I tyle w temacie. Dlaczego tak krótko? Jeśli chodzi o urzędników i polityków, po prostu nie warto marnować na nich słów.

Bez wsparcia ze strony Ratusza, może być ciężko. To właśnie tam musimy słać prośby o dodatkowe etaty dla policjantów i detektywów, podwyżkę czy ulepszenie sprzętu dla sił SWAT. Zwłaszcza kwestia ilości dostępnych funkcjonariuszy jest ważna: wypełniając niektóre misje nasi podopieczni są niedostępni dla nas przez cały dzień. Tuż przed rozpoczęciem zmiany mogą pojawić się też prośby ze strony naszych podwładnych o puszczenie ich do domu. Niektóre powody są wyssane z palca i można je zignorować, ale bywają i takie sytuacje, gdy będziemy zmuszeni do udzielenia takiej zgody. I tu właśnie przydaje się więcej etatów, zależnych niestety od biurokratów.

 

 

A dogadać się z urzędnikami jest ciężko – ci mają swoje wymagania i łatwo zrazić ich do siebie. Najprościej zyskać poparcie spełniając prośby płynące z Ratusza, te jednak mogą ściągnąć na naszą głowę dodatkowe problemy. Pierwszy z brzegu przykład: burmistrz boi się rosnących w siłę grup rasistowskich, więc domaga się wyrzucenia z Policji wszystkich czarnoskórych funkcjonariuszy. Jeśli przychylimy się do prośby i bezpodstawnie zwolnimy tych ludzi, nasze działanie nie pozostanie bez konsekwencji.

Co ważne, prośbę do Ratusza można składać co pięć dni, więc odmowa może nam utrudnić działanie w bardzo długiej perspektywie.

 

Sprawa dla detektywa

Detektywom zawsze wydaje się, że są ważniejsi od reszty. To oni w końcu rozwiązują zagadki i są przekonani, że kto inny nie wiedziałby nawet, od czego właściwie zacząć. Mistrzowie dedukcji, psia jego mać. A jaka w tym wszystkim jest prawda? Popytają, pokręcą się po okolicy, a na samym końcu to i tak zwykli gliniarze muszą zapuszkować bandziora. Mimo to szanuję detektywów - czasami nawet faktycznie uda im się rozwiązać jakąś sprawę.

 

 

Od czasu do czasu będziemy musieli także zaprzęgnąć do pracy naszych detektywów. W takim wypadku wskazujemy na tego spośród nich, który prowadzi śledztwo, plus ewentualnie innych śledczych do pomocy. Wraz z upływem kolejnych dni, dostaniemy kolejne zdjęcia, przedstawiające domniemane sceny zbrodni. Naszym zadaniem jest wybranie tych prawdziwych i – na podstawie zebranych zeznań - ułożenie ich we właściwej kolejności. Na tym jednak zabawa się nie kończy – nadal musimy przecież aresztować przestępcę. Tu jednak sposób działania wygląda tak jak i przy zwykłych wezwaniach, z tą różnicą, że funkcjonariuszom powinien towarzyszyć właśnie przydzielony do sprawy detektyw.

 

Witamy w rodzinie

Zorganizowana przestępczość jest dobra, tak samo jak stare mafijne rodziny. Po nich przynajmniej wiadomo, czego się spodziewać. Jestem na tyle stary, by wiedzieć, że nie da się wyplenić zła z ulic mojego miasta. A mafia przynajmniej - do pewnego stopnia - cywilizuje to zło i trzyma je w ryzach. Czego się więc boję? Anarchii i młodych narwańców, chcących jak najszybciej wdrapać się na szczyt. To są żywioły, które za nic mają wszelkie zasady i których w żaden sposób nie da się opanować.

Tak szczerze: co to za gra o glinach bez gangów? Także i w This is the Police musiała znaleźć się mafia. Ba, przyjdzie nam nawet wesprzeć jedną z walczących ze sobą grup. Jednym z naszych zadań jest także rozpracowywanie pomniejszych gangów, poprzez wyłapywanie ich członków, próbę dotarcia do głowy całej organizacji i doprowadzenie do jej upadku, za co dostaniemy oczywiście sporą ilość gotówki. Forsę możemy zgarnąć także po zarekwirowaniu broni, narkotyków czy innych kosztowności - wtedy decydujemy albo o przewiezieniu fantów na komisariat, lub też poproszenie popieranego przez nas gangu o upłynnienie towaru.

 

 

Jeśli chodzi o zarabianie poważnej kasy, to sposoby na to przeważnie są moralnie naganne. Przy śmierci funkcjonariusza istnieje opcja odłożenia w czasie poinformowania o jego zgonie, dzięki czemu do naszej kieszeni trafi... wypłata zamordowanego! Są też specjalne misje, za wykonanie których wdzięczni zleceniodawcy - nie zawsze powiązani z mafią - odwdzięczą się a to ufundowaniem dodatkowego etatu, a to po prostu gotówką.

Jak już wspominałem, mimo kilku fajnych pomysł This is the Police jak na "Symulator Szefa Policji" jest nieco zbyt prosta. Być może lepszą opcją byłoby zmniejszenie ilości dni ze 180 do 30 i na przykład zachęcenie gracza, by przechodził tę grę znacznie większą ilość razy.

Sęk w tym, że dzieło Weappy Studio nie jest wyłącznie grą o zarządzaniu komisariatem, ale miksem strategii z czymś w rodzaju noweli graficznej.

 

Policyjna opowieść

Po co właściwie wam to wszystko mówię? Jestem tylko starym gliną, takim, którego być może szanujecie za stanie na straży prawa, ale w głębi duszy nadal się boicie. To nic? Nadal chcecie wysłuchać mojej spowiedzi? Dobrze, ale pamiętajcie, robicie to na własną odpowiedzialność...

 

 

Na sam koniec zostawiłem właśnie fabułę. Historia o gliniarzu, starającym się z godnością zejść ze sceny, została opowiedziana z prawdziwym pazurem. Boyd to zmęczony cynik, który wie, że walczy z wiatrakami (zresztą w życiu prywatnym Jacka też nie wiedzie się najlepiej). Patrzenie, jak nasz bohater/nie bohater zmaga się z tym całym syfem, jest naprawdę przejmujące. Zwłaszcza, iż producent pokusił się o przedstawienie opowieści w formie prostego graficznie komiksu, wykonanego ze smakiem i pomysłem. Ba, od czasu do czasu przyjdzie nam w trakcie takiego przerywniku podejmować też ważne dla dalszych losów Jacka decyzje, przeważnie sprowadzających się do wyboru mniejszego zła.    

Tylko czy taka hybryda jest w stanie zaskarbić sobie sympatię sporej rzeczy graczy? Fanów strategii wkurzą długie komiksowe wstawki, zaś osoby, które będą przede wszystkim koncentrowały się na fabule, znuży ciągłe wysyłanie funkcjonariuszy w teren. Weappy Studio jakoś tam jednak udało połączyć się dwa żywioły i wyszedł z tego produkt może nie do końca doskonały, ale na pewno nietuzinkowy i warty zapoznania się z nim. Stąd też taka a nie inna ocena ode mnie - solidne 7.5.

This is the Police

Ocena
7.5
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Kapitalna historia
  • Nietuzinkowe połączenie dwóch różnych gatunków
  • Mnogość naprawdę trudnych wyborów moralnych
  • Minusy
  • Na dłuższą metę - monotonna rozgrywka
O autorze
SmykuSmyku
215 0
Lubi gry i burze.

0 Komentarzy

Najnowsze recenzje

    Dołącz do zespołu Gamedot

    Jesteś graczem? Interesujesz się branżą gamingową? Chciałbyś pisać o tym co Cię interesuje?

    Dołącz do redakcji gamedot.pl i dowiedz się co możesz zyskać. Prześlij nam próbny tekst i kilka słów o sobie na adres redakcja@gamedot.pl