The Surge - Recenzje

82
YASIU

Deck13 Interactive zapragnęło stworzyć swoją wersję Dark Souls. Czy studio mające dotychczas doświadczenie głównie w średnio przyjętych produkcjach przygodowych stanęło na wysokości zadania?


Ale o co chodzi?

W The Surge akcja wybiega kilkanaście lat do przodu, a my wcielamy się w rolę Warrena, sparaliżowanego pracownika fabryki, który postanawia zamontować sobie specjalny egzoszkielet, by wrócić do pełni sprawności. Niestety w trakcie bolesnego zabiegu dochodzi do tajemniczej eksplozji po której budzimy się odkrywając, że ludzie oraz maszyny postradały zmysły i chcą nas zabić. Musimy zatem odkryć sprawcę całego zamieszania oraz przywrócić normalność.

 

 

Gra nie boi się poruszać kilku dość bolesnych tematów – główny bohater, to nie typowy samiec alfa, napakowany testosteronem, obwieszony kałachami, a zwykły ułomny człowiek cierpiący na paraliż. Dodatkowo scenarzyści ukazują rzeczywistość gdzie ludzkość ma znikome znaczenie, gdyż rolę pracowniczą przejęły maszyny. 

Niestety to tyle dobrego co można powiedzieć o historii, albowiem reszta jest zwyczajnie miałka, nie zachęcająca dojścia do finiszu. Jakby tego było mało po pewnym czasie straciłem rachubę o co naprawdę chodzi w tej pogmatwanej, wrzuconej na siłę opowieści. 

 

Rozwiń sobie szkieleta

Obecny system rozwoju postaci zaliczę jako najjaśniejszy punkt programu. Chociaż oczywiście nie ma nawet porównania do tego co pokazało CDP RED przy Wiedźminie 3.

Modyfikacji dokonujemy wyłącznie w dostępnych punktach medycznych, wykorzystując wcześniej zebrany po pokonanych przeciwnikach złom. 
Usprawniamy wiele elementów np. pozwalających regenerować zdrowie, czy zadawać silniejsze ciosy. 

 

 

Arsenał broni białej od wszelkiej maści rur po nowoczesne maczugi ulepszamy przy pomocy specjalnego punktu. Możemy także wykonać zupełnie nowy oręż dzięki odkrytym schematom lub technologiom po wyeliminowanych przeciwnikach. 

Warto dodać, że ulepszeniom ulega również pancerz głównego bohatera. A całość modyfikujemy manualnie w inwentarzu. 

 

Bohater na jeden strzał?

Walkę zaliczę do najsłabszych rzeczy dostępnych w testowanej produkcji. Starcia polegają na bezsensownym nawalaniu coraz liczniejszej hordy oponentów, która jakby tego było mało respawnuje się po każdy powrocie do danej lokacji i wczytaniu save. Rozumiem, że ma to ułatwić zbieranie złomu potrzebnego do upgradu herosa, ale dla mnie to bolesne utrudnienie. 

 

 

Kolejnym utrudnieniem jest z góry narzucony, dość ekstremalny poziom trudności, pokazujący swe piekielne pazury przy samym starcie, gdzie nie posiadamy rozwiniętej postaci. Zgon zaliczamy tutaj dość często ponieważ przeciwnicy atakują masowo i potrafią nas powalić paroma ciosami, a nawet jednym, konkretnym. Szczególnie widać to przy bossach, których przewija się ledwie paru. 

Wielka szkoda, że autorzy nie pozwolili ludziom dopasować poziomu trudności do własnych gustów.

Dodatkowo jeśli ktoś liczył na manualne odkrywanie słabych punktów wrogów, to go rozczaruję, gdyż produkcja robi to za nas za sprawą specjalnego oznaczania ich pięt achillesowych. 

 

Ale o co chodzi? V2

O ile podpowiedzi w trakcie potyczek to zbędny luksus, tak brak jakiejkolwiek mapy z zaznaczonymi celami, czy prostej listy zadań (choć ich i tak jest jak na lekarstwo) powodują dodatkową irytację i nie potrzebne utrudnienie w trakcie kampanii. Wielokrotnie zdarzyło mi się bez sensownie błądzić po lokacjach z myślami „ale ja tu przecież byłem”.

 

 

Choć wizualnie gra nie ma nawet porównania do wielu rynkowych mocarzy, to została zrobiona wyjątkowo estetycznie. Zarówno modele postaci jak i otaczający nas świat prezentuje się bardzo dobrze. 

Na wysokości zadania stanęli także programiści odpowiedzialni za optymalizację. Produkt śmiga bez problemu zarówno na nowym sprzęcie jak i przede wszystkim starym. Zresztą wystarczy popatrzeć na minimalne wymagania w których podano 1GB kartę graficzną. 

 

Ale o co tam tak naprawdę chodziło?

The Surge to produkt przeznaczony wyłącznie dla maniaków wszelkiego zbieractwa, usprawniania postaci i bezsensownego nawalania jednym przyciskiem. Niestety pozostałe elementy takie jak fabularna nijakość, czy wkurzający poziom trudności sprawiają, że to jednorazowa zabawa do szybkiego zapomnienia. 

The Surge

Ocena
6.5
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • System rozwoju postaci
  • Przyjemna dla oka oprawa graficzna i dobra optymalizacja
  • Ludzki bohater
  • Minusy
  • Historia na jeden raz
  • Brak wyboru poziomu trudności
  • Brak mapy
  • Kiepskie walki
O autorze
YASIUYASIU
1721 0

8 Komentarzy

awatar
Dj Suka (gość) 2 lata temu

Jasiu k...akolejny niespełniony recenzent, który zaczyna od redefinicji gatunku.

0 Odpowiedz
Darek94PL 2 lata temu

Yasiu nieodpowiednio zabrałeś się do tej recenzji. Od samego początku jeszcze przed premierą twórcy jak i inne serwisy informowały że jest to bardzo trudna gra i że wzorują się na dark souls.

0 Odpowiedz
awatar
Kroolikowy (gość) 2 lata temu

-Historia na jeden raz -Brak wyboru poziomu trudności -Brak mapy

Czy ty Yasiu kiedykolwiek grałeś w jakąkolwiek grę Souls like, lub same Soulsy? Bo wiesz ... w tym gatunku to tak jest ... bo wiesz ... to jest trudna gra gdzie LORE jest drugorzędne.

0 Odpowiedz
YASIU 2 lata temu

Ja jestem z gatunku tych osób, które lubią mieć wybór także w kwestii poziomu trudności. Nie lubię jak ktoś z góry za mnie decyduje, czy mam się męczyć w danej grze czy nie. Jeśli z założenia miała być to produkcja dla hardkorowych koksów wystarczyło zaimplementować odpowiednie opcje przed startem rozgrywki i nie było by kłopotu. Nie jest dla mnie normalna sytuacja w której przeciwnik na samym starcie gdzie siłą rzeczy mój bohater jest praktycznie nierozwinięty powala mnie jednym ciosem podczas gdy ja go zdołałem ledwie drasnąć i to w słaby punkt (i tak stosowałem takie podstawowe triki jak blok, czy uniki...).

Jeżeli gra miała być skierowana WYŁĄCZNIE dla fanów dark soulsa wystarczyło wspomnieć o tym na pudełku, bo przykładowo nie każda osoba kupująca tę produkcję, nie będąca fanem ma tego świadomość :P

0 Odpowiedz
awatar
Kroolikowy (gość) 2 lata temu

Ale The Surge od początku było zdefiniowane jako Soulsy w klimatach Sci-Fi, a już na pewno jako Sci-Fi namiestnik Lords of The Fallen. Twoje preferencje nie zmieniają faktu, że rzeczy, które wypominasz należą do pełnej definicji gatunku w jakim tytuł ten się znalazł (Co prawda jeszcze nie zdefiniowanego gatunku jednak określenie "Souls Like" od jakiegoś czasu już funkcjonuje), więc dać jako wadę gry to, że spełnia swoje zadanie nie jest należytym podejściem.

Jeśli sytuacja, w której giniesz od pierwszego przeciwnika nie jest dla ciebie normalna to po prostu nie jesteś w gronie odbiorców tego gatunku, w Soulsach to jest sytuacja w pełni normalna. Przypominam, że Bloodborn się zaczyna od nierównej walki z wilkołakiem. Pomijam oczywiście fakt, że The Surge jest znacznie prostsze od DS i mi osobiście pierwszy raz udało się zginąć gdzieś po godzinie gry. Akurat ten akapit nie jest jakimś pomidorem w twoją stronę, akceptuje to, że nie lubisz takich gier/nie umiesz w nie grać, ale nie to nie jest powód by twierdzić, że coś jest źle zrobione, czy nie przemyślane.

To, że ktoś może kupić nie mając świadomości to wyłącznie jego wina, a nie tego, że gra jest w określonym gatunku. Ten argument jest na poziomie, że ktoś kupił GTA dziecku bo nie wiedział, że tam się zabija ludzi.

Kończąc wywód i robiąc plot twist. Oczywiście masz prawo do takiego zdania i przyznaje, że jeszcze nie czytałem całości tekstu. Po prostu chodzi mi o to, że nie powinno się poddawać krytyce gry w oparciu o to w jakim gatunku została zrobiona jeśli spełnia ona zadania jakie powinna.

Nie mniej szanuje za odpowiedź i chęć wejścia w dyskusję. Rzadko się to tu zdarza :)

1 Odpowiedz
awatar
Kroolikowy (gość) 2 lata temu

Niemniej*

0 Odpowiedz
RazPutin 2 lata temu

Uff!!! Już zamierzałam kupić. Poczekam jednak na przypływ niepotrzebnej gotówki.

0 Odpowiedz
YASIU 2 lata temu

ZDECYDOWANIE polecam takie rozwiązanie :)

0 Odpowiedz