The Sims 4 (konsole) - Recenzje

03
YASIU

Seria The Sims nigdy nie była kojarzona z konsolami, a jednak Electronic Arts decydowało się wydawać poprzednie odsłony również i na tej grupie sprzętu do grania. W przypadku czwartej odsłony przyszło nam czekać trzy lata na jej pojawienie się na PlayStation 4 oraz Xbox One. Czy było warto?

 

Coś się zaczyna...

Przygodę z Simsami rozpoczynamy tradycyjnie od stworzenia wirtualnego alter ego. Nie da się ukryć, że w wypadku tej odsłony kultowej marki programiści Maxis poczynili jeszcze większe postępy oferując nam iście zaawansowany kreator tworzenia. W podstawowej wersji wybór ubrań, czy pomniejszych elementów jest oczywiście znacznie mniejszy, acz wystarczający.
Względem poprzedniczek tutaj praktycznie idzie stworzyć kogo tylko chcemy – grubego, chudego, owłosionego, czy kompletnie łysego. Sima dopasujemy dokładnie do swych potrzeb. 

 

 

Równie istotną kwestią jest dobranie cech postaci, rzutujących na jej dalsze życie. Przykładowo – leniowi nie będzie chciało się wykonywać wielu czynności np. skutecznie pracować. Natomiast osoba z żyłką do interesów będzie istną machiną do generowania simoleonów, a jej efektywność w robocie znacznie wzrośnie. 

W czwórce niezwykle istotną rolę odgrywają emocje wirtualnych ludzików. Rozwijanie relacji partnerskich możemy na różne sposoby, a z wieloma nie należy się spieszyć. Przykładowo kiepskim pomysłem jest przechodzenie do konkretów z płcią przeciwną na drugiej, czy nawet trzeciej randce. Trzeba też uważać jakie opcje dobieramy, albowiem łatwo popaść z daną personą w konflikt.

Fajnym patentem szczególnie na konsolach jest uproszczony pasek postaci. Od teraz nie musimy najeżdżać wskaźnikiem na potrzeby Sima tylko skrypt wyświetla tę najbardziej palącą oszczędzając nam tym samym kilka cennych sekund.

Oczywiście seria słynie nie tylko z prowadzenia wirtualnego życia, ale także ogromnego trybu budowania obiektów. W tej części dodano jeszcze więcej funkcji stawiania doprawdy przepięknych domów – wszystko zależy jedynie od naszych zdolności lub wyobraźni. Nie raz powtarzałem, że cały kreator mógłby być śmiało używany przez początkujących architektów. Jakby tego było mało, jeśli nie czujemy się na siłach, by zbudować coś na wysokim poziomie wystarczy używać gotowego schematu danego pomieszczenia np. kuczni, czy zwykłego pokoju. Co w przypadku konsol stanowi znaczny atut, bowiem nie musimy męczyć się ze sterowaniem. 

Niestety deweloper nie odrobił lekcji i znów zabrakło możliwości śledzenia Simów w trakcie ich pracy. Klasycznie wybór ograniczono do paru prowizorycznych opcji podejmowanych zdalnie, czy szkolenia się w domu. 

 

 

Jedną z najbardziej chwalonych przez zemnie rzeczy w trójce była zupełna otwartość dostępnego świata. Niestety nie wiedzieć czemu projektanci Sims 4 poszli o krok w tył względem 2009 roku i zdecydowali się przywrócić nieco zapomniane już trzy lata temu, a obecnie w zupełności ekrany ładowania. Oczywiście nie ma ich aż tylu jak choćby w drugiej odsłonie, ale finalnie również dają się we znaki i z czasem potęgują irytację. 
Sama wielkość parceli również w moim odczuciu została pomniejszona przez co w połączeniu z niemożnością swobodnej eksploracji świata budzi wyłącznie klaustrofobiczny postrach. Halo EA! Mamy rok 2017!

Wizualnie gra wygląda dokładnie tak jak na PC. Choć po tych paru minionych latach nieco się postarzała, to w dalszym ciągu utrzymuje odpowiedni, cukierkowy poziom idealnie pasujący do swego gatunku symulatora życia. Nie przyczepię się więc ani do wyglądu postaci, czy lokacji. 


Granie na padzie? To tak można?!

Nie ukrywajmy, że tego rodzaju produkcja jest wprost stworzona pod zestaw myszki oraz klawiatury, a na padzie (ilekroć powstawały wersje konsolowe) po prostu nie szło sterować. Tutaj poczyniono małe postępy dzięki czemu kierowanie ludkami nie budzi już aż takich frustracji, ale nie oszukujmy się – owego kontrolera nie zaprojektowano z myślą o kierowaniu nim kursorem po ekranie. Mimo wszystko duży plus dla EA za chęci i liczę, że skoro Microsoft dodał wsparcie dla myszki – The Sims 4 będzie jedną z obsługiwanych pozycji na konsoli. 

 

 

Wraz z podstawką udostępniono dwa ważne DLC do opcjonalnego zakupu – Miejskie Życie oraz Wampiry, co na tle konkurencyjnej platformy stanowi bardzo skromną ilość. Liczę, iż Maxis zadba też o konsolową brać i będą im oferować kolejne dodatki równocześnie z komputerowym wydaniem. 

 

To zwykły, ale udany port

The Sims 4 w wydaniu konsolowym nie wnosi nic poza tym co już widzieliśmy na komputerach osobistych. Jeśli więc jakimś cudem ktoś oczekiwał zmian poczuje ogromne rozczarowanie, ale tak czy siak posiadacze Xboxów oraz PlayStation dostali, to na co czekali od dawna – poprawny port jednego z najbardziej kultowych symulatorów świata. Czego chcieć więcej?

 

„Kopię gry dostarczył wydawca – Electronic Arts Polska” | Recenzje wersji PC możecie przeczytać tutaj.

The Sims 4 (konsole)

Ocena
8
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Dobrze zoptymalizowany port
  • Zaawansowany kreator tworzenia postaci oraz obiektów
  • Dużo rzeczy do zrobienia
  • Wciągający symulator
  • Minusy
  • Hermetyczny, ograniczony niepotrzebnie przywróconymi ekranami ładowania świat
  • Sterowanie na padzie średnio nadaje się do tego typu gry
  • Mało opublikowanych dodatków
O autorze
YASIUYASIU
1524 0

0 Komentarzy