Śródziemie: Cień Wojny - Recenzje

12
YASIU

Śródziemie: Cień Wojny było bardzo wyczekiwaną kontynuacją przygód strażnika Czarnej Bramy, zapoczątkowaną w wydanym trzy lata temu Shadow of Mordor. Jednakże po skończeniu zabawy moje uczucia są nader mieszane. 

 

Oko Saurona czeka

Shadow of War jest bezpośrednią kontynuacją wydarzeń przedstawionych w poprzedniej odsłonie. Ponownie więc spotykamy niezawodny duet Strażnika Północy – Taliona oraz jego wiernego kompana, upiora, który przed wiekami wykuł legendarny pierścień. Tym razem planują stworzyć kolejną wersję owego pierścienia oraz zebrać potężną armię zdolną ostatecznie pokonać Saurona. 

Należy przyznać, że opowieść stanowi elementarny atut omawianej produkcji Monolith. Przedstawienie wątków oparto w całości na zrealizowanych z finezją przerywnikach filmowych. Dodatkowo całość idzie zgodnie z kanonem uniwersum Władcy Pierścieni stosując odpowiednio mroczny przeznaczony dla dorosłego odbiorcy klimat, a my podczas naszych szalonych perypetii spotykamy po drodze osoby znane z oryginalnych książek lub filmów. 

Zadania dostępne w grze zostały dość solidnie rozbudowane i podzielone zarówno na główne jak i te poboczne, które możemy wykonać w ramach różnych frakcji np. związanych ze sługusami Saurona, czy Kelemimborem. Plus dochodzą do tego misje społeczności, czy oblężnicze polegające na zdobywaniu danych fortów. Ogółem całość sprawia, że przechodząc nurt fabularny nie możemy narzekać na wszechogarniającą nudę.  

 

Głupota Orków, czyli Nemesis nie dał rady

Jedną z ciekawszych rzeczy promowanych w Cieniu Wojny są ataki na twierdzę do których dostęp uzyskujemy wraz z postępem w opowieści. Pogrupowano je na kilka etapów – najistotniejszy, czyli osłabienie sił wroga, właściwy szturm, czy wisienka na torcie stanowiąca bitwę z naczelnikiem (głównym bossem danego miejsca). Z racji statusu legendarnego jaki posiada, potyczka z nim jest najcięższa i wymagająca sporego refleksu. 

 

 

Niestety jedną z poważniejszych wad do których muszę się przyczepić stanowi sztuczna inteligencja postaci. Osoba odpowiadająca za tą gałąź gry powinna jeszcze raz przemyśleć swe zdolności, bowiem wirtualni przeciwnicy wielokrotnie potrafili nie zareagować na obecność głównego bohatera, zawieszając się w akcji. Przykładowo w początkowej fazie kampanii zlikwidowałem orka na oczach jego koleżki, który jak się okazało miał gdzieś całe zajście. Widać, że tak mocno reklamowany przed premierą system Nemesis po prostu nie dał rady.

System walki stanowi dla mnie największą piętę achillesową omawianej gry. W tym wypadku ograniczono się wyłącznie do zaoferowania prostej młócki na jeden przycisk po której oponenci padają jak kawki. Lista finiszerów również jest uboga. Niestety pod tymi względami liczyłem na Wiedźmina 3, a otrzymałem wczesnego Assassin's Creeda.

Za to pochwalić muszę danie możliwości cichej likwidacji wrogów oraz na dalszy dystans. Skrytobójtwo stanowi w tym wypadku solidny przedsionek pozwalający osłabić szeregi mocniejszej grupki oponentów przed rozpoczęciem właściwej, otwartej młócki. 

 

 

W kwestii rozwoju postaci dostaliśmy bardzo podstawowy zestaw możliwości. Rzekłbym, iż na tle wielu konkurentów wygląda, to mizernie, bowiem Talionowi dobierzemy ledwie kilka konkretnych zdolności przydatnych w samej walce. 

Podobnie rzecz ma się z ekwipunkiem, któremu daleko do tego do czego przyzwyczaiła nas seria z Geraltem. W przysłowiowe kieszenie upakujemy więc maksymalnie dwa miecze podstawowe, broń dodatkową i strój zwiększający moc. 

 

Wyciąganie kasy

Gdy przed premierą wydawca następnego Śródziemia ogłosił obecność w grze skrzynek premium uznałem, to jako kiepski dowcip, który finalnie się ziścił. Nie ukrywam swojego dość krytycznego poglądu dla takich rozwiązań w produkcjach online, a w trybie przeznaczonym tylko i wyłącznie dla pojedynczego gracza po prostu nie toleruję. W tym wypadku otwieranie skrzynek, czy kupowanie ich za realną kasę jest fatalne. 

Wizualnie kolejna odsłona Śródziemia została wykonana na bardzo dobrym poziomie, choć oczywiście nie mamy tutaj do czynienia z jakością dwuletniego Wiedźmina 3 lub pozostałych, nowszych mocarzy, to jednak nie mamy jakiegokolwiek prawa narzekać. Zarówno postaci, czy otoczenie stworzono z dbałością o detale. Nie występuje także problem karykaturalnych animacji niczym w Mass Effect: Andromeda. 

 

 

Zdecydowanie jednorazowa przygoda

Pomimo, że kolejna produkcja osadzona w uniwersum Śródziemia nie zawiodła (głównie za sprawą ciekawej fabuły), to niestety nie wybiła się poza nijaką przeciętność. Można zagrać, ale nie jest to obowiązek szanującego się gracza.

Śródziemie: Cień Wojny

Ocena
7
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Interesująca fabuła zgodna z uniwersum Władcy Pierścienia
  • Ciekawie zrealizowane oblężenia twierdz
  • Różne sposoby eliminacji wrogów
  • Warstwa graficzna
  • Minusy
  • Sztuczna inteligencja przeciwników zawodzi
  • Zbyt proste i kiepsko zrealizowane walki
O autorze
YASIUYASIU
1351 0

1 Komentarz

RazPutin 19 dni temu

No trochę wieje nudą. bo praktycznie wszystkie zadania polegają na tym samym. Biegniesz walczysz, zabijasz, zbierasz nagrody, biegniesz, walczysz, zabijasz i tak w kółko. Szczerze powiedziawszy nie wiem czym ta gra rózni sie od pierwszej częsci.

0 Odpowiedz