Spellforce 3 - Recenzje

02
YASIU

Spellforce 3, to kolejna odsłona zapoczątkowanej przed wieloma laty kultowej serii strategii, która o dziwo zaskakuje jak najbardziej pozytywnie. 

 

Prequel początku

Akcję trójki osadzono pięćset lat przed wydarzeniami opowiedzianymi w pierwszej odsłonie. Dzięki temu mamy możliwość spojrzenia na to co doprowadziło do tragicznego rytuału konwokacji mającego miejsce przed zniszczeniem kontynentu Eo. 

 

 

Wbrew pozorom mamy tutaj do czynienia nie tylko z klasycznym RTS, ale także, a może zwłaszcza  gatunkiem RPG, którego połączenie notabene wyszło świetnie. Jako, że wielkim fanem tej pierwszej gałęzi growego światka jakoś nie jestem, to zaserwowana historia przypadła mi do gustu i skutecznie wciągnęła w uniwersum oraz jego codzienne problemy. Prawdę mówiąc nie pamiętam, żeby jakaś strategia zatrzymała mnie przed monitorem na tyle czasu. 

Bez wątpienia kolejnym odpowiedzialnym za to czynnikiem są dostępne zadania – fabularne oraz poboczne. O ile te drugie wykonywałem na odwal się, by ostatecznie zostawić je w spokoju przez ich nijakość, tak podstawowe powiązane z historią są bardzo interesujące. Dodatkowo można przejąć się losem nie tylko kierowanych przez nas postaci, ale także powiązanych z nimi pobocznych NPCów (w ostatnich produkcjach zdarza się to sporadycznie). 

Zapewne zdziwię wielu czytających tę recenzję, ale nowy Spellforce do gustu przypadnie również Polakom. Za sprawą swojskich klimatów (które po wydaniu trylogii Wiedźmińskiej upodobaliśmy sobie szczególnie, a możliwe,że lubiliśmy je od zawsze) mianowicie – magii, czy średniowiecznego okresu obecnego w grze. 

 

Nie tylko RTS, a może głównie RPG?

Tytuł posiada kreator tworzenia własnego bohatera, aczkolwiek posiadam w stosunku do niego mieszanie odczucia. O ile do kreacji samego wyglądu nie idzie się doczepić (możemy stworzyć odpowiednik Geralta ;) ), tak do doboru klasy postaci już tak. Talenty ustawimy tylko trzy (co jest dość małą sumą) przy czym przykładowo rezygnując z czarnej magii możemy pójść w jasną – wszystko uzależnione od naszego gustu – jeśli chcemy skupiać się na leczeniu kompanów idealnym wyborem jest dobra strona mocy.  

Rozwój bohatera nie należy do jakoś szczególnie zaawansowanych w tym wypadku podstawiono na minimalizm, co wypadło raczej średnio. Tradycyjnie za wykonane zlecenia otrzymujemy punkty atrybutów oraz zdolności. Te pierwsze wydajemy na poszerzenie konkretnych umiejętności widocznych na dość ubogim drzewku. 

Niestety pod tym względem jeśli ktoś liczył na super zaawansowany model polepszania postaci poczuje zawód.

Do wad z pewnością należy brak możliwości dokonania wyborów w trakcie rozwiązywania zadań, co przecież stanowi znak rozpoznawczy większości produktów spod znaku RPG. Zdaję sobie sprawę, że mamy tu do czynienia z miksem dwóch gatunków, aczkolwiek przydała by się taka opcja. 

 

 

Dostępny w grze poziom trudności uważam za dość nierówny - raz trafiają się zadania mega łatwe w ukończeniu innym zaś arcytrudne. Oczywiście znajdzie się grupa, którym owa różnorodność jak najbardziej przypadnie do gustu, ale mi osobiście taki rollercoaster jest zbędny. 

 

 

 

Co zadziwia na plus, to zdecydowanie ilość dostępnych w ramach trzech frakcji (ludzi, elfów, oraz orków) grup jednostek. W tym wypadku na polu bitwy dostajemy do dyspozycji znaczną liczbę wojowników np. piechurów, halabardzistów, zwiadowców, czy czempionów. Oczywiście wszystkie przydają się pod konkretne działanie bądź grupkę wroga. Warto zaznaczyć, że im bardziej elitarny oddział tym więcej zasobów pobiera. 

Walki są klasyczną gałęzią gatunku RTSów i nie spotkamy tutaj nic odkrywczego. Ot, masowa nawalanka przywoływanymi jednostkami na pojawiających się oponentów. Same potyczki przynajmniej dla mnie okazały się średnio trudne - potyczki potrafiły się kończyć w większości przypadków dość szybko nawet na normalnym poziomie trudności (zapewne na wyższych jest nieco lepiej). 

 

Wizualne fajerwerki w cieniu nieczytelności

Sporo fanów długo przed premierą gry obawiało się, że programiści wykonają kalkę dotychczas znanych z sagi lokacji. Nic bardziej mylnego, bo choć w dużej mierze odwiedzamy miejscówki już nam niegdyś znane, to zostały one wykonane w zupełności od zera. Dodatkowo autorski silnik może wygenerować większe i bardziej zatłoczone miasta, co już na starcie robi ogromne wrażenie. Potęguje je ogólna jakość wizualna, idealnie wręcz dopasowana do panującego w uniwersum Eo magicznego klimatu. 

Warto też zaznaczyć, że tym razem obszary nie są wydzielone jak w poprzedniczkach, a stanowią jeden duży kontynent (jedynie poszczególne miejsca podzielono na segmenty do których otrzymujemy dostęp wraz z pchaniem historii do przodu).

Jedyną poważną wadą jest nieczytelność mapy występująca momentami oraz powodująca, że w takiej dżungli nie wiemy z kim walczymy. Niestety powoduje to częstą irytację w trakcie potężniejszej młócki kiedy próbujemy zorientować się kto jest kto. 

Zapewne wielu z Was zdziwię, ale omawiana produkcja posiada tryb sieciowy. Mamy tutaj doczynienia z klasyczną MOBĄ, a ilość dostępnych do gry osób naprawdę robi wrażenie nawet kilka tygodni po premierze. Oczywiście możemy tu rozgrywać klasyczne pojedynki także 2 vs 2 ze znajomym chociażby w trybie przejmowania punktów, czy typowej bitki. Trzeba przyznać, że zabawa doprawdy potrafi wciągnąć i stanowi świetne uzupełnienie już i tak dobrego singla. 

 

 

Powrót na który czekałem

Ponad wszelką wątpliwość Spellforce 3 jest jednym z lepszych RTSów, który w ciągu ostatnich szczególnie przypadł mi do gustu, głównie dzięki nietuzinkowej warstwie fabularnej, przyjemnym misjom, czy mającej swój urok oprawie graficznej. Kupujcie, a nie zawiedziecie się – słowo. 

Spellforce 3

Ocena
8
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Niezwykle interesująca historia
  • Swojski klimat
  • Dobrze napisane postaci, również te poboczne
  • Multiplayer jako miły dodatek
  • Oprawa wizualna
  • Minusy
  • System rozwoju postaci zawodzi
  • Bardzo nierówny poziom trudności zadań
  • Czasami mapa jest nieczytelna
O autorze
YASIUYASIU
1689 0

0 Komentarzy