Shadow Warrior - Recenzje

00
JohnSnake
Przyznam się bez bicia, że nigdy nie grałem w oryginalnego Shadow Warriora z 1997 roku. W Polsce prym wiódł wtedy jeszcze Duke Nukem 3D, a wszystkie dzieciaki wolały oglądać pikselowate cycki striptizerek niż kroić złe demony przy pomocy katany. Dostajemy jednak niepowtarzalną okazję do nadrobienia zaległości, właśnie dzięki nowej, współczesnej wersji Shadow Warrior.
 

Wangtastic!

 
Remake zawdzięczamy polskiemu studiu Flying Wild Hog, które wcześniej spłodziło Hard Reset – od razu warto nadmienić, że oba ich dzieła są w moim odczuciu do siebie podobne. Nie jest to jednak zarzut, po prostu od razu warto wiedzieć, że mamy do czynienia z 'radosną' strzelanką w której próżno szukać zawiłości fabularnych czy potyczek ze szczególnie bystrymi przeciwnikami. W ich nowej grze wcielamy się w postać Lo Wanga, który na zlecenie Zilla Enterprises musi odnaleźć legendarny miecz Nobitsura Kage. Jego zadanie komplikuje się jednak, gdy okazuje się że ostrzem interesują się również nadprzyrodzone, demoniczne siły z innego świata. Wbrew naszej woli trafiamy więc w sam środek konfliktu, od którego zależeć mogą losy Ziemi. W naszej misji pomaga nam wygnany ze swojego wymiaru demon o imieniu Hoji. Historia, pomimo swojej względnej prostoty, potrafi jednak wciągnąć – rozmowy i sprzeczki głównych bohaterów są przyjemne i zabawne, gdyby nie one to otoczka fabularna byłaby zdecydowanie mniej interesująca.
 
 
Gra dzieje się na Dalekim Wschodzie, zaprezentowanym w mocno stereotypowy sposób. Przyjdzie nam więc odwiedzić między innymi azjatyckie świątynie i małe mieściny skryte w bambusowych lasach. Walki toczone w takich miejscach mają swój klimat, zwłaszcza gdy weźmiemy pod uwagę, że naszą główną bronią jest katana. To właśnie walka wręcz jest w Shadow Warrior najważniejsza, a muszę przyznać że z tak dobrym i dającym frajdę system nie miałem styczności od bardzo dawna. Wrogów możemy ciąć na drobne kawałki, dekapitacje i pozbawianie kończyn są tutaj na porządku dziennym. Każda potyczka i pokonany przeciwnik wzbogaca nas o punkty karmy, które możemy wydać na rozwój naszej postaci – kupować można wszelkiej maści wzmocnienia jak i dodatkowe ciosy specjalne dla broni białej. Ciekawostką jest to, że zostajemy poddani ocenie po każdej większej rozróbie, i tylko od naszej efektywności zależy jak szybko będziemy zdobywać kolejne punkty karmy. Do naszej dyspozycji oddano również standardowy arsenał broni palnej, który także można ulepszać. Strzelba, pistolet czy kusza wypadają jednak słabo w porównaniu do katany – przeciwnicy wydają się być wyjątkowo odporni na pociski. Demony występują w kilku odmianach, a trudniejsi wrogowie potrafią wskrzeszać sojuszników czy przyciągać nas do siebie, by zadać potężny cios. Najczęściej jednak będziemy zmuszeni walczyć z hordami słabszych przeciwników. Minusem jest to, że przyjdzie nam się mierzyć z armią klonów – modele postaci nie są zbyt zróżnicowane. Poziom trudności jest dobrze zbalansowany, podstawą jest opanowanie broni białej oraz umiejętne unikanie ciosów. W eksterminacji pomaga nam również otoczenie, które w dużej mierze podlega zniszczeniu. Walka stanowi większą część tego tytułu, ale warto również wspomnieć o takich smaczkach jak sekretne pomieszczenia czy... ciasteczka z wróżbą, które zawierają wiele 'ludowych mądrości'. 
 
 

Who wants some Wang?

 
Znaczna część gry toczy się w nocy bądź w zamkniętych, ciemnych pomieszczeniach. Twórcy umiejętnie to wykorzystali i w Shadow Warrior roi się od efektów specjalnych i dynamicznych źródeł światła. Efektowne eksplozje potrafią rozjaśnić całą okolicę, a do gustu przypadły mi zwłaszcza stoiska z petardami, które po zniszczeniu potrafią rozświetlić całe niebo. Niczego nie można również zarzucić ostrym i szczegółowym teksturom otoczenia. Ładnie prezentują się także animowane przerywniki pomiędzy kluczowymi poziomami. Oczywiście, nie ma róży bez kolców, a w tym wypadku dużą bolączką jest to, że poziomy sprawiają wrażenie robionych na zasadzie kopiuj-wklej. Niby wszystko prezentuje się ładnie, ale kiedy piąty raz wchodzimy do tak samo wyglądającego pomieszczenia, to część klimatu po prostu wyparowuje. Dodatkowo, gra często doczytuje kolejne fragmenty poziomów, a na otwartych przestrzeniach bardzo lubi gubić fps'y. Kwestia optymalizacji jest jednak czymś, co zawsze może ulec poprawie, nie mniej posiadacze słabszych konfiguracji mogą się czuć ostrzeżeni.
 

All men eat, but fu manchu... 

 
Podsumowując, panowie z warszawskiego studia stanęli na wysokości zadania i stworzyli dobrego FPS'a, który umiejętnie łączy urok klasycznych strzelanek z elementami znanymi z gier współczesnych. Shadow Warrior dostarcza długie godziny przyjemnej sieczki podlanej humorystycznymi dialogami i prostą, ale interesującą fabułą. Brakuje tylko trybu multiplayer, a etapy mogłyby być trochę mniej schematyczne. Pomimo tego jest to tytuł godny polecenia, więc nie pozostaje Wam nic innego jak wesprzeć ten bardzo smaczny, polski produkt.

 

 

 

 

Shadow Warrior

Ocena
7.5
Wasza ocena
7.5
Oceń grę
  • Plusy
  • oprawa graficzna
  • system walki mieczem i rozwój postaci
  • wszechobecny humor
  • Minusy
  • schematyczne mapy
  • walka z armią klonów
O autorze
JohnSnakeJohnSnake
707 9
Pecetowiec wierny wujkowi Newellowi. Fan sieciówek, 'rogalików' i sandboxów. Serialowy maniak. Wieczny poszukiwacz dobrego kina science-fiction oraz fantasy. Oprócz tego lubi dobre żarcie i jeszcze lepsze piwo. Innymi słowy – typowy nerd.

0 Komentarzy