Munin - Recenzje

00
chinemantis

Midgard Północny – poranek, początek wiosny, rok 578 Ksiąg Południa

Dzień zapowiadał się świetnie. Na otaczającą mnie i mojego kompana Abjörna łąkę padało poranne słońce, a rześkie, mroźne powietrze idealnie komponowało się z sączonym przez nas miodem pitnym. Dzień ten z pewnością byłby świetny gdyby nie nagłe, dziwaczne poczucie stania na głowie, które zwiastowało późniejszą udrękę związaną z czymś, co nagle miało pojawić się zza horyzontu…

- Na Odyna! Ty, patrz Abjörn! Co to za kulka poruszająca się nad fiordami?

- Ty, czekaj! Czy jej nie przenosi jakieś ptaszyszko?

Oniemieliśmy! Cóż to za dziwadło? Im bardziej kłodo-ptasia konstrukcja zbliżała się w naszą stronę, tym bardziej na słońcu zarysowywał się ciemny kształt, z którego powoli wyłaniała się… dziewczynka uczepiona kruka. W naszych myślach od razu pojawiło się transcendetalne (och, uwielbiam trudne słowa, kiedy jestem odpowiednio upojony miodnikiem) skojarzenie z którymś z kruczych wysłanników Odyna. A, że obcowanie ze świętością nierzadko się zdarza, a i myśli Najłaskawszego rzadko skierowane były w stronę pijaków, natychmiast zaczęliśmy nawoływać niecodziennych nieznajomych. Ptak natychmiast zmienił kierunek lotu, a naszym oczom ukazała się prześliczna, dopiero rozkwitająca dziewczyna, która niczym najpotężniejsza Olbrzymka powitała nas potężnym, męskim głosem:

 - Nazywam się Munin. Wyglądam niepozornie, wiem, ale czegóż spodziewać się po personie ledwie zamienionej w dzierlatkę wędrującą po przedziwnych światach, które ktoś zamknął w formę platformówki? – niczym żandarmeria odruchowo stanęliśmy na baczność. A więc to Munin, a ptaszysko przy niej to z pewnością Hugin… - Ech, pamiętam czasy, gdy każdego ranka, wraz z moim wiernym druhem przebywaliśmy wszystkie światy od Asgard po sam Midgard przynosząc wieści naszemu władcy… Cóż… do dziś biję się w pierś, że nie słuchałam jego przestróg…

- He…he… Dziewczynko! Dobrze, że Ci te piersi wyrosły! – typowo dla siebie, prostacko zażartował Abjörn.

- Mości Panowie - odparła coraz bardziej udziewczyniającym się głosem Munin - owszem posiadanie rąk i piersi umożliwiających mi bicie się w pierś jest może i plusem bycia człowiekiem, ale na litość boską, nie denerwujcie już mnie, nie przerywajcie mi i… niech wszyscy w końcu przestaną przekonywać mnie do tej obrzydliwej, wybuchowej postaci! Wrr… - powoli zaczynałem rozumieć, dlaczego postać kobieca krukowi naprawdę może przeszkadzać. Te nastoletnie wybuchy hormonalne!

- Przepraszam, nie chciałem urazić Pamięci samego Odyna – pospiesznie odparł Abjörn.

- Och, wybaczam panu, panie?

- Abjörn

- Wybaczam panu, panie Abjörn. A i ja przepraszam za swój wybuch… Ale naprawdę trudno jest żyć w zupełnie innym ciele, wędrować po całym Yggdrasil, by w końcu na powrót wrócić do ukochanej postaci kruka i móc powrócić do swojego władcy, wtulić się do jego ramienia i ukoić jego tęsknotę Pamięci… Ach, o Wszechwielki Odyn wielokrotnie powtarzał:

 

Przez cały świat wzdłuż i wszerz, każdego dnia

Lecą Hugin i Munin;

Boję się, że Hugin nie podoła lotu,

Ale bardziej obawiam się o Munina.

 

 

- Ale, o Cudowna Pamięci – odparłem pospiesznie – cóż Ci się właściwie stało?

- Dobry człowieku, i wśród waszych rodów niegodziwców jest więcej aniżeli ludzi czystego serca, więc komu, aniżeli Tobie łatwiej byłoby zrozumieć moje obecne położenie… I co najgorsze, położenie naszego Pana – odrzekła Munin spoglądając na swego towarzysza najcieplejszym wzrokiem jakim obdarzyć można drugą osobę, po czym nagle posmutniała – Hugin zawsze czuje bliski Ragnarök… Wyobraź sobie, przyjmujesz takiego pod swoje ramiona, otaczasz braterską… niemalże ojcowską opieką, a on notorycznie szuka możliwości zrobienia Ci na złość… Jakże ja nie cierpię tego podłego typa Lokiego! – oczy dziewczyny zeszkliły się. Czując powoli kręcącą się przy czarnych niczym heban rzęsach łzę, pospiesznie opuściła głowę i pewnym ruchem dłoni starła ją rantem rękawa. Kierując pełen złości wzrok w głąb fiordu odparła – pewnego dnia, kiedy razem z Huginem wylecieliśmy w kolejną podróż mającą przynieść Odynowi kolejne części Myśli i Pamięci, Loki stanął nam na drodze… Nie wiedzieliśmy, że znów ma ochotę na swoje niewybredne żarty, więc ochoczo podfrunęliśmy do niego. Niegodziwiec wykorzystał okazję i zamienił mnie… w niewiastę. Przerażony Hugin czym prędzej złapał mnie w szpony i ukrył nas w jednej z dolin waszego pięknego Midgardu, gdy nagle poczuliśmy, że i Midgard… I cała reszta światów zaczęła być coraz bardziej cyfrowa i dwuwymiarowa! Zrozumieliśmy, że będziemy tu uwięzieni dopóki, dopóty nie odnajdę wszystkich swoich utraconych piór… Tylko w ten sposób uda nam się trafić z powrotem do Asgardu… - Munin nagle zamilkła. Spojrzałem na Abjörna – chłop nawet w najgorszych opowieściach potrafił znaleźć temat do żartów, a tym razem nie potrafił wyksztusić z siebie słowa. Przerażona dziewczyna coraz mocniej do piersi swej tuliła swego kruczego przyjaciela…

- Munin, my naprawdę nie wiemy co powiedzieć, jesteśmy tylko prostymi ludźmi, którzy… - nagle poczułem nużący mnie sen – nie wiem co się dzieje, ale… jak mógłbym Wam pomóc?

- Nie martw się drogi człowieku. Odpowiedź na to pytanie nadejdzie o zmroku… - kruk spoczywający w ramionach dziewczyny nagle poderwał się do lotu i złapał ją w swoje szpony… - Tymczasem bywajcie! Z pewnością jeszcze się spotkamy!

 

 

Midgard Centralny – lipcowy poranek, rok 2014 Ksiąg Południa, kilka miesięcy po przewidywanym Ragnarök

Z przedziwnego snu przebudziłam się z dziwacznym rozstrojeniem jaźni. Spojrzałam za okno – wszystko wydawało mi się wyjątkowo obce. Wydaje mi się to teraz wyjątkowo śmieszne, ale naprawdę dłuższą chwilę zajęło mi przyjęcie do wiadomości faktu, że samochody, chodniki wyłożone prosto ułożoną, idealnie przyciętą kostką brukową czy… leżący na moim biurku komputer są… codziennością. Nawet wizyta w toalecie wydała mi się dziwna – jakoś niecodzienny dla mnie wydawał się mój kobiecy przymus „siadania”… Aj tam, toaleta! Śniadanie! To śniadanie było niespotykane! Poczułam ogromną pokusę wypicia… piwa na śniadanie! Piwo z rana jak śmietana powiadają, jednak dla osoby odżywiającej się całkiem zdrowo wydało się to co najmniej… niecodzienne. Cóż, reszta dnia miała przebiec standardowo – w końcu była sobota – piękny koniec tygodnia, który jak zwykle miałam spędzić przed komputerem, na którym od kilku tygodni zalegała zainstalowana, świeżutka platformówka… Jednak – znów naszła mnie przerażająca ochota na piwo! „Muszę się napić” podpowiadał mi dziwnie męski głos pana spod sklepu o dziwnie twardej dykcji. „Ech, dupa mi urośnie od tego piwska” pomyślałam, po czym zgodnie z zaleceniem dziwnego mężczyzny otworzyłam kolejną, brudnozieloną butelkę. „Musze odnaleźć Munin, muszę jej pomóc!” – starzec znów zaczął swoje wywody… Ech, zły mężczyzna, nie dość, że kaleczy moją dźwięczną słowiańską duszę swoim twardym akcentem to jeszcze pragnie znaleźć jakąś Munin… zaraz… Munin? Munin? Munin! Właśnie miałam zacząć grać w Munina!

 

 

Czym prędzej otworzyłam grę, która natychmiast aktywowała tego… Norda w mojej głowie! „Munin! Pamięci kochana, co on Wam zrobił? Siedzicie w tym dziwnym świecie, w tym dziwnym pudle! Miałaś rację, Ragnarök nastaje, tylko czekać, aż cały ten… dziwny Midgard pokryje gruba pokrywa lodu! Munin, słoneczko Ty moje najdroższe, jeszcze zacząłem władać językiem podobnym do języka tych barbarzyńców, których masowo zwożono z wypraw na południe Bałtyku jako pomoc domową dla najbogatszych panien”… Naprawdę nie wiedziałam co się dzieje, miałam wrażenie, jakby facet nagle pożerał mój mózg, co miała aktywować gra… która swoją drogą była… naprawdę ładna… nie, naprawdę śliczna! „Zamknij się, dziadu, próbuję zachwycać się tą kreską, zaraz, zaraz czyje to dzieło? No, no, proszę Portugalczycy z Gojira naprawdę się postarali… Wydawca? Daedalic Entertainment… cóż, mogłam się tego spodziewać…”.

 

Ginnungagap Liczb – 372 rok Pascaliny i Midgard Centralny– lipcowy wieczór, rok 2014 Ksiąg Południa

Doszedłem do wniosku, że dziwne pudła są jakby swoistym, nowym Ginnungagapem, który tym razem nie jest wypełniony lodem a całą masą skomplikowanych ciągów znaków i liczb, które tworzą różne alternatywne wizje Yggdrasil. Jest ich naprawdę dużo w takim jednym pudle – strach wyobrazić sobie, ile może ich być w całym Midgardzie! Maszyny, niczym z królestwa Hel, potrafią łączyć się ze sobą, rozmawiać… Jest to naprawdę przerażające.

Świat naszej Munin faktycznie jest płaski – niektóre z tych cyfrowych światów maja zdolność zupełnego odwzorowania Yggdrasil, jednak świat, w którym Loki uwięził odynie kruki jest płaski. Czy ja również z takiego przybyłem?

 

 

Postanowiłem skupić się na uratowaniu biednej dziewczynki. A więc tak, z tego co widzę, moim celem będzie przenoszenie skał i mostów… Zadanie godne Najznakomitszych Bogów! Dziewczyna, w której mnie uwięziono, nazywa ten bój „side-scrollową platformówką, w której faktycznie trzeba myśleć”. Cóż, uważam, że jest to niezwykle oryginalna nazwa dla poruszania postacią Munin po jakiś schodkach i piętrach. Mijają już kolejne godzyny, a moja nadzieja na to, że w końcu się wybudzę, a Abjörn wyśmieje mnie, że aż tyle czasu zajmowało mi moje heroiczne ratowanie wysłanników Odyna powoli słabła…

Dziewczyna, w której jestem uwięziony, musi przy pomocy kilku kliknięć w część planszy, obrócić ją w ten sposób, by woda czy lawa przelewała się w miejsca, w których była akurat potrzebna. Czasami w ten sposób naraz obraca się kilka części planszy – oj, jest to spore utrudnienie, tym bardziej, że czasem, przez niedopatrzenie – rzecz jasna, niedopatrzenie tej dziewczyny – Munin ginęła i całą zabawę trzeba było rozpoczynać od początku. Cóż, nauczenie jej myśleć zajmuje mi wyjątkowo dużo czasu – uważam, że jest osobą, której faktycznie przydałyby się te odynie kruki. Bądź, co bądź, przy jej pomocy w końcu udaje nam się wychodzić z kolejnych krain, by wspiąć się na wyższe konary Yggdrasil i zwiedzić kolejne krainy w poszukiwaniu piór Munin.

 

 

Bardzo żal mi Munin, ale za nic nie oddałbym możliwości zwiedzenia pięknego Niflheim usłanego lodem czy pełnej nadziei, ciepłej i jak to mówi ta dziwna dziewczyna, pełnej „laserów” i „fotokomórek - łał, Elfy są naprawdę zajebiste” Álfheim. Swoją drogą, obecni ludzie mają naprawdę długie nazwy na magiczne światła Elfów z Álfheim i Svartalfheim, o których legendy krążyły już od dawna…

 

Midgard Centralny– sierpniowe popołudnie, rok 2014 Ksiąg Południa

Dziwny facet w mojej głowie powoli daje za wygraną. Nadal zmusza mnie do zwiedzania kolejnych światów, usilnie pragnie jak najszybszego dotarcia do mety, narzuca mi dziwaczną kolejność zwiedzania kolejnych światów (jakby to dziwaczne drzewo tego nie robiło) i notorycznie powtarza, jakie to dziwne nazwy przedmiotów narodziły się w języku tubylców.

Mężczyzna, przez ostatni miesiąc męczył mnie, prosząc i błagając, by Munin szybciej doszła do tego jego Asgardu, bo on ma naprawdę dosyć siedzenia w głowie jakieś dziwacznej dziewczynie z wiecznie rozczochranym warkoczem. Powiem szczerze, zaczęłam mu trochę współczuć, jednak z czasem – pomimo pięknej oprawy i… co dla mnie ważne – genialnej fizyki gry (ach, kiedy zobaczyłam zwierciadła i lasery czy ogromne głazy poruszające się zupełnie zgodnie z przyspieszeniem ziemskim niemalże rozpłakałam się ze szczęścia), platformówka z czasem stawała się coraz to… i coraz to… bardziej męcząca. Powinniście usłyszeć te bury, którymi zasypywał mnie ten pijaczyna, kiedy mój czas poświęcony na tę grę zaczynał maleć wykładniczo! Czasami miałam wrażenie, że gdyby tylko mógł, wylazłby z mojej głowy tylko po to, by przykuć mnie do ściany leżącej przy moim zacnym komputerku i pilnował, bym spędziła wszystkie wieczory do zbliżającej się Apokalipsy ratując tego jego ptaszka!

 

 

Ale wróćmy do sedna sprawy. Munin to gra ponad podziałami! Och, pomijając może tego archaicznego, rozhisteryzowanego typka, side-scroller spodoba się każdemu… Przynajmniej mam takie wrażenie, biorąc pod uwagę jego niewielkie wymagania systemowe, genialną optymalizację oraz zwrócenie duuuuuuużej uwagi na wykorzystanie swoich szarych komórek… A, że producenci gierkę polecają również najmłodszym, to z tegoż ostatniego powodu może się ona spodobać nie tylko pociechom, lecz także zamartwiającym się o ich stan umysłu rodzicom!

A tymczasem, w mojej głowie znów przebudził się pijaczyna i domaga się ode mnie kolejnej dawki piwa – według niego niezwykle koniecznej w ciężkiej przeprawie o życie Munin, która „trwa już zbyt długo”…

 

Midgard Północny – zachód słońca, początek wiosny, rok 578 Ksiąg Południa

O zmroku, z przedziwnego snu przebudził mnie przeraźliwie zimny deszcz.

- Do jasnej Audumbli! Abjörn! Wstawaj! – zakrzyczałem do swojego wiernego, miodowego kompana – Nie uwierzysz, co mi się śniło!

Abjörn z przerażeniem przetarł oczy, po czym w pijackim żargonie zakrzyknął:

- Stary, to Ty nie uwierzysz, co mi się śniło!

Wyglądające zza szarych chmur słońce zaczynało powoli znikać za horyzontem. Wśród jego nieśmiało wyglądających promieni nagle pojawiła się odlatująca w dal para kruków…

 

 

Midgard Południowy – środek gorącego dnia, lato, rok 1789 Ksiąg Południa

Jak co dzień, razem z córkami i wiernym osiołkiem po wodę, gdy nagle w jakiś przedziwny sposób poczułyśmy się tak, jakbyśmy właśnie stawały na głowie, a woda z wypełnionych przez nas dzbanów nagle zaczęła się przelewać…

- Mamo, spójrz! – krzyknęła młodsza córka – tam leci jakiś dziwny ptak z dziewczynką, która chyba chce nam coś powiedzieć…

 

 

Midgard Centralny– wrześniowe popołudnie, rok 2014 Ksiąg Południa

Jakiś czas temu, gdy tylko zakończyła się moja przeprawa z Munin, starzec nagle zniknął. Dochodzę do wniosku, że to chyba naturalne, że kiedy pragniemy pomóc dziejowej Pamięci, w naszych głowach zamieszkuje pewien obcy człowiek, któremu naprawdę może się wydawać, że Bóstwa tylko w ten sposób zwrócą uwagę na ich los. W końcu i Bóstwa tak bardzo mogą bać się powrotu Pamięci, że aż pomijają możliwości zaszkodzenia najbardziej niewinnym.

Czasami jednak, wcale nie chcemy pomóc dziejowej Pamięci. Wolimy skupić się na uratowaniu zagubionej gdzieś w najodleglejszych światach dziewczynce, która nie wiadomo po co, pragnie wyzbierać porozrzucane po najdziwniejszych miejscach pióra, nie zastanawiając się nawet nad tym, czy chęcią tą rządzi nieodparte marzenie Ikara czy chęć zrobienia najpiękniejszego bukietu z kruczych piór. Tak, po prostu chcemy pomóc dziewczynce…

Niezależnie od tego, czy i Waszych głowach przytulne gniazdko uwije sobie heroiczny starzec lub pełna empatii matka pragnąca pomóc zaklętemu wysłannikowi Odyna, czy po prostu chcielibyście zagrać w naprawdę świetną platformówkę, z całego serca polecam Munina!

 

Munin

Ocena
7
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Nordycka mitologia!
  • Przepiękna grafika
  • Miła dla ucha oprawa muzyczna
  • Świetna optymalizacja gry
  • Platformówka wymagająca sporej zręczności i umiejętności logicznego myślenia
  • Idealny materiał do wykorzystywania podczas lekcji fizyki
  • Nie przeseksualizowana, skromna bohaterka
  • Minusy
  • Na dłuższą metę zaczyna nudzić
O autorze
chinemantischinemantis
60 14

Graczka traktująca swoje pecetowe seanse jako zmyślny substytut koktajlu z czarnego prochu, psylocybiny i tęczowego lukru. Boi się tulipanów, nie cierpi pająków i żyje w swoim własnym science-fiction.

0 Komentarzy