Dragon Ball Z: Battle of Z - Recenzje

10
Cascad

Recenzowanie gier na licencji Dragon Ball zawsze jest kłopotliwe, ze względu na siłę tej marki i bezustanne wsparcie jej fanów. Chłopiec z ogonem szukający kul dla smoka stał się jednym z fenomenów popkultury… a gry ciągle mają z nim problem. Dragon Ball Z: Battle of Z stara się jednak jak może, by zadowolić osoby wpatrzone w saiyańską sagę.

 


 

Potężni wojownicy latający kilkanaście metrów nad ziemią, bez przerwy trenujący i strzelający do siebie kulami energii nie są zbyt łatwym materiałem do przełożenia na grę. Twórcy Dragon Ball Z: Battle of Z dołożyli jednak wszelkich starań, by zaoferować swym odbiorcom jak najwięcej zagrywek znanych ze szklanego ekranu. Dzięki temu możemy wykonywać niesamowite kombinacje, błyskawicznie latać, okładać przeciwników dziesiątką ciosów, niszczyć skały itd. Mimo tylu atrakcji cały czas jest coś co z nami walczy. Tym czymś jest sterowanie.

 

Gdzie jest smok?

 

Gra jest dynamiczna aż do przesady – to trzeba jej oddać. Możemy w niej latać we wszystkich kierunkach, strzelać, gonić się, uciekać, zadawać ciosy specjalne i robić dosłownie wszystko to co pokazywano w anime. Niestety kamera starająca się nadążyć za ciągłymi zmianami kierunku często nie oddaje sprawiedliwości tym wszystkim akcjom. Ponadto z jednej strony kontrola postaci jest maksymalnie uproszczona (właściwie tylko dwa przyciski odpowiadają za zadawanie obrażeń), a z drugiej wymusza się na nas ciągłe manewrowanie po chaotycznym polu walki, gdzie wrogowie niemal zawsze są za daleko i szykują się do swych podstępnych ataków.


Pokonanie przeciwności związanych z szalejącą kamerą wymaga sporo samozaparcia, jeżeli jednak beztroska rozwałka w uniwersum Dragon Ball jest tym czego szukacie to może to być produkt dla was. Gracze lubiący wielokrotnie powtarzać misje, by kupować przedmioty, zbierać kolejne ulepszenia (perki) i testować w nieskończoność każdą postać się tu odnajdą. Nawet oni dostrzegą jednak pustkę systemu tej gry, który nie potrafi odpowiednio nagrodzić gracza za jego oddanie. Ciągłe powtarzanie tych samych czynności i walczenie w ten sam sposób potrafi sfrustrować na długiej drodze do końca wszystkich scenariuszy.

 

Eksplozja

 

Oprawa graficzna nie jest wybitna ale ma dość wdzięku, by godnie oddać klimat anime. Tym co stanowi największą zaletę gry jest tryb multiplayer, w którym możemy wspólnie przechodzić kolejne misje i rywalizować o miano silniejszego. To właśnie grając z przyjaciółmi można wyciągnąć najwięcej satysfakcji z Dragon Ball: Battle of Z - tytuł ten praktycznie powstał po to, by gracze mogli zakosztować między sobą prawdziwych, dragonballowych bitew, nawet w osiem osób. Szkoda tylko, że na takie harce można sobie pozwolić tylko przez sieć i nie ma tu żadnej formy „kanapowego” multiplayera. Wielka szkoda.


Niestety poleganie na pomagierach sterowanych przez sztuczną inteligencję nie jest tak zabawne i samotne przebijanie się przez kampanię, w towarzystwie botów szybko staje się męczące. Nawet jeśli często zmieniamy postaci (a jest ich tona – każdy kogo chcecie) to granie nimi jest na tyle do siebie podobne, że nie czuje się zbytniej różnicy. Trochę to smutne, ale np. Vegetą grało mi się praktycznie tak samo jak Goku, a to już spore zaniedbanie.

 

Przy bliższym spojrzeniu na jaw wychodzą kolejne niedoróbki – HUD jest mało czytelny, powaleni przeciwnicy długo „wstają” nim można zadać im kolejny cios, scenariusz poznajemy tylko przez czytanie menu, a bez lockowania się na celu nikogo nawet nie muśniemy pięścią. Choćbyśmy na nim stali. Gracze z pewnością doceniliby też plansze pozbawione niewidzialnych ścian i to, że ubrania bohaterów niszczą się wraz z postępem walki. Nic z tych rzeczy tu jednak nie ujrzymy.

 

Szatan Serduszko mówi dobranoc


Studio Artdink (developer) bardzo zawęziło sobie grono odbiorców – głównie przez brak dobrego trybu dla jednego gracza i powtarzalność rozgrywki. Wykonywanie w kółko tych samych technik odbywa się w bardzo przyjemnym dla oka środowisku, zniosą je jednak tylko ci, którzy darzą Dragon Ball szczególnym sentymentem. Dla nich będzie to zabawa na długo, zwłaszcza jeśli znajdą sobie ekipę do multiplayera. Pozostali pewnie znużą się po paru godzinach uznając, że ich wysiłki są zbyt słabo nagradzane.


 

Polecanie tej gry byłoby ryzykowne, choć i tak uważam, że warto wiedzieć o jej istnieniu i choćby na chwilę położyć na niej ręce. Dragon Ball Z: Battle of Z to tytuł, który najlepiej sprawdzi się jako ewentualny przerywnik między większymi partyjkami.

 

PS Zapaleni fani uniwersum oczywiście podnoszą sobie ocenę końcową o jedno oczko.


 

Dragon Ball Z: Battle of Z

Ocena
5.5
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Multiplayer
  • Ilość postaci
  • Klimat anime
  • Minusy
  • Wtórność
  • Multiplayer tylko przez sieć
  • Brak konkretnego scenariusza
  • Banalny system walki
  • Tylko dla fanów Dragon Ball
O autorze
CascadCascad
3215 22

Prawdziwy entuzjasta gier, który uwielbia z nich szydzić, żartować i nakręcać się na kolejne premiery. Piszę dla was newsy, raporty, recenzje… lubię oryginalne pomysły, dziwactwa i cały czas jestem na czasie. 

1 Komentarz

Tomash49 5 lat temu

Dragon Ball to niewątpliwie wspaniale wspomnienie dzieciństwa i chociażby dlatego chciałbym zagrać... Jako że lubie bardziewne gry, a miłość do Dragon Balla podnosi dla mnie ocene tej gry nie o jedno oczko, a na sam szczyt, z pewnością jesli tylko będę miał okazję, sięgne po ten tytuł.. chociażby po to żeby znów poczuć się jak dziecko:D

0 Odpowiedz