Cuphead - Recenzje

01
YASIU

Przed premierą Cupheada (wielokrotnie przekładaną) podchodziłem do niego bardzo pozytywnie za sprawą kuszącej klasyczną kreską szaty graficznej. Teraz po spędzeniu z nim paręnastu godzin mogę śmiało stwierdzić – warto było. 

 

Cuphead należy do kolejnej grupy gier w których fabuła odgrywa marginalną rolę, aczkolwiek w tym wypadku twórcy nieco bardziej się postarali. Historia skupia się wokół tytułowego bohatera, który trafiając w szpony hazardu utracił swą duszę na rzecz samego diabła. By ją odzyskać podpisuje zobowiązanie nakazujące odpracować jej równowartość. W jaki sposób? Wykonując brudną robotę komornika egzekwującego długi. W ten oto sprytny sposób otrzymujemy pretekst do pokonywania kolejnej fali zadłużonych wrogów.

 

 

Zapewne większość z Was przypuszcza, iż mamy tu do czynienia ze zwykłą platformówką. Nic bardziej mylnego ponieważ poziomów typowych dla przedstawicieli tego gatunku zostało umieszczonych ledwie kilka. Cały schemat zabawy opiera się bowiem na sukcesywnym pokonywaniu kolejnych wielkich bossów z listy, obecnych na trzech różnych światach. Przy czym ogromny plus dla autorów za danie swobody w ich wyborze. Nie jesteśmy zmuszeni do likwidacji konkretnego złego, a w razie ciągłego niepowodzenia skupiamy się na pozostałych zadaniach. 


Decydujące szczęście 

Pojedynki podzielono na trzy etapy. Niestety nie idzie ich zaliczyć do kategorii łatwych (widać, że ekipa odpowiedzialna za projekt nie znała takiego określenia). Istnieje kilka ścieżek właściwej eliminacji oponentów – refleks, pomysłowość oraz tradycyjny... fart. Tego ostatniego niestety w omawianym produkcie jest aż nadto. Do idealnego przykładu należy skacząca kropla deszczu. W pierwszej fazie wystarczy wyliczyć jej skoki, a następnie robić w miarę szybkie uniki. Nawet po przybraniu formy nagrobku, dzięki zdolnościom matematycznym oraz refleksowi bez trudu damy jej radę. Uśmiechu losu potrzebujemy w wypadku wielu pozostałych czortów. Jeżeli go nam zabraknie, kończymy z wielką wtopą. 

Teoretycznie zasady zabawy mogą spowodować odłożenie padów przez jakiś procent odbiorców, lecz z drugiej strony działa tutaj uzależniająca niczym kofeina chęć odegrania się na wirtualnym nieprzyjacielu, która bez wątpienia mimowolnie zatrzyma nas przed ekranami.

 

 

Co ciekawe pomyślano o dodaniu systemu ulepszania postaci. Niestety zaliczę go do dość skromnych, by nie napisać – ubogich. Bohatera za zebrane monety usprawniamy w obecnym na mapie sklepiku o dodatkowy punkt zdrowia lub lepszą amunicję z której strzelamy... palcem (mniejsza...).  Jak widzicie nie ma tego dużo, co na tle konkurencji stawia Cupheada w raczej negatywnym świetle. 

 

Oszustwo?

Jak znaczna część internetowej społeczności słusznie zauważyła pomimo dostępnych dwóch poziomów trudności – łatwego oraz trudnego, ten pierwszy służy wyłącznie do tzw. „poznania produkcji oraz zachowań oponentów”. Oznacza, to, że żeby ukończyć opowieść i dobrnąć do ostatniego wielkiego złego czarta musimy pokonać wcześniej jego koleżków na... maksymalnym levelu. 
Prawdę mówiąc takowe posunięcie autorów zadecydowało, że Cuphead otrzymał ode mnie oczko niżej w ocenie ogólnej. Nie mogę przymykać oczu na coś co uważam za jawną kpinę i zmuszanie kogoś do dostosowania się. 


Cudowny świat

Podejrzewam, że planując całe przedsięwzięcie autorzy doskonale zdawali sobie sprawę, czym kupią tysiące, a może nawet miliony graczy na całym świecie – oprawą wizualną. Prawdę mówiąc owa pułapka wyszła im znakomicie. Ogół jak zapewne wiecie wzorowano na amerykańskich bajkach z lat 30-40, które żyją nie tylko we wspomnieniach starych pryków, ale przyciągają również młodsze pokolenie znudzone komputerowymi, śmieciowymi animacjami. 

Finalny efekt wyszedł wręcz rewelacyjnie. Lokacje, czy postaci wyglądające jak Myszka Miki stworzono od podstaw – ręcznie, a następnie przeniesiono w 2D. Jednakże kupując grę miejmy na uwadze dość istotny fakt - obecne persony potrafią przybrać dość psychodeliczny kształt. Wyśmienitym przykładem jest pozornie uroczy słonecznik przeobrażający się w kwiatowego potwora, a takich wzorów idzie tylko mnożyć. Oznacza, to, iż produkt dedykowano dorosłym odbiorcom, a nie dzieciakom. 

 

 

Podejmując decyzję o ewentualnym zakupie Cuphead musicie mieć świadomość, że jest to produkcja skierowana do dość wąskiego grona hardkorowych, posiadających duży zapas cierpliwości odbiorców. Osoby kochające klasyczne platformówki raczej ominą rzeczoną produkcję szerokim łukiem. Nie zmienia, to jednak faktu, że dzięki cudownej rozgrywce mamy do czynienia z absolutnym must have roku.

Cuphead

Ocena
9
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Cudowna oprawa graficzna
  • Najbardziej wymagająca produkcja ostatnich lat
  • Niezwykły klimat klasycznych bajek
  • Minusy
  • Niektórym nie przypadną do gustu zasady zabawy opierające się głównie na walkach z bossami
  • Z góry narzucony maksymalny poziom trudności niezbędny do ukończenia gry
O autorze
YASIUYASIU
1166 0

0 Komentarzy