Call of Duty: Ghosts - Recenzje

10
ravn

Już od dłuższego czasu, rokrocznie wydawana jest kolejna część najpopularniejszego FPSa na świecie. Call of Duty, bo o nim mowa, praktycznie nie zmienił się od czasu wydanego w 2007 roku Modern Warfare (uznawanego przez wielu za najlepszą odsłonę serii), ściągając tym samym falę krytyki. To jednak nie przeszkadzało, by z roku na rok coraz więcej graczy sięgało po tytuł wydawany przez Activision. Najnowsza odsłona miała przełamać stagnację (przynajmniej technologiczną) i wprowadzić Call of Duty w erę nowej generacji. Sprawdźmy czy im się to udało.

Duchy

 

Na wstępie muszę przyznać, że serię darzę sporą sympatią i co roku zagrywam się w kolejne tytuły - więc oczywistym było, że najnowsze Call of Duty: Ghosts musi wpaść w moje ręce. Byłem ciekaw, czy twórcy dotrzymają słowa na temat next-genowej jakości tytułu oraz czy gra wybije się ponad średnią. Niestety, Duchy zawodzą - to tylko przyzwoita strzelanka, z nową generacją nie mająca nic wspólnego. A jeśli dorzucić do tego kilka mało przyjemnych „atrakcji” (dotyczących wersji pecetowej), ocena nowego CoD może okazać się bardzo trudna. 

 

 

USA vs Federacja


Kampania w Duchach jest zrobiona dokładnie na tą samą modłę, co w poprzednich częściach gry. Stajemy na przeciw złej i niedobrej organizacji (tym razem jest to Federacja), pragnącej za wszelką cenę pokonać USA - organizacji, której tradycyjnie przewodzi główny przeciwnik, Bad Guy twardziel. Mamy też naszych dzielnych i arcymęskich wojaków, którzy podejmują walkę z wrogiem, próbując jednocześnie dostać się do elitarnego i legendarnego oddziału duchów. Ot, standard - historia niczym nie zaskakuje, ale specjalnie zła też nie jest, braki nadrabiając nieźle zarysowanymi postaciami. Nie jest to może poziom pierwszego Black Ops czy Modern Warfare, ale podobać się może. Kampania na pewno bije na głowę fabułę najnowszego Battlefielda i nie sprawia wrażenia dodanej na siłę. O samej rozgrywce trudno napisać mi cokolwiek odkrywczego, bowiem jest to dokładnie ta sama formuła, którą znamy od lat, zawierająca tylko kilka nowości. Najciekawiej zaprezentowały się podmorskie starcia oraz strzelaniny w kosmosie (szkoda, że trwają tak krótko!). Warto jeszcze wspomnieć o czworonożnym towarzyszu - po zwiastunach można było wnioskować, że jego rola będzie nieco ważniejsza i ciekawsza, niż kilka okazjonalnych występów. Summa summarum otrzymujemy nieco zbyt krótką kampanię (chociaż i tak dłuższą niż w przypadku BF4), napakowaną po brzegi strzelaniem, wysokooktanową akcją, filmowymi skryptami i… mocno średnią grafiką. 

 

 

Bo do grania trzeba kilku


Tryb multiplayer jest od dawna jednym z ważniejszych punktów Call of Duty i stanowi silną konkurencję dla Battlefielda. W tym roku, po raz kolejny rozgorzały dyskusje, która gra lepiej sprawdza się w trybie dla wielu graczy i kolejny raz pytanie zostanie bez odpowiedzi. Nowy CoD, podobnie jak Battlefield rozkłada skrzydła dopiero we wspólnej rozgrywce z innymi ludźmi, prezentując jednak całkowicie inne podejście do zabawy, podążając wyznaczonym wiele lat temu szlakiem. Jeśli oczekujecie piekielnie szybkich i efektownych starć na niewielkich, choć świetnie zaprojektowanych mapach - CoD sprawdzi się w tej kwestii idealnie. W porównaniu do poprzedniczek, doczekaliśmy się tradycyjnie kilku zmian, parę elementów wyrzucono, inne przywrócono, dodano także kilka nowości. Nie są one może tak widoczne dla laika jak te wprowadzone przez konkurencyjnego Battlefielda, jednak weterani serii na pewno szybko je dostrzegą. Odmieniono mechanikę perków, zlikwidowano serie punktowe na rzecz serii zabójstw, powróciły pakiety bojowe itp. - jak wspominałem, zmian jest sporo, chociaż trudno jednoznacznie określić, które z nich są in plus, a które in minus. Modyfikacji nie uniknęły też tryby gry - niektóre, jak np. CTF wyleciały, a ich miejsce zastąpiły nowe, np. Crancked czy Grind. Te jednak zupełnie nie przypadły mi do gustu, średnio sprawdzając się w praktyce. Niewątpliwie miłą nowością są za to spore możliwości personalizacji naszego wieloosobowego alter ego - zmienimy nie tylko elementy wyposażenia czy mundur, ale także zmodyfikujemy wygląd twarzy czy wybierzemy… płeć! Najnowsze Call of Duty pozwala bowiem zdecydować, czy chcemy grać mężczyzną, czy wybierzemy postać kobiecą. Miły szczegół, który najbardziej powinien spodobać się płci pięknej.

 

 

Jak Cię widzą…


Jak wspominałem, Call of Duty Ghosts miał być powiewem świeżości w serii, przynajmniej pod względem technologicznym. Twórcy zapowiadali zupełnie nowy silnik graficzny, pasujący do nadchodzącej generacji. Już przed premierą było wiadomo, że „nowy” oznacza silnie zmodyfikowany i wielu zainteresowanych pytało, czy to wystarczy. Dzisiaj mogę z całą pewnością stwierdzić - Duchy są technologicznym trupem, który co jakiś czas miewa swoje momenty (chociażby podczas misji kosmicznych). Dość wspomnieć, że taki Crysis zostawia za sobą dzieło Infinity Ward o kilka długości, a przy tym działa znacznie, znacznie lepiej. Powiem więcej, rok 2013 obfitował w pięknie wyglądające produkcje jak np. Crysis 3 czy niedawno wydany Battlefield 4, które zoptymalizowano kilka razy lepiej. Moim największym zarzutem w kierunku CoD: Ghosts jest właśnie FATALNA jakość konwersji pecetowej. Jak zapewne pamiętacie, minimalne wymagania Duchów powodowały u niektórych palpitację serca i słusznie podejrzewano, że zostały mocno zawyżone - jest to często spotykana praktyka, znana od wielu lat. Problem leży gdzie indziej. Twórcy założyli na grę wirtualny kaganiec, który uniemożliwia uruchomienie jej na komputerze posiadającym mniej niż 6GB ramu - po co? Tego nie wie nikt, tym bardziej, że bardzo szybko powstały nieoficjalne łatki pozwalające uruchomić piracką kopię na pecetach z mniejszą ilością pamięci. Co więcej, użytkownicy donoszą, że gra na maksymalnych ustawieniach wykorzystuje tylko około 2GB ramu! Nie ładnie Infinity Ward, nie ładnie. Wspominałem też, że gra została fatalnie zoptymalizowana. W moim przypadku tytuł działał bez większych problemów (ot, w jednej czy dwóch misjach pojawiały się delikatne przycinki), jednak na niższych ustawieniach od chociażby BF4, co samo w sobie jest kuriozalnym przypadkiem. A warto zaznaczyć, że bardzo wielu graczy spotyka się z całą gamą błędów, niezależnie od posiadanej konfiguracji. 

 

 

Co z tymi Duchami?


Mam spory problem w ocenie tej gry. To nadal przyjemna strzelanina, z niezłą kampanią i bardzo dobrym multiplayerem, która z pewnością zapewni sporo zabawy fanom szybkich starć. Gra straszy jednak przestarzałą technologią, fatalną optymalizacją (przynajmniej w wersji PC - konsolowych edycji nie testowałem) oraz, co tu dużo mówić, nieprzyjemnymi i nieuczciwymi zagrywkami twórców. Szczególnie ostatni punkt jest moim zdaniem karygodny - taka sytuacja nie powinna w ogóle mieć miejsca! Jest szkodliwa nie tylko dla graczy ale też dla całej branży, bowiem daje ciche przyzwolenie na podobne zagrywki w przyszłości. Mam nadzieję, że Activision i Infinity Ward uderzą się w pierś i wyciągną rękę w kierunku graczy, którzy zakupili ich produkt - wtedy do oceny będzie można z czystym sumieniem dodać 1-1,5 punkta.

Call of Duty: Ghosts

Ocena
6
Wasza ocena
6.4
Oceń grę
  • Plusy
  • Udany tryb dla wielu graczy
  • Niezła kampania dla jednego gracza
  • Spora liczna broni oraz możliwości personalizacji
  • Kilka ciekawych nowości
  • Minusy
  • Przestarzała technologicznie
  • Tragiczna optymalizacja
  • Bardzo nieprzyjemne zagrywki twórców w stosunku do graczy
O autorze
ravnravn
54 0

Z klawiaturą i myszką na biurku, konsolką w kieszeni lub padem w ręce jestem niemal od zawsze. Zajarany setką różnych rzeczy. Gry doceniam za emocje, klimat i magiczne „to coś”.

1 Komentarz

Macias 6 lat temu

Dla mnie dobry COD zatrzymał się na pierwszym Modern Warfare.

0 Odpowiedz