Remastery, remastery – więcej was matka nie miała? - Felieton

60
Cascad

Konsole nowej generacji nie uznają czegoś takiego jak wsteczna kompatybilność. Mimo iż można było to załatwić na PS2, na pierwszych modelach PS3, na Wii, na NDS-ie i 3DS-ie, mimo iż Wii U też odtwarza gry z Wii, a X360 uruchamiał sporo tytułów z Xboksa to cała generacja PlayStation 3 i Xboksa 360 została wykluczona na ich następcach. No chyba, że kupimy drugi raz to samo, w wyższej rozdzielczości.

 

 

Zacznijmy może od samego terminu „remaster”, który sugeruje, że odnawiamy coś co było poprzednio na poziomie „master”*. Słowo to pasuje więc do nowych edycji gier jak świni siodło, jednak z braku laku z niego korzystamy („remake” w ogóle nie pasuje, a „Definitive Edition” wygląda koszmarnie). Może to zbytnie uproszczenie, które nie przystoi jednak najważniejsze, że każdy wie o co chodzi. A taki jest cel posługiwania się językiem...

 

Skoro mamy to wyjaśnione to weźmy się za przyczynę powstawania remasterów, które zalewają PS4 i XOne szybciej niż zupełnie nowe gry. Najważniejszy powód to oczywiście kasa, która dla wydawcy jest wszystkim – jeżeli można znów wpuścić swój produkt na stale rosnący rynek mający już 20 milionów odbiorców (mniej-więcej tyle osób ma nowe konsole Sony i Microsoftu) niskim kosztem to czemu by tego nie robić? Tym bardziej, że obie platformy korzystają z architektury x86 właśnie po to, by łatwo konwertować gry między nimi i pecetami. I nie chodzi tu tylko o szybszy proces developingu najnowszych gier, ale i o wrzucenie wersji pecetowych na nowe konsole (i nazwanie ich remasterami bo wyglądają jakby miały włączone wysokie detale i dodatkowe efekty).

 

 

Graczy to jednak nie obchodzi i narzekają na to, że ciągle dostają „to samo”. Niemal każda zapowiedź jakiegoś remastera (najświeższy przykład to Borderlands) wywołuje trzy typy reakcji:

 

- Pozytywną, graczy którzy jeszcze nie grali, ale chcą zagrać.

- Negatywną tych, którzy mają dość powtarzania ciągle tego samego.

- Pozytywną graczy, którzy już grali i chcą to zrobić jeszcze raz w ładniejszej oprawie.


Jak widać pozytywy przeważają (obojętności nie wpisywałem). Dlatego warto dać wszystkim do zrozumienia, że jeśli nie podoba im się pojawienie jakiegoś remastera stosunkowo młodej gry to nie ma potrzeby na to narzekać, bo nikt ich nie zmusza do zakupu tej wersji. Takie to proste.

 

Inna sprawa, że narzekanie na rynek zmieniający się w jeden wielki festiwal recyklingu ma już sens, bo każdy chce dostać coś nowego zamiast „staroci” za cenę normalnej premiery (jednak gdyby te remastery startowały po cenie ok. 100 złotych to nikt by nie śmiał mówić o nich niczego złego). Najbardziej boli właśnie ten brak oferty dla osób, których nie interesują odnowione tytuły z poprzedniej generacji. Oni ledwie mają w co grać.

 

 

Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – jesteśmy teraz w okresie przejściowym między generacjami, takim jaki jeszcze nigdy się w naszej branży nie zdarzył. Wymaga on od nas długiego czekania na to aż XOne i PS4 się rozkręcą, ale gdy już się to stanie gier nie zabraknie, ani dla tych którzy są ze wszystkim na bieżąco ani dla tych, którzy lubią sięgnąć po jakiś remaster. 

 

 

*tylko The Last of Us ma w tytule Remastered, w wersji na PS4, i akurat tej grze się należy.

 

 

O autorze
CascadCascad
3215 22

Prawdziwy entuzjasta gier, który uwielbia z nich szydzić, żartować i nakręcać się na kolejne premiery. Piszę dla was newsy, raporty, recenzje… lubię oryginalne pomysły, dziwactwa i cały czas jestem na czasie. 

6 Komentarzy

REDmartinesart 6 lat temu

Co do samych remasterów, to jestem za, jak mają wyglądać tak jak ostatni Resident Evil. Ale przeciwko, jeśli ma to być poprawka cieni na warsztatowej szafce jak w Metro.

1 Odpowiedz
shav 6 lat temu

"Zacznijmy może od samego terminu „remaster”, który sugeruje, że odnawiamy coś co było poprzednio na poziomie „master”*. Słowo to pasuje więc do nowych edycji gier jak świni siodło, jednak z braku laku z niego korzystamy (...)". Wut, co takiego? Dlaczego to słowo nie pasuje? Powszechnie używa się go w odniesieniu do film i muzyki, w takiej samej sytuacji - przy odświeżonych nagraniach. Nazwa jak najbardziej adekwatna do produktu, niezbyt rozumiem za to tekst o "poziomie master" i odniesieniu do The Last of Us, bo akurat remastering z mistrzostwem nic wspólnego nie ma.

0 Odpowiedz
Cascad 6 lat temu

to była zabawa słowem - przytyk do tego, że gry które otrzymują ten przydomek wcale nie były arcydziełem podczas swej oryginalnej premiery. widocznie za słabo nakreśliłem tę myśl, mea culpa :)

1 Odpowiedz
REDmartinesart 6 lat temu

@Cascad:

to była zabawa słowem - przytyk do tego, że gry które otrzymują ten przydomek wcale nie były arcydziełem podczas swej oryginalnej premiery. widocznie za słabo nakreśliłem tę myśl, mea culpa :)

A widzisz;) czytam to 10 razy i myślę czy aby ten master wciśnięty z gwiazdką, nie był przytykiem na jakość odnawianych produkcji. Szykuję się, co by tu napisać - a tu info, że pojawił się nowy komentarz i... tadam się wyjaśniło. No trochę słabo nakreśliłeś. Tropy dałeś to fakt, tu gwiazdka, na dole adnotacja, no niech ci będzie ;P

1 Odpowiedz
REDmartinesart 6 lat temu

Oj Cascad zwolnij trochę chłopie. Słowo Remastered było znacznie wcześniej używane, niż ktoś w ogóle wpadł na pomysł remasterowania gier wideo. Zapoznaj się najpierw z pierwotną definicją, która w skrócie ma na celu podwyższenie jakości w oparciu o dostępną, nowszą technologię. Z oczywistych względów zaczęło obowiązywać nie tylko w branży muzycznej. Chyba że masz ochotę bawić się w słowotwórstwo osobno dla audio i wizji -remastered revisual?. Z resztą remaster z definicji to nie tylko zmiana jakości dżwięku i obrazu!, to często zmiana ostatecznej wizji całości w drobnych detalach za pomocą np. mikserów (w przypadku gier, dodatkowych filtrów itp.) Więc gdzie tu świńskie siodło? Żadna z tych remasterowanych gier nie została wydana w polsce, więc i słowo remastered nie pochodzi od nas. Wyjdą polskie tytuły będzie retusz?:P

0 Odpowiedz
Cascad 6 lat temu

przecież ja tłumaczę to pojęcie tylko w odniesieniu do gier, nie sądziłem, że ktokolwiek mógłby pomyśleć, że uwazam, że powstało teraz i nie było wczesniej używane :D weź zwolnij, wtedy lepiej się czepiasz.

0 Odpowiedz