Według Arxan Technologies piractwo nadal jest poważnym problemem dla branży związanej z interaktywną rozrywką. Tylko w tym roku 31 000 – domyślnie płatnych – tytułów pojawi się w nielegalnym obiegu. Przedstawiona liczba stanowi podwojenie (z okładem) wartości zapisanej w raportach z okresu kalendarzowego 2012.
Natomiast w badaniu przygotowanym przez Tru Optic przeczytamy o stratach finansowych – przypisanych do haniebnego procederu. W 2014 roku wartość „piratów” wynosiła 74,1 miliarda dolarów. Tak, to przychody, jakie domyślnie powinny trafić do przedstawicieli branży. Co ciekawe, legalny handel wygenerował 83,6 mld$ przychodu. Jak widzicie, różnice są naprawdę niewielkie.
Kto zarabia na piractwie realne pieniądze? Oczywiście trzeba tu wskazać serwisy oferujące treści pozbawione odpowiednich zabezpieczeń. Przychód jest czerpany z reklam i dobrowolnych/wymaganych płatności – kwot przekazywanych przez użytkowników. Tylko w zeszłym roku było to ponad 200 milionów dolarów.
Źródło: Gearnuke
8 Komentarzy
Kolejny ranking który liczy straty finansowe na błędnej zasadzie 'ściągnięte=ukradzione' - czyli każda osoba która NIE MOŻE czegoś ściągnąć, idzie do sklepu to kupić. Skrajny błąd. Niemożliwość dostania czegoś w sieci bardzo rzadko równa się zakupieniu tego drogą legalną.
Kiedyś był jakiś sondaż i okazało się, że najwięcej gier kupują piraci. Niestety w dzisiejszych czasach firmy tworzące gry strzelają sobie same w stopę (np. EA z ogromną ilością płatnych DLC za nim jeszcze w ogóle gra wyszła) i ceniąc swoje gry powyżej ich wartości (zrzucają winę wysokich gier na piractwo co jest nie prawdą). Jak ktoś chce kupić grę to i tak kupi, dużo osób ściąga piraty tylko po to by sprawdzić czy gra jest warta swojej ceny
Z tym przecenianiem swoich gier bym nie przesadzał. Wymagania gracza są znacznie wyższe niż parę lat temu co przekłada się na koszt produkcji. Jedyne gry które są sprzedawane powyżej wartości, to te od blizzarda. A piraci traktujący pobieranie gier jak wersję demo to bzdura totalna. Ma to jedynie zastosowanie jeśli taki pirat zechce zagrać online. W przeciwnym wypadku, ściągnie, ukończy i nigdy do niej nie wróci. Taka prawda.
Piractwo byłoby o wiele mniejsze, gdyby gracze uświadomili sobie jedną rzecz: Nie musicie zagrać w każdą grę. Dla przykładu: Moje konto Steam ma 9 lat i przez ten czas zebrałem 110 gier i wszystkie ukończyłem. Do tego mam kilka tytułów na origine, coś tam też mam na gogu i tyle. W życiu ściągnąłem dwie pirackie gry. F1 2011 i Heroes of Might and Magic III. W obu przypadkach tylko dlatego, że oryginalne nośniki były nieczytelne.
Dakann tak się liczy straty nawet w małych przedsiębiorstwach, jeśli posiedzisz dłużej nad rysunkiem i ktoś go ukradnie w sieci to mimo, że nie chciałeś go sprzedawać wycenisz swoją pracę. A już na pewno jeśli go ktoś wykorzysta dla własnych celów. To dlatego te osoby (złodzieje) są liczeni później w bilansie jako strata. W ostatecznym rozrachunku pograłeś, czy obejrzałeś film ale nie zapłaciłeś - to jest strata dla firmy. Proste jak c..j
Worlther, wybacz ale głupoty piszesz, proszę cię nie wsadzaj ludzi do jednego worka, to że ty tak nie robisz nie znaczy że coś jest bzdurą. Mam 36 lat, w gry gram od Comodore, mam spora kolekcję tytułów i sam nie wiem ile w życiu przeszedłem gier. I bardzo często korzystam z torrentów aby sprawdzić czy gra jest warta zakupu, lubię mieć oryginały i od chyba 7 lat nie przeszedłem żadnego pirata do końca ( zazwyczaj kończyłem po 2-3 godz i stwierdzałem czy chce grac dalej czy nie, jak tak to szedłem kupić grę). To developerzy nas robią w kanta i to ostro, nie dając dem i możliwości sprawdzenia co jest gównem a co wartościowym tytułem, przykładów gdzie w danym tytule tylko marketing był na dobrym poziomie jest sporo. Dlaczego mam wydawać w ciemno 150 zł a potem odłożyć grę na polkę po 3 godzinach bo stwierdzę że albo mi nie przypadła do gustu albo zwyczajnie jest słaba. Niech przywrócą dema i zobaczą że piracenie mocno spadnie, i większość moich znajomych myśli podobanie. Ale wiesz dlaczego tego nie zrobią ? bo nie zarobią, bo 70% gier w takiej sytuacji nie zarobiło by na siebie, bo dzis z nielicznymi wyjątkami gry się produkuje taśmowo ( przez co są pełne błędów i kiepskich mechanik) a nie tworzy z pasją.
Rowek jesteś złodziejem i już. Zagranie 2h to tez piractwo. Dema zlikwidowano bo zmniejszały sprzedaż. Takie prawa rynku. Gdyby były obowiązkowe niektóre gry by w ogóle nie wyszły.
Więcej piratów bo więcej graczy NORMALKA! I jakie straty?! Jeśli ktoś spiracił grę to WCALE nie znaczy, że by ją kupił! Także o żadnych stratach nie może być mowy przez piractwo.
Nie rozumiesz na czym polegają straty. Wymyślasz coś wartego milion dolarów, po czym ktoś kradnie twój pomysł i nie musi nawet na nim zarabiać, ale go zabrał. Tobie to nie przeszkadza, bo i tak przecież nie kupiłby go. To samo jest z grami, im więcej sprzedasz tym bardziej zwrócą się koszta i zarobisz pieniądze na tworzenie kolejnej części. Kiedyś ktoś to ładnie wytłumaczył na YT, polecam poszukać i obejrzeć, a wtedy sobie uświadomisz o co tak na prawdę mi chodzi.