Warface - Recenzje

10
JohnSnake

Pierwsze kroki studia Crytek na scenie gier free-to-play przypominają mi trochę pijacki chód studenta, który wraca z klubu i stara się wejść do swojego pokoju na stancji – wszystko odbywa się raczej po cichu, z kilkoma potknięciami po drodze oraz bólem głowy na drugi dzień. Jakie decyzje podjęła firma braci Yerli na 'imprezie' zwanej Warface? Dowiecie się, czytając poniższą recenzję.

 

Jak wspomniałem wcześniej, Warface należy do niechlubnego grona gier darmowych. Mało tego, jest to MMOFPS – gatunek, którego rozwój jest raczej powolny, a jego przedstawiciele notorycznie zostają zamykani z przeróżnych powodów, takich jak brak popularności, skopany item shop czy plagi oszustów. Panowie z Crytek postanowili jednak spróbować swoich sił na dość niepewnym dla nich gruncie. Ich nowa strzelanka opowiada dość oklepaną historię – mamy bliską przyszłość, a dekady kryzysu gospodarczego przyczyniły się do powstania złej wersji kapitalizmu, w której życie ludzkie nie ma żadnego znaczenia, a liczy się tylko zysk i agresywne pozyskiwanie wszystkich możliwych surowców. Taki stan rzeczy utrzymywany jest przez najemnych żołnierzy z frakcji Blackwood, natomiast sprzeciwiają się im wojownicy z Warface. Fabuła nie ma oczywiście najmniejszego znaczenia dla dalszej rozgrywki, zwłaszcza że mamy do czynienia z sieciowym FPS'em, w którym brakuje miejsca na dialogi i zwroty akcji.

 

Współpraca to podstawa

 

Pierwszą bolączką, na którą przyjdzie nam się natknąć, jest brak normalnego klienta – wszystko dzieje się w oknie przeglądarki. Plugin odpowiedzialny za działanie programu bardzo lubi się wykrzaczać, zwłaszcza gdy mamy otwarte jeszcze inne strony internetowe. Podwyższa to też niepotrzebnie wymagania sprzętowe. Szkoda, ponieważ wersja gry naszych wschodnich sąsiadów została stworzona tak, jak Bozia nakazała. Crytek pragnął jednak wypromować swój portal/hub growy (na którym póki co widnieje jedynie Warface), więc musimy się pogodzić z naszym ciężkim losem.

 

Sama gra podzielona jest na dwie części – Versus i Co-op. Ten pierwszy to typowe PvP składające się z takich trybów jak zwykły i drużynowy deathmatch, szturm, podbój czy podkładanie bomby. Kooperacja natomiast zawiera misje o rosnącym poziomie trudności, podczas których walczymy ze zwykłymi przeciwnikami jak i bossami. Taka zabawa zdecydowanie bardziej przypadła mi do gustu, wprawdzie SI zgubiło po drodze swoją inteligencję, ale rozgrywka w tym trybie faktycznie wymaga pewnej dozy współpracy, zwłaszcza na późniejszych etapach – czasami musimy oflankować bossa, żeby trafić w jego czuły punkt i zadać mu jakieś obrażenia, innym razem dalsze przejście jest możliwe tylko wtedy, gdy dwie osoby usuną z drogi przeszkodę lub podciągną się na niedostępną platformę. Podczas gry towarzyszyło mi poczucie deja vu, mapki nie dość że wyglądają tak jak w dziesięciu innych modern military shooterach, to jeszcze są mało zróżnicowane w obrębie samej gry. Walczymy głównie na Bałkanach i Bliskim Wschodzie, więc oglądamy przede wszystkim jakieś opuszczone fabryki/doki lub wioski.

 

 

Wybierać możemy spośród czterech klas postaci – snajpera, szturmowca, inżyniera i medyka. Dwie ostatnie musimy jednak odblokować zdobywając kolejne poziomy doświadczenia. Wojacy różnią się umiejętnościami specjalnymi i uzbrojeniem, np. medyk potrafi leczyć i wskrzeszać, a do obrony używa strzelb, natomiast szturmowiec korzysta z wszelkiej maści karabinów i jest odpowiedzialny za uzupełnianie amunicji swoich kompanów. Po kilku godzinach gry miałem jednak wrażenie, że klasy były tworzone z myślą o walce PvE, gdzie możliwość uzupełniania zapasów i życia oraz pancerza potrafi być nieoceniona. W walce z żywymi przeciwnikami sprawa wygląda inaczej – przykładowo, wskrzeszony przez medyka kompan i tak będzie mieć w statystykach dopisaną dodatkową śmierć. Skoro już jesteśmy przy temacie samych graczy, to warto wspomnieć, że jest ich dość mało. Granie ma sens głównie w godzinach wieczornych, ponieważ wcześniej ciężko jest znaleźć drużynę do trudniejszych zadań w trybie co-op, a pokoje PvP potrafią świecić pustkami. Solidny kop w tyłek należy się więc osobie odpowiedzialnej za promocję gry, tytuł praktycznie nie ma reklamy i nie dziwota, że tak mało osób o nim wie.

 

Osobny akapit muszę poświęcić ogólnie pojętemu uzbrojeniu. Przyjdzie nam korzystać z fikcyjnych pukawek opartych na prawdziwych broniach. Każdy gnat można ulepszać, dodając inny celownik czy tłumik. Dużym plusem jest to, że gadżety możemy zmieniać 'w locie', działa tutaj system podobny do tego z serii gier Crysis – po naciśnięciu odpowiedniego przycisku nasza postać pokazuje nam broń, a my możemy wtedy szybko zmienić dany element uzbrojenia. Dostęp do coraz lepszego ekwipunku definiowany jest przez nasz poziom doświadczenia i stan portfela – zarówno tego wirtualnego jak i prawdziwego. Nowa broń potrafi kosztować kilkadziesiąt tysięcy 'kredytów' (wygrany mecz daje nam ich może 300-400), ale zawsze możemy się wspomóc prawdziwymi pieniędzmi. Mi jednak nie spieszno było wydawać 30zł na nowy karabin, który za kilka leveli straci na przydatności. Stare powiedzenie głosi, że Item Shop to twój wróg, co również i tutaj jest prawdą.

 

 

Muszę przyznać, że jeżeli chodzi o walkę, to nie bawiłem się tak dobrze od czasów FEAR Combat. Poczucie strzelania jest bardzo dobre, chociaż mamy do czynienia z kolejnym tytułem, w którym odrzut broni jest raczej marginalną rzeczą. Nasz żołnierz wykonuje efektowne wślizgi, podczas których może również strzelać (dostając za to dodatkowe punkty), skacze z gracją przez przeszkody, a i z kolby potrafi pociągnąć, jeżeli ktoś podejdzie niebezpiecznie blisko. Może się wydawać, że są to raczej podstawowe rzeczy, ale pamiętajmy, że większość darmowych MMOFPS'ów zatrzymała się w rozwoju gdzieś na poziomie CS'a 1.6 – Warface przy nich jest jak nowe Lamborghini przy konnym powozie.

 

Pokaż swoje barwy wojenne!

 

Jako że twórcą Warface jest Crytek, to firma postanowiła i tutaj skorzystać ze swojego flagowego silnika, czyli CryEngine 3. Na próżno nam jednak szukać najnowszych wodotrysków takich jak efekty DX 11, jednak grafika – z technicznego punktu widzenia – jest bardzo ładna, tekstury są ostre i szczegółowe. Zastrzeżenia można mieć jednak do samej stylistyki, która jest monotonna i raczej szarobura. Nie można jednak wykluczać, że w przyszłości zobaczymy żywsze i ciekawsze lokacje. Myślę jednak, że tylko częściowe wykorzystanie możliwości silnika było celowym zabiegiem, ponieważ dzięki temu gra wymaga stosunkowo słabego sprzętu. Uruchomimy ją nawet na ponad pięcioletnim komputerze. Jak pisałem wcześniej, również te wymagania można było obniżyć, serwując nam zwykłego klienta gry. Przez całą rozgrywkę denerwowały mnie pewne problemy techniczne. Postaci poruszały się bardzo specyficznie i nienaturalnie, momentami wręcz pływały po mapie. Bardziej irytujący był jednak ragdoll – zabawnie jest patrzeć na trupy układające się w najgłupsze możliwe sposoby, ale kiedy piąty raz z rzędu giniemy, ponieważ nasza postać blokuje się na ciele poległego przeciwnika (co robi z niej łatwy cel), to już nie jest nam tak do śmiechu.

 

 

Wojenko, wojenko, cóżeśt ty za pani?

 

Moja przygoda z Warface zostawiła mnie z jednym pytaniem – do kogo adresowana jest ta gra? Kolejny wojskowy FPS, który powiela utarte schematy, niekoniecznie robiąc to w całkowicie dobry sposób. Mam wrażenie, że jest to produkcja, która nie do końca wie, w którą stronę ma podążać. Co najwyżej poprawny tryb PvP oraz ciekawa kooperacja, która nie rozwinęła jeszcze skrzydeł, to chyba wciąż za mało, żeby zachęcić większe rzesze graczy. Wśród darmowych gier jest wiele strzelanek, które dadzą nam więcej zabawy, a przy okazji oferują jakieś unikatowe elementy - chociażby PlanetSide 2 z gigantycznymi polami bitew, Warframe w którym twórcy skupili się na trybie co-op, czy też inny wojskowy shooter - Ghost Recon Online, dający większe pole do popisu w kwestii doboru uzbrojenia czy zagrywek taktycznych podczas walki. Crytek musi więc zrobić rachunek sumienia i tchnąć trochę więcej życia w swój pierwszy tytuł free-to-play.

 

 

Warface

Ocena
6.5
Wasza ocena
8.5
Oceń grę
  • Plusy
  • dość niskie wymagania sprzętowe
  • ładna grafika
  • ciekawy tryb kooperacji
  • przyjemna walka
  • Minusy
  • nietrafiony pomysł z graniem przez przeglądarkę
  • problemy z ragdollem i animacją postaci
  • sztampowe lokacje
  • nieprzydatność niektórych klas postaci w trybie PvP
O autorze
JohnSnakeJohnSnake
707 9
Pecetowiec wierny wujkowi Newellowi. Fan sieciówek, 'rogalików' i sandboxów. Serialowy maniak. Wieczny poszukiwacz dobrego kina science-fiction oraz fantasy. Oprócz tego lubi dobre żarcie i jeszcze lepsze piwo. Innymi słowy – typowy nerd.

1 Komentarz

awatar
WiemBoGrAm (gość) 11 dni temu

Chyba najlepszy shooter free to play. Pomimo upływu czasu jest z kim pograć. Ma grono swoich wrogów i fanów. Mi osobiście odpowiada klimat (bez żadnych udziwnień) i bogaty wybór trybów gry PVE i PVP. ............................................ https://www.youtube.com/watch?v=4edAfSEp8yw

0 Odpowiedz