LEGO Harry Potter: Collection - Recenzje

06
Piechol

Książki o Harrym Potterze od zawsze były mi bliskie, przeczytałem je wszystkie od deski do deski, czasami jednym tchem. Popularność młodego czarodzieja przez lata rosła, więc przyszedł czas na pojawienie się gier w tym uniwersum, filmów… Ale to oczywiście nie jedyne warstwy życia do jakich przeniknął Harry Potter. Figurki, piórniki, pościele, plecaki praktycznie wszystko gdzie można władować postać z Hogwartu. Potter był wszędzie. A teraz za sprawą nowej książki i nowego filmu zanosi się, że znowu będzie. Na dowód tego dostałem do recenzji LEGO Harry Potter: Collection na PS4. O ile z formułą gier LEGO miałem już wcześniej do czynienia, to z Harrym Klockiem jeszcze nie. Co mogę powiedzieć po zapoznaniu się z klockowymi przygodami Chłopca Który Przeżył?

 

Po pierwsze, że bawiłem się całkiem przyjemnie. To mimo wszystko w dalszym ciągu dobrze znana mechanika zabawy, taka jak w innych grach z klockami w roli głównej, ale na czyjejś licencji. Przemierzamy swoją postacią planszę w całości zbudowaną z klocków LEGO i dokonujemy jej destrukcji zbierając punkty albo ratując napotkane postacie kolekcjonując je przy tym, żeby później móc się w nie wcielić. Tylko, że tym razem wszystko to jest podane w czarodziejskiej otoczce znanej z książek J.K. Rowling. W skład LEGO Harry Potter: The Collection wchodzą dwie gry wydane na konsole poprzedniej generacji: LEGO Harry Potter: Years 1-4 i Years 5-7. To cała historia o młodym czarodzieju w skondensowanej formie i do tego przedstawiona nie tylko przy pomocy LEGO, ale także bez użycia słów. Ludziki nie mówią i wszystkie scenki jakie uświadczymy z ich udziałem są praktycznie nieme (nie licząc pomruków i chrząknięć). Studio Traveller's Tales postawiło przed sobą trudne zadanie przedstawienia bardzo skomplikowanej historii i do tego z dodatkowymi utrudnieniami. Jaki efekt udało im się osiągnąć? Przekomiczny. Jako fan książek i filmów bezbłędnie rozpoznałem wszystkie ważniejsze lokacje i wydarzenia, co spowodowało, że scenki przerywnikowe w grze dodatkowo zyskiwały na humorze. Nie sposób nie zaśmiać się kiedy widzi się poważne sceny (zwłaszcza te z Lat 5-7), które w książce i w filmie trzymały w napięciu, a tutaj siłą rzeczy po prostu musiały być humorystyczne (nawet śmierć Zgredka wypadła tutaj zabawnie). Jednak gry z serii LEGO zdążyły nas już przyzwyczaić do tego, że podczas gry kąciki ust nie zwykły wędrować ku dołowi. I bardzo dobrze, bo należy pamiętać, że to mimo wszystko gra kierowana do dzieci (albo hardcorowych fanów LEGO, ew. Pottera), a nikt nie chciałby przecież, żeby nasza pociecha odchodziła od konsoli ze łzami w oczach, prawda?

 

 

Jednak czasami może się tak wydarzyć. Bo mimo tego, że to remaster i animacja trzyma stałe 60 klatek przy 1080p, to można doszukać się tutaj kilku archaicznych mankamentów, które zapewne targały też wersje na konsolach poprzedniej generacji. Kamera potrafi czasami solidnie zaleźć za skórę i utrudnić zabawę do tego stopnia, że przeskoczenie nad przepaścią do miejsca gdzie fabuła ruszy do przodu potrafi poprzedzić kilkanaście zgonów. Ale to nie wszystkie negatywy. Problemów mogą przysporzyć również zagadki. Oczywiście nie z powodu swojego stopnia skomplikowania, to w dalszym ciągu produkcja dla dzieci, ale dlatego, że czasami elementy potrzebne do rozwiązania zagadek są tak małe i trudne w zlokalizowaniu, że można zatrzymać się na kilka minut. To bardzo frustrujące, kiedy zna się rozwiązanie problemu jaki jest przed nami postawiony, bo to przecież oczywiste, ale nie można znaleźć przedmiotu, który jest brakującym elementem układanki. A nawet kiedy już to zrobimy, to trzeba popisać się nie lada dokładnością i stanąć dokładnie przed i na wprost przedmiotu, żeby ten się podświetlił i umożliwił interakcję. Czyli nie wszystko jest tutaj tak proste i tak intuicyjne jak powinno być w grze LEGO kierowanej do najmłodszych. Czy zatem coś jeszcze stanowi o sile tej składanki?

 

 

Bezapelacyjnie jest to tryb kooperacji, którego nie mogło tutaj po prostu zabraknąć. W każdym momencie gry możemy podać drugiego pada osobie znajdującej się w pobliżu i może ona błyskawicznie wskoczyć do rozgrywki i pomóc w ciężkiej przeprawie np. z trollem w szkolnej toalecie. Tym razem deweloper pokusił się o podzielenie ekranu kiedy dwoje graczy oddali się za bardzo od siebie, a nie na współdzielenie jednego ekranu, tak jak miało to miejsce w niektórych z poprzednich odsłon gier z klockami LEGO. Jest to rozwiązanie zdecydowanie lepsze, ponieważ w ten sposób gracze nie muszą pilnować się wzajemnie, żeby nie opuścić obszaru rozgrywki, a przy tym nie ograniczają się i każdy może pójść w swoją stronę. Większa swoboda jest zawsze w cenie.

Tym co jeszcze się udało, oczywiście oprócz świetnego poczucia humoru, jest Hogwart, pełniący tutaj rolę HUB-a, ale także głównego obszaru rozgrywki. Kiedy wcielamy się w czarodzieja z piorunem na czole i zajmujemy się zwykłymi zajęciami jakie zostają postawione przed uczącym się czarodziejem to szkoła ta faktycznie wydaje się jak drugi dom. Po paru godzinach gry poruszamy się w tym środowisku jakbyśmy byli u siebie, pamiętając bezbłędnie gdzie należy się udać, żeby dostać się w pożądane miejsce. A to bardzo przydatne, zwłaszcza kiedy chcemy porwać się z motyką na słońce i zebrać wszystkie znajdźki i odblokować wszystkie postacie jakie przygotował dla nas deweloper. Jest tego od groma i dla wytrwałych przedłuża to rozgrywkę o dodatkowe kilka godzin. Dodatkowo ponowne przemierzanie tych samych korytarzy ujawnia tutaj zalążki metroidvanii, czyli takiego rozplanowania akcji, że powrót w te same lokacje jest uzasadniony, bo po jakimś czasie odblokowujemy zaklęcia potrzebne do pokonania przeszkód, które wcześniej wydawały się nie do sforsowania. Trzeba przyznać, że poruszanie się po Hogwarcie wyszło tutaj nad wyraz zjadliwie, nie tylko ze względów praktycznych i wizualnych, ale także rozrywkowych, a to bardzo istotne, bo jest to tutaj trzon rozgrywki.

 

 

Podsumowując: LEGO Harry Potter: Collection to najzwyklejszy remaster. Pierwsza odświeżona wersja gry z LEGO w tytule, jednak nie jest to dobry prognostyk na przyszłość. Poza 60 klatkami i 1080p nie ma tutaj kompletnie nic nowego, deweloper nie popisał się kreatywnością, tylko odwalił swoją robotę i takim oto sposobem mamy dwie gry z Harrym Klockiem na PS4. Jednak jeżeli oceniać ten zestaw pod kątem samych gier to w dalszym ciągu dostarczają one masę dobrej zabawy, może nie najwyższych lotów, ale jednak potrafią zająć i przykuć do telewizora na wiele godzin. Polecam zatem tę produkcję wszystkim, którzy szukają dobrej gry pod choinkę dla swojej pociechy. Oczywiście pod warunkiem, że nie grała ona w wersje na konsolach poprzedniej generacji. Wtedy bądź pewien, że będzie to nietrafiony prezent.

LEGO Harry Potter: Collection

Ocena
7
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Cały Harry Potter w pigułce
  • Humor
  • Kooperacja
  • Minusy
  • Nic nowego, po prostu 1080p i 60 klatek
  • Czasem bywa frustrująca
  • Brak spolszczenia
O autorze
PiecholPiechol
456 2
Gra odkąd pamięta. Prawdziwy pasjonat gier wideo. Bardziej narratywista, niż ludolog, jednak nie przejdzie obojętnie obok żadnej gry wartej uwagi. Fanboy konsol wszelakich, sporadycznie grywa też na innych sprzętach. Marzy o tworzeniu gier.

0 Komentarzy