Get Even - Recenzje

Smyku

Znacie ten dowcip o śwince morskiej? Że ani ona świnka, ani morska? Z Get Even jest podobnie. Twórcy chcieli chwycić za ogon zbyt wiele srok i ewidentnie przeszacowali własne siły. W ten sposób powstała gra ciekawa, ale miejscami ewidentnie nie dająca rady. Czy mimo to warto wydać na nią stówę?

 

W Get Even wcielamy się postać Cole'a Blacka. Mężczyzna budzi się w opuszczonym budynku, dzierżąc w dłoni smartfona i dziwną broń. Jedyne, co pamięta, to że ma ocalić jakąś smarkulę przed porywaczami. Kim jest dziewczyna? W jaki sposób Cole się tam w ogóle znalazł? Nim te pytania wybrzmią do końca, dochodzi do prawdziwej katastrofy, po której Black tym razem odzyskuje świadomość w szpitalu psychiatrycznym. Tam niejaki Red informuje go, że Cole postanowił poddać się eksperymentalnej terapii, mającej pomóc mu odzyskać pamięć. Dzięki specjalnemu hełmowi bohater jest w stanie zanurzać się w ukrytych w podświadomości wspomnieniach, odtwarzając je i wydobywając na powierzchnię. Rzecz jasna im Black jest bliżej prawdy, tym sytuacja coraz bardziej się komplikuje. 

 

Nie taki straszny

Get Even było promowane jako dreszczowiec, a niektórzy mogli upatrywać w grze polskiej odpowiedzi na Outlast. Nic bardziej mylnego. Wystarczy wycieczka po pierwszym wspomnieniu, by nastrój niepokoju od razu prysnął. Wtedy to bowiem lądujemy w siedzibie korporacji zajmującej się tworzeniem i sprzedażą innowacyjnych broni, a naszym zadaniem jest przekradnięcie się między strażnikami. Czy tak wygląda sceneria rodem z horroru? Ba, nawet te fragmenty, w których zwiedzamy szpital, choć klimatyczne, nie niosą ze sobą poczucia realnego zagrożenia. Jeśli więc ktoś sięgnie po gręThe Farm 51 licząc na solidną dawkę strachu, dość mocno się rozczaruje. Co innego miłośnicy nietypowych, naprawdę schizolskich fabuł: ci powinni poczuć się jak w niebie. O tym jednak szerzej dopiero za chwilę. 

 

Na tropie prawdy

Rozgrywka w Get Even dzieli się na trzy segmenty: krążenie po szpitalu psychiatrycznym, eksplorowanie wspomnień i zabawę w detektywa. Ta ostatnia polega wyłącznie na zbieraniu dokumentów, nagrań i wszystkiego, co w teorii ma nam pomóc w odkryciu prawdy. Zebrane dowody możemy później przeglądać w specjalnym pokoju – tam też zyskujemy szansę na powtórzenie danej misji. Odnalezienie wszystkich materiałów w danym wspomnieniu odblokowuje kod do ukrytych na każdym poziomie drzwi, a te z kolei prowadzą do... ale po co psuć wam zabawę? Sami to sprawdźcie!

 

Doom to to nie jest…

Wspomniana na początku recenzji dziwna broń to Corner Gun: eksperymentalny karabin, który w połączeniu ze smartfonem, pozwala celować i strzelać pod kątem 90°. W praktyce oznacza to po prostu możliwość ostrzeliwania przeciwników zza rogu. Corner Gun to ciekawe rozwiązanie, ale niezbyt wykorzystywane. Gra zachęca bowiem nie tylko do cichej infiltracji, ale przy tym i gani za zabijanie oponentów. Zresztą jako strzelanka Get Even sprawdza się bardzo słabo – ani samo strzelanie nie jest specjalnie satysfakcjonujące, ani też SI naszych przeciwników nie powala na kolana.

 

A można nim cyknąć selfie?

Znacznie pomocniejszym narzędziem jest smartfon, z którym Black się nie rozstaje. Na ekranie telefonu możemy wyświetlić mapkę z rozmieszczeniem przeciwników i ich pola widzenia, skanować dowody, odkrywać ukryte ślady przy pomocy promieni UV czy włączyć detektor ciepła. W praktyce bez smartfona wiele się w Get Even nie zdziała, wiele zagadek bazuje właśnie na korzystanie z tego urządzenia. Jak już jesteśmy przy zagadkach: te nie są specjalnie skomplikowane, a wasze szare komórki tym razem nie zostaną wystawione na ciężką próbę.

 

Oscar za scenariusz

Tyle tego narzekania, ale istnieją dwa argumenty naprawdę ciężkiego kalibru, które w dużym stopniu równoważą wszystkie wady i czynią z Get Even grę, po którą warto sięgnąć. Pierwszy to cena – przynajmniej jeśli chodzi o konsole. Świeża gierka na PS4 i Xone za zaledwie stówę? No to jest dobry deal! Drugi plus: dzieło studia The Farm 51 posiada jeden z najciekawszych scenariuszy, z jakimi miałem do czynienia. Czuć, że producent sięgnął po talent kogoś, kto na wymyślaniu fabuł się zna (mowa o pisarzu Dawidzie Kainie, może nie tak znanym, ale na pewno nie anonimowym w światku polskich powieści z dreszczykiem). Opowieść przedstawiona w Get Even jest naprawdę nietuzinkowa i wciągająca, a gdy już szykujemy się do obejrzenia napisów końcowych, następuje naprawdę niespodziewany twist, wywracający do góry nogami wszystko to, co myśleliśmy, że wiemy o Blacku i miejscu, w którym się znalazł.

 

Polskie i przyzwoite

W ostatecznym rozrachunku Get Even się wybroniło: niby szkoda zmarnowanego potencjału, ale twórcom i tak należą się brawa za ambicje i przygotowanie jednej z lepszych historii w grach. Już w tej chwili warto sięgnąć po ten tytuł, a gdy gierka wyląduje na promocji, to już w ogóle produkcja The Farm 51 stanie się pozycją obowiązkową!  

Get Even

Ocena
7
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Kapitalny scenariusz
  • Cena
  • Ambitne podejście twórców
  • Mimo wszystko: klimat
  • Minusy
  • Zbyt wiele niepasujących do siebie pomysłów
  • Wiele fragmentów psuje klimat
  • Zbyt proste zagadki i niewykorzystany motyw zbierania dowodów
  • Niewykorzystany pomysł z Corner Gunem
  • Słabe strzelanie
O autorze
SmykuSmyku
215 0
Lubi gry i burze.

25 Komentarzy