Symulator misji ratunkowych: Emergency 2014 - Recenzje

10
JohnSnake

Kiedy myślę o serii Emergency, od razu przypominają mi się zamierzchłe czasy, a konkretnie 1999 rok. Polscy gracze mogli wtedy pierwszy raz zarządzać ekipą złożoną ze strażaków, policjantów i medyków. Strategia, w której dla odmiany nikogo nie zabijamy, wciąż jest czymś oryginalnym. Szkoda tylko, że nowa odsłona powoduje u mnie chęć mordu na osobach odpowiedzialnych za zniszczenie tak ciekawej koncepcji.

 

Wszystkiemu winien jest nowy producent, który przejął pałeczkę po Sixteen Tons Entertainment. Firma Quadriga Games (nie) znana jest przede wszystkim z raczej dziadowskich symulatorów TPP, w których wcielamy się w dzielnych policjantów. Dostali oni do rąk serię, która ma już swoje lata na karku i – co najważniejsze – każdemu chociaż obiła się o uszy. Panowie stwierdzili jednak, że dobre czasy już się skończyły i trzeba wycisnąć z produkcji ostatnie soki, czego efektem jest Symulator misji ratunkowych: Emergency 2014. Od razu muszę jednak zaznaczyć, że ta odsłona jest po prostu zwykłym dodatkiem – w pakiecie dostajemy także podstawowe Emergency 2012 Deluxe oraz add-on Emergency 2013 (ten robiony wyjątkowo przez starą ekipę). Osobiście uważam, że lepiej by było wydać to jako edycję premium podstawowej wersji, no ale widocznie nowy numerek na końcu lepiej podbija wyniki sprzedażowe.

 

 

Kaligula jak Drakula, wciąż ochotę ma!

 

Naczelnym zadymiarzem w nowym dodatku jest asteroida Kaligula, która średnio raz na 100 lat zbliża się do Ziemi, żeby zniszczyć kilka kamienic i spalić stodołę jakiegoś opasłego szwaba. Właśnie dzięki temu autorzy mogli zabawić się w krótką retrospekcję, dając nam możliwość sprawdzenia, jak to drzewiej się pożary gasiło. Muszę przyznać, że ten miły akcent wyszedł im całkiem... komicznie. Ręczne gaśnice z 1890 roku mają większego kopa niż współczesne węże, a konne powozy strażackie mogą wbić niemal w sam środek pożaru bez obawy o to, że same staną w płomieniach i przerobią dzielne klacze na bratwursty. Reszta kampanii dzieje się już w XXI wieku, gdzie przyjdzie nam uporać się ze skutkami deszczu meteorytów na terenie Pizy czy też ponownie wykonać zadanie znane z retrospekcji, jednak w zdecydowanie bardziej zmodernizowanych warunkach.

 

 

Łącznie przyjdzie nam wykonać cztery misje, a do dyspozycji dostaniemy kilka nowych jednostek, w tym wcześniej wspomniane konne wozy strażackie czy też śmigłowce gaśnicze. Z uwagi na charakter samej rozgrywki, uporanie się z zagrożeniem ze strony asteroidy zajmie nam nie więcej niż jakieś 3 godziny (wliczając w to powtarzanie misji). Nie dziwi więc obecność poprzedniego, równie 'obszernego' dodatku, jak i podstawowej wersji gry. W porównaniu z nimi, nowe zadania wypadają zresztą dość blado – jednak takie np. ratowanie Berlina przed skutkami wielkiej suszy w Emergency 2012 sprawiło mi więcej przyjemności. Całość uzupełniają również dodatkowe opcje dla trybu multiplayer, jednak nie mogłem ich przetestować, ponieważ w najlepszym wypadku udało mi natknąć na dwie prywatne rozgrywki, do których po prostu nie szło się dostać.

 

 

Call 911!

 

Największą bolączką Emergency 2014 jest kompletny brak nowinek i poprawek z technicznego punktu widzenia. Wciąż obecne są problemy znane z podstawki. SI naszych podopiecznych to tragedia sama w sobie – mają oni problem z odnajdywaniem drogi, bardzo często blokują się bądź stoją w miejscu, nawet jeżeli tuż obok ktoś potrzebuje pomocy. Zarządzanie poszczególnymi jednostkami sprawiało, że chciałem płakać, gdyż w grze brakuje jakichkolwiek hotkeyów. Innymi słowy, zapomnijcie o szybkim wydawaniu rozkazów. Przykładowo, każdego strażaka trzeba osobno wyposażyć w węża bądź gaśnicę i oddelegować na miejsce pożaru – i przy okazji modlić się, żeby niechcący nie posłać z nimi jakiegoś medyka czy policjanta, gdyż ci dosłownie mdleją na widok ognia w niewielkiej odległości od nich... widocznie jest to rozsądniejsze, niż automatyczne odsunięcie się od zagrożenia. Brakuje również porządnych alarmów, które pokazywałyby chociaż okolicę, wokół której doszło do jakiegoś wypadku. Szukanie przestępców czy rannych osobników przypomina przez to zabawę w „Gdzie jest Wally?”, co raczej jest kwestią źle pomyślanej mechaniki niż celowym zabiegiem.

 

 

Drewno gasi drewno

 

Emergency 2014 zostało w pełni spolszczone. Z jednej strony dobrze, że wszelkie opisy misji możemy przeczytać w rodzimym języku, ale z drugiej musimy zdzierżyć jednostajny, niemal robotyczny głos lektora. Jeszcze nigdy nie słyszałem, żeby ktoś tak beznamiętnie próbował nam uświadomić, że jeżeli nie ugasimy pożaru w fabryce chemicznej, to zatruciu mogą ulec ludzie w całym mieście. Leżącego nie powinno się kopać, ale muszę jeszcze wspomnieć o oprawie graficznej. Ta już 4 lata temu była raczej przeciętna, a od tego czasu nic się nie zmieniło. Animacje postaci są raczej szczątkowe, a silnik gry widocznie nie pozwala na generowanie scen samych katastrof, więc te w najlepszym wypadku oglądamy na pre-renderowanych cut-scenkach. Gdyby jeszcze za takim wyglądem szły relatywnie niskie wymagania sprzętowe, to mógłbym to jakoś przełknąć. Niestety, gra miała tendencje do klatkowania i spowalniania, zwłaszcza gdy paliło się sporo mniejszych obiektów, takich jak drzewka czy murki – co miało miejsce dość często.

 

Nie jestem pewien, komu mógłbym polecić Emergency 2014. Fani serii już dawno odwrócili się tyłem do produkcji od Quadriga Games, czekając na pojawienie się pełnoprawnego Emergency 5. Jeżeli czujemy nieodpartą chęć ratowania ludzkich istnień, to lepszym pomysłem będzie nawet wolontariat w stołówce dla bezdomnych. Lub pogranie w niemal ośmioletnie Emergency 4, które jest o jakieś dwie klasy lepsze od całego, tegorocznego pakietu.

Symulator misji ratunkowych: Emergency 2014

Ocena
4.5
Wasza ocena
3
Oceń grę
  • Plusy
  • Pakiet zawiera podstawkę i poprzedni dodatek
  • Jakaś odmiana od wiecznego zabijania przeciwników
  • Interesujący (chociaż niezbyt rozwinięty) motyw misji historycznej
  • Minusy
  • Tylko 4 misje
  • Kiepskie AI podopiecznych
  • Kołkowaty lektor
  • Praktycznie zerowe zmiany w stosunku do podstawki
O autorze
JohnSnakeJohnSnake
707 9
Pecetowiec wierny wujkowi Newellowi. Fan sieciówek, 'rogalików' i sandboxów. Serialowy maniak. Wieczny poszukiwacz dobrego kina science-fiction oraz fantasy. Oprócz tego lubi dobre żarcie i jeszcze lepsze piwo. Innymi słowy – typowy nerd.

1 Komentarz

AKuS 5 lat temu

Prawdziwe Emergency skończyło się na 4... Możliwość tworzenia modów dodawała tej grze uroku. LA Mod czy PL Mod przenosiły rozrywkę w zupełnie inne klimaty :)

0 Odpowiedz