Kłamstwo goni kłamstwo, czyli nieprawdziwe zwiastuny - Felieton

12
mefi

Po co w ogóle jest zwiastun ? Ano po to, aby sprzedać grę w jak największej ilości. Zastanów się, czy kupiłbyś grę, która wygląda jak każda inna dostępna na półkach sklepowych? Raczej nie! Twórcy często dodają do filmiku promującego informację, że produkcja powstała na silniku gry. Dla mało spostrzegawczego oka taka wiadomość niewiele zmienia. Jak się okazuje jest to klucz do wielu  zawodów tuż po odpaleniu najnowszego tytułu. 

 

 

Najświeższym przykładem takiego postępowania jest Star Wars: Battlefront. Wystarczy obejrzeć kilka sekund zwiastuna, żeby zbierać szczękę z podłogi. W trailerze mamy wszystko, czego oczekuje się po świetnej produkcji. Są tam wspaniałe efekty specjalne, żyjące środowisko i pełno akcji. Czego chcieć więcej? Czar szybko pryska, gdy pod koniec filmiku okazuje się jednak, że został nagrany na silniku gry, który nie jest jednoznaczny z prawdziwym wyglądem rozgrywki. 

 

Battlefront jest wspierany przez silnik Frosbite 3, który znajdziemy w Battlefield 4. Najnowszy BF nie wygląda oszałamiająco, dlatego Battlefront z dużym prawdopodobieństwem nie może wyglądać lepiej. No chyba, że zmontujemy kosmiczny komputer, który będzie kosztował równowartość 5-ciu konsol nowej generacji. 

 

 

W branży gier to żadna nowość. Przecież takie gry jak Assassin's Creed: Unity, Watch Dogs, Infestation: Survivor Stories, czy rodzimy Wiedźmin nie wyglądają tak jak miały wyglądać. Największą porażką ostatnich miesięcy była premiera Watch Dogs, na której nie zostawiono suchej nitki. Pierwsze filmy z rozgrywki wyglądały wręcz kosmicznie, nikt wcześniej nie widział tak dobrze stworzonej gry. Ostateczna wersja wypuszczona przez Ubisoft nie przypominała w żadnym stopniu, to co widzieliśmy podczas E3 2012. 

 

 

Podobnie było z Unity, które było pełne błędów i niedoróbek. Porównując z filmem zapowiadającym grę można powiedzieć, że zostaliśmy oszukani. Trudno się dziwić graczom, którzy atakowali producenta. Do błędów technicznych dochodziła okropna optymalizacja. Spadki wydajności momentami były wręcz kolosalne. 

 

Infestation: Survivor Stories to kolejny przykład gry, która obiecywała wiele a skończyła jak inne. Produkcja obniżyła swoje loty z powodu słabej oprawy graficznej. Grze zarzucono kopiowanie pomysłów od Day Z. Witryna twórców została zaatakowana przez hakerów, gracze oskarżyli twórców o oszustwo, a na samym końcu ich tytuł zniknął z oferty Steam. To idealny przykład, że wyciąganie pieniędzy od ludzi za obiecane złote góry nie jest fair. 

 

Problemy z wizualną stroną nie ominęły jednej z najlepszych gier na konsole - GTA V. Choć był to tylko problem z łatką, która zamiast poprawić pogorszyła oprawę graficzną w grze, to jest to idealny przykład, że bardzo łatwo można spieprzyć planowany wygląd gry. 

 

 

Jak widać twórcy gier nie wyciągają z tych porażek żadnych wniosków, a to nie koniec. Szykuje się kolejna klapa, prosto z Polski. CD Project RED przedstawiało najnowszego Wiedźmina, jako mesjasza najnowszych konsol. Owszem tak wyglądała, tuż przed premierą skrzydła polskiego studia opadły, ponieważ gra nie wygląda tak jak na wcześniejszych wizualizacjach. 

 

Przecież to wszystko nie jest potrzebne. Można pokazać grę taką jaką będzie. Nikt nie będzie miał powodów, aby poczuć się oszukanym. Oczywiście ilość pre-orderów i sprzedanych ilości gier może nie być już tak znakomita, jak budowana na kłamstwie, ale będzie w porządku wobec samych graczy. 

O autorze
mefimefi
292 0
Gracz, który znalazł swoje miejsce między cyfrową rozrywką a światem rzeczywistym. Uzależniony od social media, naczelny hejter w redakcji. Uwielbia a jakby inaczej gry, książki, filmy. Kocha piłkę nożną, a czasami nawet nie zaśnie na skokach narciarskich

1 Komentarz

awatar
tst (gość) rok temu

Proponuję na przyszłość oddelegować do takiego tematu redaktora, który dysponuje jakąkolwiek wiedzą w temacie, bo trochę się pan Mefi kompromituje.

1 Odpowiedz