Beat Cop - Recenzje

03
YASIU

Ostatnimi czasy brakuje na rynku, polskich produkcji przygodowych pokroju kultowych Wacków: Kosmicznej Rozgrywki, Książę i Tchórz, czy nieco nowszych Chłopaków nie płaczą. Rodzime Pixel Crow składające się z branżowych weteranów postanowiło uderzyć w nostalgiczne serca fanów point&click za sprawą w stu procentach klasycznego Beat Cop.


421 zgłoś się...

Zapewne większość ze starszych czytelników spędziła magiczne wieczory przy takich legendarnych serialach jak Columbo, Kojak, czy Policjanci  z Miami, snując nierealne marzenia o ich pięknym życiu.

 

 

Beat Cop przedstawia jedną z takich historii – detektyw Jack Kelly wrobiony w kradzież drogocennych diamentów zostaje zesłany na ulicę w roli krawężnika. Mając kilkanaście dni na oczyszczenie się z zarzutów oraz znalezienie prawdziwych sprawców rozpoczyna klasyczną, brudną robotę początkującego gliniarza. 

Scenariusz zawiera utarty schemat wrobionego człowieka jak w tysiącach filmów, czy gier np.  genialnym Jack Orlando. Jakby tego było mało  cała sprawa nabiera rumieńców gdzieś dopiero w połowie.  

Mimo wielu alternatywnych zakończeń programiści niestety nie zdecydowali się na jakiś filmik podsumowyjący każde z nich, a jedynie krótką informację w gazecie. 

Sporym minusem jest  także fakt, że Beat Copa ukończymy nawet za pierwszym razem w niecałe 24 godziny, co daje marny wynik przy obecnej konkurencji.  Możliwe, że był on robiony w przerwie między jakimś innym dużym projektem i liczył się czas. 

 

Bolek też tam był...

Pomimo nijakości nie zabrakło tzw. “momentum”, czyli świetnych akcji. Ogółem cały Beat Cop tryska genialnym wręcz humorem.  Przykładowo wspierając kilkoma dolarami solidarnościowców walczących z komunistami po jakimś czasie dowiadujemy się, że cały hajs ukradł niejaki... Bolek na nowy telewizor.  Przewiija się także nawiązanie do współczesnego problemu smogu. Chociaż dla mnie mistrzowską akcją pozostanie rozbrojenie bomby... komendą “CTR+ALT+DELETE”.

 

 

Przyznam szczerze, że ciężko omawianą produkcję sklasyfikować jako pełnoprawną przygodówkę. Najbliżej jej do pospolitego symulatora życia policjanta o czym świadczy dość bogaty jak na tak małą grę system reputacji. 

Rozpoczynając zabawę jesteśmy przysłowiowym zerem z czystą kartoteką na dzielni. W raz z przechodzeniem kolejnych etapów i wykonywaniu danych zleceń wkupiamy się właski trzech frakcji:  policji, mafii oraz gangu.  

 

Dobry, zły glina

Fajną sprawą jest fakt, że mamy realny wybór jakim gliniarzem chcemy być – dobrym, niedającym się złamać ciemnej stronie mocy, draniem - biorącym łapówki od kogo popadnie,  a może zachowującym złoty środek i uciszającym brudne sprawki zarówno mafii jak i gangu, ale trzymającego się ustalonych wyższych reguł. 

Powierzone nam zadania średnio przypadły mi do gustu. Wielokrotnie jesteśmy chłopcem na posyłki typu “weź paczkę, zanieś paczkę” lub “wystaw pierdyriald mandatów” i to wszystko jeszcze w ciężkim do pogodzenia określonym czasie, ponieważ dniówkę zaczynamy o 8 rano, a kończymy o 18. 

 

 

Następnym minusem jest dla mnie element zręcznościowy polegający na solowym pojedynku z uzbrojonymi bandytami. Choć tych zaledwie były dwa na całą grę to i tak doprowadziły mnie do szewskiej pasji, a także wielokrotnego powtarzania levelu przez zwyczajną truność w nakierowaniu szalejącego celownika na ciało oponenta. Możliwe, że decydował tutaj mój tzw. “refleks szachisty”, ale skoro produkcję skierowano głównie do zgredów mających z tym problem powinno być o wiele łatwiej. 

 

Graficzny „Back to the Future”

Wizualnie projektanci miêli jasno postawione zadanie – cofnąć nas niczym Marty McFly swoim wechikułem czasu do przeszłości, magicznych lat 80-tych i przyznam, ta sztuka wyszła im  znakomicie.  Choć nie kłującą w oczy to retro pixelozę zauważamy na każdym kawałku mapy.

Przy okazji młodsze pokolenie takie jak ja może zobaczyć na własne oczy jakie produkcje ogrywali ich rodzice, czy starsze rodzeństwo. 

Mianem retro określę również oprawę dźwiękową. Muzyka idealnie wpasowuje siê w szalony okres sprzed około 30 lat. 

 

Choć Beat Cop bliżej do symulatora, aniżeli przygodówki z prawdziwego zdarzenia, to i tak każdy kra... znaczy szanujący się stróż prawa, ale i nie tylko powinien zagrać. Zwłaszcza za cenę Pepperoni prosto od naszych przyjaciół z “Loui's Pizza”.

Beat Cop

Ocena
8.5
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Świetny humor
  • Grafika dla fanów klasycznych gier
  • Przyjemny symulator
  • Minusy
  • Za krótka
  • Nie jest to typowa przygodówka
  • Elementy zręcznościowe
O autorze
YASIUYASIU
703 0

0 Komentarzy