Piractwo na ratunek historii - Felieton

00
TommyLee

 

Półtora roku temu, Nintendo ogłosiło swoje plany zamknięcia i rezygnacji z usługi Wii Shop. Sama informacja choć z pewnością poruszyła wiernych fanów prawie piętnastoletniej konsoli, nie była sama w sobie szczególnie zaskakująca. Leciwe już powoli sprzęciwo straciło na popularności, akcja wygaszania trwała od dawna, nowe gry nie powstawały, a zatem z biznesowego punktu widzenia, nie było najmniejszego sensu ponosić dalsze koszta utrzymywania serwerów oraz funkcjonującej usługi. Nikt Nintendo nie miał za złe (i raczej nadal nie ma), zwłaszcza że całość przeprowadzili w spokojnym i eleganckim stylu. 

Po ogłoszeniu swoich planów odnośnie Wii, Nintendo odczekało kilka miesięcy i w marcu 2018 roku, wyłączyło sporą część usług dotychczas dostępnych dla Wii poprzez Internet. Była to między innymi możliwość doładowywania swojego konta ichniejszą walutą, która następnie mogliśmy przeznaczyć na zakupy w sklepie przypisanym do konsoli. Jednakże waluta, którą już mieliśmy przypisaną do konta pozostała i można ją było bez większych zmian wykorzystać do zakupów w sklepie. Aż do wczoraj. Sklepik został bowiem oficjalnie zamknięty i nie istnieje możliwość dalszego zakupu tytułów.  

Cała sytuacja sprawiła, że gdyby ktoś nagle nabrał ochoty na odświeżenie sobie tytułów z Wii, ale nie posiadałby ich, pozostałyby mu dwie opcje: kupić czyjś nośnik z grą lub... po prostu spiracić. O ile zakup z drugiej ręki może być zdecydowanie bezpieczniejszy, to jednak prędzej czy później taka możliwość zniknie z rynku – oryginalne kopie na dyskach ulegną zniszczeniu, konsola niemalże całkowitemu zapomnieniu lub będą sprzedawane kopie pirackie, tyle tylko że zgrane na dyski. Takiej osobie, koniec końców, może zostać tylko opcja pobrania kopii z Internetu i odtworzenia aplikacji w ten sposób. Byłoby to piractwo nie tyle z chęci oszustwa lub kradzieży, a najzwyczajniej z konieczności. 

Dla jasności - nie bronię piractwa samego w sobie. Pobieranie nielegalnych kopii, nieuiszczanie opłaty za nie (która wędruje chociaż częściowo do twórców), jest zdecydowanie nie w porządku i spokojnie może być podpięte pod kradzież czy oszustwo. Jednakże kopie zamieszczanie w publicznej części Internetu, są zdecydowanie trwalsze i mają szansę przetrwać w nim dostępne znacznie dłużej.  

To co się dzieje i będzie działo dalej z grami na Wii, dotyczy przecież gier chociażby na PC od dawna. Wiele produkcji, które doskonale wspominamy po latach i czasami nas najdzie na ich odświeżenie, jest aktualnie niedostępnych. Zostały wycofane ze sklepów zarówno fizyczne kopie po tylu latach od premiery, jak również ze sklepów cyfrowych (bądź nawet się w nich nie ukazały). Zwłaszcza jeśli firmy, które stworzyły dane tytuły upadły, bądź przestały wspierać dany produkt, a prawa do niego nie zostały nabyte przez innych wydawców. W takim wypadku, osobie chcącej zagrać, pozostanie obejście się smakiem lub piracenie zapomnianych tytułów. Nie jest to najlepsze rozwiązanie z pewnością, ale w przypadku braku alternatyw? Może się okazać, że osoby szukające historii gier, nie będą miały innego wyjścia. 

O autorze
TommyLeeTommyLee
839 0

0 Komentarzy