Do grona melomanów się nie zaliczam, ale lubię, jak mój sprzęt gra na przyzwoitym poziomie. Dlatego też poprzeczkę dla HX66 ustawiłem bardzo wysoko.
Pierwsze wrażenie
Jak zawsze w przypadku Genesisa dominują barwy czerwieni i czerni. Pudło wygląda atrakcyjnie, ale niestety jest bardzo delikatne, a więc istnieje szansa, że w czasie transportu coś może się z nim stać. W opakowaniu oprócz słuchawek znajdziemy płytkę ze sterownikami i instrukcję obsługi.
Specyfikacja
- Typ słuchawek: zamknięte
- Pasmo przenoszenia: 20-20000 Hz
- Dynamika głośników: 111 dB
- Impedancja: 32 Ohm
- Czułość mikrofonu: -54 dB
- Pasmo przenoszenia mikrofonu: 50-50000 Hz
- Waga: 235 g
- Typ komunikacji: przewodowy
- Długość przewodu: 3 m
- Interfejs: USB 2.0
- Inne: składany mikrofon, wbudowana karta dźwiękowa
Komfort pracy i jakość wykonania
HX66 to całkiem przyzwoicie wyglądający zestaw, choć do perfekcji trochę brakuje (o tym jednak za chwilę). Zacznijmy może od jakości wykonania: ta jest przyzwoita, chociaż nie idealna. Plastik, z którego słuchawki zostały wykonane, jest całkiem wytrzymały i błyszczący. Jedyny element, który wygląda inaczej, to pałąk. Wszystkie elementy zostały ze sobą doskonale spasowane i tu nie mam żadnych zastrzeżeń.
Jeżeli już przy pałąku jesteśmy, to jest on mocny, elastyczny, a od wewnętrznej strony posiada cztery sporych rozmiarów poduszki, które sprawiają, że nawet w czasie długich posiedzeń będzie nam bardzo wygodnie i komfortowo. Podobny zabieg zastosowano w wewnętrznej części muszli.
Muszle są zdecydowanie wygodniejsze niż wyglądają, a na dodatek dobrze izolują. Pokryto je przyjemną w dotyku skórą ekologiczną.
Design jest całkiem atrakcyjny, a wszystko za sprawą futurystycznych kształtów HX66. Oprócz tego jest jeszcze piękne logo w samym centrum, no i nie mogę zapomnieć o składanym mikrofonie. Ten obudowano twardym plastikiem.
Kabel puszczono w bardzo solidnym oplocie. Co ważne, przewód nie plącze się i jest elastyczny. Ma on aż trzy metry długości, więc powinien starczyć absolutnie każdemu. Na kablu pojawił się też pilot sterujący słuchawkami. Posiada on cztery przyciski umożliwiające zmianę głośności, oraz wyciszenia dźwięku i mikrofonu.
Mikrofon
Jego jakość nie jest imponująca, ale wydaje mi się, że powinna wystarczyć. Zresztą sami posłuchajcie:
Oprogramowanie
Jest, i to nawet całkiem rozbudowane. Przed przystąpieniem do używania słuchawek należy wybrać tryb kanałów, który będzie aktywny Oczywiście w grach najlepiej korzystać z ośmiu kanałów – dźwięk przestrzenny lepiej odda atmosferę gry, pozwoli też dobrze usłyszeć kroki skradającego się rywala. Aplikacja umożliwia także konfigurację głośności oraz czułości mikrofonu. Najbardziej interesującą okazała się funkcja Magic Voice, pozwalająca na zmianę tonu i barwy naszego głosu.
Testy
Metodologia naszych testów jest bardzo prosta: przesłuchaliśmy kilka piosenek, pograliśmy w świeże gierki i obejrzeliśmy zaległe odcinki Dragon Ball Super. Na bazie tego, co usłyszałem, wystawiłem swoją oponie.
Z racji tego, iż model HX66 ma wbudowaną kartę dźwiękową, która posiada Virtual 7.1, nie miałem możliwości podłączenia słuchawek pod inne karty dźwiękowe.
- Mike Mago ft Dragonette - "Outlines (Zonderling Remix)"
- Wombats - "Give Me A Try (Don Diablo Remix)"
- Blonde - "All Cried Out (Don Diablo Remix)"
- Dr. Kucho! & Gregor Salto Ft Ane Brun - "Can't Stop Playing (Makes Me High) (Vocal Extended Mix)"
- Acaddamy - "I've Been Waiting"
- Einstürzende Neubauten - "Hawcubite"
- How To Destroy Angels - "The Space in Between"
- Metric – "Help, I’m Alive"
- Mike Oldfield - "Altered State"
- Adele - "Hello"
Subiektywna opinia
Po kilkunastu godzinach spędzonych z HX66 zauważyłem pewną dysproporcję: mianowicie w FPSach typu Battlefield, Overwatch czy CS:GO grało się naprawdę przyjemnie. Przeciwników dało się usłyszeć bez problemów, a efekty strzałów i eksplozję brzmiały epicko. Problem pojawił się dopiero w Wiedźminie 3, WoWie, i Twierdzy HD. Dlaczego? Wszystko przez to, że tony wysokie zlewają się ze średnimi i otrzymujemy misz-masz, który całkowicie psuje doznania płynące z słuchania soundtracków.
Idźmy dalej: mikrofon nie jest perfekcyjny, ale słyszałem gorsze. Najważniejsze, że nie miałem większych problemów by komunikować się z kolegami. Nic nie trzeszczało, syczało czy trzaskało. Z muzyką nie było już tak kolorowo, znowu dały o sobie znać tony wysokie. Jakość nie była zbyt porywająca, ale nie ma się tak naprawdę co dziwić. HX66 to sprzęt dla graczy, nie melomanów. Na koniec zostawiłem sobie funkcję virtual 7.1, która działa OK, ale do ideału zdecydowanie jej daleko.
Podsumowanie
Za około 130 zł otrzymujemy całkiem dobre słuchawki dla graczy. Jakość jest całkiem przyzwoita, przynajmniej jak na ten pułap cenowy. Mikrofon daje radę, wirtualne 7.1 już niekoniecznie. Czy warto? Jeżeli nie dysponujecie dużym budżetem, HX66 będą dla was idealnym wyborem! Polecam.









0 Komentarzy