The Game of Thrones - Episode 1: Iron from Ice - Recenzje

41
Zombie Grinder

Od premiery The Walking Dead w wydaniu "growym" kibicowałem poczynaniom Telltale Games. Choćby dlatego, że przerobili nielubiany, co za tym idzie nieszczególnie przeze mnie znany materiał źródłowy na grę, która wciągnęła mnie po uszy. Z wypiekami na twarzy śledziłem przygody Klementynki i Lee, a przy ostatnim odcinku pierwszego sezonu uroniłem nawet niemęską łzę.

Szanuję Telltale Games również dlatego, że pokazali mi Baśnie, komiks o którego istnieniu pewnie nigdy bym się nie dowiedział. The Wolf Among Us – świetnie poprowadzona historia w stylu noir, klimatyczna oprawa – ponownie, nie znając materiału źródłowego, łykałem kolejne odcinki jak głodny pelikan.

A jak powyższe doświadczenia sprawdzają się w przypadku Gry o Tron? Nie doczytałem nigdy pierwszego tomu do końca (usiadłem na Kindle’u – nie przeżył), obiecuję to sobie od lat. Serial natomiast jest jednym z nielicznych przypadków, w którym co roku czekam na nowe odcinki. Obgryzam paznokcie rozmyślając, kogo siwy sobowtór Świętego Mikołaja postanowi tym razem uśmiercić. Jak w tych realiach sprawdza się nowa opowieść Telltale Games?

 

 

Król jest nagi (a zimą to niezdrowo)

Tym razem, o dziwo – powiem brutalnie - fatalnie. Jak?! Mistrzowie budowania napięcia?! Królowie Bardzo Trudnych Wyborów Moralnych™?! Innowatorzy skostniałej branży?! Niestety, nie tym razem.  Twórcy z Telltale Games poszli ewidentnie na łatwiznę. Dostali licencję, której nie dało się, kolokwialnie mówiąc, spieprzyć. Owszem – nie spieprzyli – ale bynajmniej nie odwalili dobrej roboty. Paradoksalnie, chwilę po przejściu pierwszego odcinka, byłem bardzo zadowolony. Dopiero potem przyszło olśnienie – przecież to „fanserwis” w najgorszej postaci! O ile - w przytoczonych przeze mnie dwóch wcześniejszych przypadkach – mizerna znajomość materiału źródłowego pozwalała ze spokojem cieszyć się z gry, to w przypadku interaktywnej adaptacji serialu całość, bez drobnego wyjątku, jest podporządkowana jedynie „robieniu dobrze” fanom. Od razu pomyślicie – to ten zboczeniec od Nintendo - recenzował przecież niedawno Smash Brosy, a teraz czepia się ukłonom w stronę fanów. Fakt – Smashe to tytuł będący praktycznie jednym wielkim hołdem dla postaci z historii elektronicznej rozrywki. Problem w tym, że gdyby w grze Sakurai’a zamienić Mariana na polskiego hydraulika – tytuł obroniłby się rewelacyjnym i dopracowanym gameplay’em. W tym wypadku zagranie Telltale uważam za nieuczciwe w stosunku do graczy.

The Game of Thrones Episode 1: Iron from Ice to tak naprawdę wydmuszka w czystej postaci. Osoba niezaznajomiona z książkowym czy serialowym oryginałem szybko zauważy podstawowe wady i stwierdzi, że wyrzuciła pieniądze w błoto.

 

Poznajcie Forresterów

W trakcie rozgrywki kierujemy poczynaniami rodziny Forresterów, wasali rodu Starków. Ród zapomniany i nic dziwnego – niezbyt charakterna z nich rodzinka. Postacie nakreślone zostały tylko symbolicznie, w zasadzie każda z nich stanowi alter ego członków rodziny Starków. W trakcie rozgrywki nie przeszkadza to szczególnie, jednak absolutnie źle wróży całemu sezonowi. Sytuacje fabularne są wręcz kalką historii przedstawionej w Grze o Tron – wątpię by to wystarczyło do stworzenia solidnego sezonu. Nie wdając się szczególnie w spoilery – pojawia się wątek chłopca, który z dnia na dzień musi zostać głową rodu, krnąbrnego brata w dalekich stronach czy siostry przebywającej na dworze w Królewskiej Przystani. Identycznie jak w przypadku Starków, na Forresterów spadają po kolei niemalże wszystkie plagi egipskie.

Na korzyść mógłbym napisać, że jeden wybór w trakcie odcinka wymagał ode mnie głębokiego zastanowienia, jednak natychmiast okazało się, że była to decyzja totalnie iluzoryczna. Dodam – bardziej niż w którejkolwiek ze wcześniejszych serii - Gra o Tron jest liniowa do bólu. O ile nie zastanawiamy się nad motywacjami postaci – historia przebiega sprawnie, wątpię natomiast, czy da się z tego stworzyć trzymającą w napięciu przez sześć odcinków narrację. Na plus na pewno zaliczyć można spotkanie z postaciami z serialu, których głosy podkładają ci sami aktorzy. Spotkamy m.in. Cersei i Tyriona. Szkoda tylko, że wyglądają tak brzydko.

 

 

"Czy jest na świecie ktoś bardziej nieszczęśliwy niż brzydka kobieta?”

Silnik przygodówek Telltale nigdy nie uchodził za „rocket science”. Trudno było natomiast odmówić uroku otoczeniu i postaciom pokrytym cel-shadingowymi teksturami. W przypadku Gry o Tron dyrektor artystyczny zajmujący się projektem powinien zostać solidnie wychłostany. Nie dość, że czołówka serialu zrobiona na silniku gry wygląda paskudnie, to jest to dopiero przedsmak tego, co nas czeka. Postacie, mające tym razem wyglądać realistycznie, szpecą źle wyciosanymi modelami i okropnymi teksturami, rodem z epoki PS2. Do tego otoczenie jest poszarpane, rzekomo aby uzyskać efekt malarstwa olejnego. Nie wydaje mi się, żeby którekolwiek z dzieł Petera Bruegela Starszego przypominało osiągnięty rezultat. Pal licho brzydotę – gra (przynajmniej na PS3) znów tnie niemiłosiernie odbierając przyjemność z dynamicznej rozgrywki. Naliczyłem się 25 wcześniejszych gier korzystających z tego silnika, więc chyba najwyższa pora nauczyć się go optymalizować. Dobrze, że udźwiękowienie – zarówno muzyka, jak i dialogi, koją skołatane wizualiami nerwy. Szkoda, że niektóre postacie drugoplanowe czytają dialogi jak listę zakupów.

W zakresie rozgrywki niewiele się zmieniło w stosunku do innych gier Telltale. Interaktywność sprowadza się w zasadzie do rozmów i podejmowania Bardzo Trudnych Wyborów Moralnych™ pod presją czasu. Ograniczono liczbę zagadek praktycznie do zera, z kolei elementów zręcznościowych w pierwszym odcinku również znalazło się tylko kilka. O ile zagadki można było sobie podarować, dobrze by było rozbudować elementy zręcznościowe lub możliwość zwiedzania otoczenia (to drugie świetnie sprawdzało się to w przypadku The Wolf Among Us).

 

 

„W grze o tron zwycięża się albo umiera. Nie ma ziemi niczyjej.”

Podsumowując tę „mowę nienawiści” – absolutnie odradzam zakup tej gry komukolwiek, kto chciałby rozpocząć w ten sposób przygodę z Grą o Tron. Odniesiecie wówczas mylne wrażenie, że w serialu dominują papierowe postacie wyróżniające się co najwyżej dwoma cechami charakteru. Fani, w zależności od zaangażowania, powinni dodać sobie jedno lub ewentualnie dwa oczka do oceny końcowej. Zapewne i tak kupicie, ale nie mówcie, że nie ostrzegałem. Sam z pewnością zaopatrzę się w następne odcinki (pewnie doczekam do promocji), jednak dawno nic mnie tak nie zirytowało, jak to bezczelne odcinanie kuponów w stosunku do poprzednich produkcji. Pomijając aspekty fabularne, proponowana mechanika zdecydowanie się już zużyła. Dobrze by było, gdyby Telltale, zamiast liczyć zarobione sztuki złota, wzięło się w garść i poszukało nowej, innowacyjnej koncepcji rozgrywki, zamiast eksploatować w nieskończoność jeden pomysł. Niestety kolejna serialowa gra na podstawie Minecrafta już czeka w kolejce…

 

Część śródtytułów pochodzi z Pieśni Lodu i Ognia w tłumaczeniu Pawła Kruka i Michała Jakuszewskiego, Wyd. Zysk i S-ka

The Game of Thrones - Episode 1: Iron from Ice

Ocena
4.5
Wasza ocena
5.7
Oceń grę
  • Plusy
  • świetny materiał źródłowy
  • epizodyczne role postaci z serialu
  • Minusy
  • "fanserwis" do bólu
  • grafika i płynność
  • płytkie postacie
  • liniowość i iluzoryczne wybory
  • wtórna fabuła
O autorze
Zombie GrinderZombie Grinder
14 4
Konsolowiec z wyboru i z poznańskiej oszczędności, szczególną miłością darzy handheldy. Lubi piwo, komiksy i kinematografię - od arcydzieł po odmęty kina klasy B. Nie lubi się golić. Za młodu chciał być Batmanem, ale brzuch piwny zniszczył marzenia

4 Komentarze

Shamrock Holmes 6 lat temu

Zagram, się wypowiem. Nie wierzę, że to jest tak kiepskie jak wynika z oceny.

0 Odpowiedz
chinemantis 6 lat temu

O pierwszego trailera spodziewałam się "efektu wow" rozwodnionego niczym środki homeopatyczne. Już sama grafika sprawiała wrażenie inspirowanej czymś, co miało wyglądać jak rysuneczek z pamiętniczka nawiedzonej pseudoartystki, a w efekcie przypominało niedokończoną Pietę Michała Anioła. Ale, liczyłam na to, że złe wrażenie to tylko skutek mojego snobizmu, gra obroni się fabularnie, a mechanika gry będzie w stanie zrekompensować masakrę estetyczną...Dziękuję za uświadomienie, jak wielką i cuchnącą kupą jest ta gra, a z moją kobiecą intuicją nadal jest wszystko w porządku - czytając recenzję, aż ślinka pociekła mi z zachwytu nad tym, jak bardzo kiepskie coś może być <3

1 Odpowiedz
Zombie Grinder 6 lat temu

"Czytając recenzję, aż ślinka pociekła mi z zachwytu nad tym, jak bardzo kiepskie coś może być <3"

To nie jest tak złe, że aż dobre - to nie Plan 9 z Kosmosu :) Mimo hejtu po trochu liczę na to, że kolejne odcinki zmienią trochę podejście do mechaniki i opowiadanej historii, ale niestety pewnie się przeliczę,

0 Odpowiedz
chinemantis 6 lat temu

Na miejscu Telltale Games nie wysilałabym się za bardzo - fani serii i ciekawi dalszych odcinków i tak kupią ^^

0 Odpowiedz