Baja: Edge of Control HD - Recenzje

02
YASIU

Baja: Edge of Control, to off-roadowa ścigałka pierwotnie wydana w 2008 roku na konsole starej generacji, która obecnie powraca w zremasterowanej formie także na komputery osobiste. Tylko pytanie brzmi – po co?


Panie. Jaka kariera?

No właśnie. Gra posiada tryb kariery oferujący osiem różnych lig, które niestety kończą się dość szybko, bo po paru wyścigach. 

 

 

Co prawda przewija się tryb garażu umożliwiający zakup paru nowych aut, czy edycji tych podstawowych, lecz ogólna funkcjonalność również należy do mizernych i nie mających prawa równać się z tym do czego przyzwyczaił nas chociażby ostatni DiRT 4. 

Sam model jazdy określę mianem arcadowego dedykowanego bardziej osobom dopiero zaczynającym zabawę z produkcjami wyścigowymi lub pojmującymi elementarne zasady. Podczas rajdów samochody sztywno trzymają się trasy i doprawdy ciężko wypaść poza nią. Na pewno takowe rozwiązanie sprawi, że gra zostanie odrzucona przez znaczną grupkę zawodowców. 

System zniszczeń, to kolejna część Baja: Edge of Control wołająca o pomstę do nieba, albowiem jedynym elementem mogącym zagrozić naszemu bezpieczeństwu lub spowodować wypadnięcie z toru jest zniszczone koło. Nie licząc tego jesteśmy praktycznie niezniszczalni. 

 

Półmózgi za kierownicą

Rywali za kółkiem kierowanych przez sztuczną inteligencję zaliczę do bandy imbecylów niestanowiących żadnej konkurencji. Ich zagrożenie na drodze ogranicza się wyłącznie do naciskania gazu do dechy, a i wtedy mając w miarę szybki pojazd bez problemu udaje się nam ich okiwać. 

 

 

Abstrahując od braku licencji, to liczba dostępnych samochodów również nie powala na kolana. Nawet w sklepiku wybór ogranicza się do paru typowo terenowych modeli. 

Przyznam, iż multiplayer byłby ciekawą alternatywą dla nużącej kariery gdyby tylko ktoś na nim grał. Dostępne są mecze zarówno zwykłe jak i rankingowe, aczkolwiek w obu przypadkach znalezienie oponentów graniczy z cudem, a w moim wypadku rekord wyniósł... 2 osoby na 16 możliwych. Z czego wyszły one ledwie po paru minutach. Nic dziwnego skoro, to bardzo niszowy produkt. 

 

 

Remastery mogą  przeważnie pochwalić się dostosowaną do dzisiejszych standardów grafiką. Niestety w wypadku Baja: Edge of Control tak nie jest. Warto zaznaczyć, że produkcja w momencie swej pierwotnej premiery robiła średnie wrażenie, a w dzisiejszych czasach szaleństwa na punkcie rozdzielczości 4K (którą notabene programiści chwalą się w materiałach reklamowych) wypada po prostu blado. 

 

Po co to było?

Na pytanie zadane we wstępniaku - dlaczego wydawca postawił akurat na odświeżenie tytułu, który już w momencie swej pierwotnej premiery prawie 10 lat temu był zwyczajnie przeciętny na tle konkurencji – nie posiadam konkretnej odpowiedzi. Jeśli komuś przypadnie do gustu arcadowy model jazdy (dla zawodowców będący koszmarem) może zaryzykować zakup na własną odpowiedzialność. Innych sensownych zalet omawianej produkcji nie zauważyłem. 

Baja: Edge of Control HD

Ocena
3
Wasza ocena
brak
Oceń grę
  • Plusy
  • Prosty model jazdy (dla osób zaawansowanych stanowi to wadę)
  • Minusy
  • Fatalny system zniszczeń
  • Sztuczna inteligencja przeciwników
  • Wybrakowany tryb kariery
  • Pustki w multiplayerze
O autorze
YASIUYASIU
1721 0

0 Komentarzy